wtorek, 24 czerwca 2014

Beautyline - szczoteczka do mycia twarzy (pierwsze wrażenie)

Hej, hej :) Po prawie tygodniowym używaniu szczoteczki do mycia twarzy BeautyLine postanowiłam podzielić się z Wami moim pierwszym wrażeniem na jej temat. Od razu zaznaczę, że szczoteczka pochodzi z Biedronki i że dzisiejszy post nie ma za zadanie porównania BL do sławnej szczoteczki Clarisonic, której nigdy nie używałam.


Opakowanie - bardzo poręczne i praktyczne plastikowe etui. Wszystko w jednym miejscu, dodatkowo w środku znajdują są specjalne "bolce", które zapobiegają migracji końcówek. Dla mnie bomba!


Jeżeli chodzi o same końcówki to w opakowaniu są 4 i każda służy do czegoś innego.
1. Szczoteczka do oczyszczania twarzy - niestety jest trochę twardawa i czasami skutkuje to bolesnymi odczuciami. Na pewno nie polecałabym dla osób ze skórą wrażliwą, cienką, naczyniową. Plus jakiego się dopatrzyłam podczas używania tej końcówki to dogłębne oczyszczenie skóry z makijażu oraz całkiem niezłe złuszczenie.
2. Masująca do poprawy krążenie i absorbcji kosmetyków - całkiem ciekawa końcówka, którą masaż wykonany na jakiś tłusty, odżywczy krem bądź serum jest na prawdę przyjemny. 
3. Nasadka z gąbką do równomiernego nakładania kosmetyków - nie wierzę, że nakładanie nią kosmetyków byłoby lepsze niż przy użyciu pędzli lub palców, dlatego póki co nie wykorzystałam tej metody. Jest to jedyna końcówka, która nie szczególnie przypadła mi do gustu - wygląda jak kawałek gąbki do zmywania.
4. Nasadka lateksowa do delikatnego masażu poprawiającego wchłanianie kosmetyków - wg mnie jest to najlepsza końcówka. Bardzo delikatna i miękka. Ja osobiście używam jej do mycia twarzy na zmianę z końcówką pierwszą i spisuje się do tego rewelacyjnie. :)

Wszystkie z końcówek, które testowałam można łatwo i szybko wyczyścić. Oczywiście polecane jest wyparzenie ich raz na jakiś czas :) 


Sama szczoteczka jest poręczna i banalna w użyciu. Jest ona zasilana na dwie baterie "paluszki" i posiada dwie prędkości - low i high. Dla mnie w przypadku stosowania każdej z końcówek wystarczająca jest prędkość low, ale wszystko zależy od Waszych cer i upodobań. Uwierzcie mi, że demakijaż przy użyciu takiego gadżetu jest dużo "ciekawszy", szybszy i dokładniejszy. :)

Póki co jestem bardzo pozytywnie zaskoczona szczoteczką BeautyLine, tym bardziej, że kosztowała ona 14,99 zł. Produkt dorwał mój tata kilka tygodni po pojawieniu się go w sklepach, dlatego też cena była kilka złotych niższa (na początku koszt szczoteczki wynosił 19,99 zł). Jedyne co mnie zastanawia to to, czy w Biedronce pojawią się wymienne końcówki. Oby tak było! :)

Jeśli macie jeszcze możliwość dorwać gdzieś ten gadżet to polecam! Warto przetestować :)

Pozdrawiam,
Ewu ;)

sobota, 21 czerwca 2014

Lip Product Addict TAG

1. Ulubiony balsam / pomadka ochronna do ust



Zdecydowanie na noc Decubal Lips dry & spots balm (tutaj recenzja), a na dzień i do torebki Neutrogena z SPF20. 

2. Najbardziej przykuwająca oko czerwień



Czerwień noszę niezwykle rzadko, chyba jedynie w poprzedniej pracy królowała ona na moich ustach. Na myśl przychodzą mi dwie pomadki: Chubby Stick z Clinique w kolorze Two Ton Tomato (zdjęcie poniżej) oraz Miss Sporty w kolorze 053 Watch You! (zdjęcie powyżej)

3. Najlepszy luksusowy i drogeryjny produkt do ust

źródło zdjęcia - klik

Luksusowy to na pewno Chubby Stick'i z Clinique! Moi faworyci to Pudgy Peony, Curvy Candy i Oversized Orange. 
Jeśli chodzi o produkt drogeryjny to bez dwóch zdań stawiam na Wibo Eliksir 04.



4. Najlepsza pomadka z MAC

Nigdy nie miałam i jakoś mnie do nich nie ciągnie :)

5. Najbardziej rozczarowująca pomadka



Zdecydowanie Avon ColorTrend w kolorze Iced Champink. Obecnie używam jej jako rozświetlacza, o czym pisałam tutaj - klik klik.

6. Konturówka - tak, czy nie?

U mnie nie, po pierwsze zapominam ich używać, a po drugie jakoś nie czuję takiej potrzeby.

7.  Ulubiony błyszczyk



Sephora 15 confectionery oraz Oriflame Happy Glow :)

8. Coś ekstra!



Nie wiedziałam, co tutaj wybrać, ale wydaje mi się, że produkt Manhattan Soft Mat Lipcream 53M będzie odpowiedni. Tani, dobrze dostępny, o pięknym kolorze i przyjemnym zapachu, a zarazem długotrwały. Niestety trochę wysusza usta, ale i tak jest wart zainteresowania :) Poza tym posiada ciekawe, matowe wykończenie, co ostatnio bardzo lubię.

Zapraszam Was do zrobienia tego TAGu, jeśli tylko macie ochotę :)

Pozdrawiam,
Ewu ;)


wtorek, 17 czerwca 2014

Ulubieńcy ostatnich tygodni :)

W ostatnim czasie udało mi się odkryć garść fajnych kosmetyków i gadżetów. Postanowiłam zebrać je w zbiorczy post o ulubieńcach :) Zapraszam do czytania!


Frezarka Activ to mój KWC! Radzi sobie bezbłędnie i błyskawicznie z moimi stopami. Poza tym używam ją na innych osobach, co również ułatwia mi pracę. Warto zainwestować w takie urządzenie, bowiem na pewno posłuży ono na lata. Mydło pod prysznic Ziaja blubel i zapachu poziomki i maliny jest idealne na obecne upały. Ma przepiękny zapach i świetnie się pieni. Puder brązujący w spray'u z Dior spisuje się na prawdę dobrze. Ja używam go również na nogi - przypomina mi rajstopy z spray'u z SH. Produkt zmywa się bez problemu ze skóry i nie tworzy plam. Szampon Nivea volume sensation pozytywnie mnie zaskoczył. Zapach taki sobie, ale na włosach czuć go o wiele lepiej niż w opakowaniu. Poza tym rewelacyjnie się pieni, dobrze domywa włosy i nie puszy ich. Jest też szalenie wydajny. Olejki do włosów zawładnęły moją pielęgnacją. Olejek Evoluderm Macadamia ma zapach gruszki i świetnie nawilża i uelastycznia moje pasma, natomiast kuracja z olejkiem arganowym od Marion rewelacyjnie zabezpiecza moje końcówki. Również pięknie pachnie.



Zapach Masaki Suu... to po prostu "mój" zapach. Zapraszam Was do pełnej recenzji - klik klik. Usta pielęgnuję pomadką ochronną z Neutrogeny, która zawiera filtr SPF20. No, ale nie mogłoby zabraknąć czegoś kolorowego... od kilku tygodni namiętnie maltretuję moją ukochaną Wibo eliksir w kolorze 04. Na rzęsach gości nowy, ulubiony tusz - Wibo Dolls lash ultra volume. Super pogrubia i nie osypuje się. Skórki wciąż usuwam za pomocą preparatu Sally Hansen, o którym pisałam Wam w tym poście - klik klik. Po 2,5 roku, czyli dokładnie od czasu studniówki, matujący top coat z Essence kurzył się na mojej półce z lakierami. Odkryłam go na nowo i teraz matowy manicure króluje na moich paznokciach :)

Dajcie znać, czy znacie te produkty i co o nich sądzicie oraz podzielcie się ze mną swoimi ulubieńcami w komentarzach lub podlinkujcie posty :)

Ewu ;)