poniedziałek, 29 września 2014

Ziaja, Oczyszczanie, liście manuka - tonik zwężający pory.

Wow, wow, wow! Tyle jestem w stanie powiedzieć na temat jednego z nowych produktów wypuszczonych przez markę Ziaja. Ta firma od dawna zaskakuje, a sama od lat używam ich kosmetyków zarówno do twarzy jak i do ciała. Nie mogłam więc nie wypróbować serii Liście manuka. Póki co posiadam jeden produkt, ale na pewno na tym się nie skończy ;)


Pierwsze co mnie urzekło to atomizer w opakowaniu - dzięki temu nasz tonik jest bardziej wydajny i łatwiejszy w aplikacji. Po drugie cena - o ile dobrze pamiętam w sklepie firmowym Ziaja zapłaciłam za ten produkt nieco ponad 7 złotych. No i najważniejsze, czyli działanie. Tutaj efekty przeszły moje najśmielsze oczekiwania! Od lat zmagam się z czarnymi kropkami na nosie (których chyba nigdy się nie pozbędę) i rozszerzonymi, nieestetycznymi porami na policzkach, właśnie w okolicy nosa, oraz na brodzie. Po trzech dniach używania tego kosmetyku postanowiłam przyjrzeć się mojej twarzy nieco dokładniej i oniemiałam - moje pory były tak zwężone, że niemal niezauważalne! Uwierzcie, że cieszyłam się jak dziecko i do dzisiaj nie mogę wyjść z podziwu! :)
Ostatnie dwie kwestie, o których chciałabym wspomnieć to przyjemny zapach produktu, przypominający coś świeżego oraz brak negatywnych skutków ubocznych (wysuszenia, podrażnienia itp.). Bardzo, bardzo polecam przetestować to cudo! Po prostu musicie je mieć :)

Buziaki,
Ewu ;)

piątek, 26 września 2014

MakeUp Academy, Undress Your Skin - rozświetlacz do twarzy

O fajnym rozświetlaczu marzyłam już dość długi czas. Zastanawiałam się na hight beam oraz Mary Lou manizer, ale  nie było mi do nich po drodze. Będą w Anglii skusiłam się na dwa rozświetlacze z firmy MUA. Pierwszą wersję, którą kupiłam pokazywałam Wam na moim instagramie (klik klik). Nie byłam z niej jednak zadowolona, ponieważ mocno wpadała w różowy odcień, co średnio mi odpowiadało. Oddałam więc ten produkt w dobre ręce i... w szafach MUA pojawiła się nowość - ten sam rozświetlacz, ale w kolorze złotym "iridescent gold". Jest po prostu prze-pię-kny!



Produkt ma 7,5g, jest zamknięty w estetycznym i wbrew pozorom wytrzymałym opakowaniu. Rozświetlacz ten jest w formie wypiekanej, a jego struktura i kolor po prostu zachwycają (środkowe zdjęcie). Pigmentacja produktu powala na kolana, co również możecie zobaczyć na fotkach. Oczywiście rozświetlacz nakładany pędzlem nie wygląda aż tak intensywnie jak swatch na moim palcu (:D). Z racji na wypiekaną formę kosmetyku jest on szalenie wydajny i podejrzewam, że starczy mi na kilka dobrych lat. Do trwałości również nie mogę się doczepić - gdybym tylko namiętnie nie dotykała twarzy w ciągu dnia to zapewne wytrzymałby w stanie nienagannym aż do chwili demakijażu. Efekt na buzi bardzo przypadł mi do gustu, bowiem jest naturalny. Przypomina coś w rodzaju "zdrowego blasku" i właśnie o to mi chodziło :) Koszt tego cuda to 3 funty (albo 3,50, dokładnie nie pamiętam). Serdecznie polecam!

Buźka,
Ewu ;)

czwartek, 25 września 2014

Make Up Revolution, szminka Dazzle!

O pierwszej szmince z Make Up Revolution (seria I love makeup), którą posiadam pisałam Wam kilka postów wcześniej (klik klik). Teraz czas na tę ze standardowej kolekcji, która także wypada dobrze, a jest prawie trzykrotnie tańsza :)


Mój odcień to "Dazzle", czyli ostry róż, fuksja. W takich kolorach czuję się najlepiej i najchętniej nosiłabym je zawsze i wszędzie na swoich ustach. Produkt ten jest zamknięty w prostym, tradycyjnym opakowaniu, z którego niestety dosyć szybko ścierają się napisy. Konsystencja szminki jest niezwykle kremowa i z łatwością sunie po ustach. Poza tym - rewelacyjna pigmentacja! Na trzecim zdjęciu widzicie efekt po jednym "przejechaniu" szminką. Moim zdaniem efekt jest powalający! Oczywiście nasycenie koloru można budować, ale to chyba Was nie dziwi :) Z trwałości również jestem bardzo zadowolona. U mnie ten produkt wytrzymuje dobre 4h z jedzeniem i piciem, a ściera się równomiernie. Poza tym szminka nie migruje z ust i nie przesusza ich. Koszt tego cuda to 1 funt, czyli około 5 złotych. Aaaah, żyć nie umierać! Ja chcę więcej, a Wam serdecznie polecam przetestować to cudo! :)

Buziaki,
Ewu ;)