sobota, 18 kwietnia 2015

New in, czyli zakupy! :)

Baaaardzo dawno nie pokazywałam Wam nowości w mojej kosmetyczce. Ostatnio zakupiłam więcej produktów "na raz", bo akurat wszystko mi się pokończyło. Zapraszam na post :)


Na pewno wiecie, że w Biedronkach pojawiła się seria kosmetyków Uroda Melisa - zestawy podróżne, miniatury i produkty pełnowymiarowe. Sama na nic się nie skusiłam, ale krem silnie nawilżający na dzień, pomadkę ochronną i mini płyn micelarny dostałam od taty :) Zaczynam testy!


Na moją bardzo podrażnioną i wysuszoną skórę nóg postanowiłam zakupić multiodżywczy krem regenerujący z BeBeauty. Jego skład faktycznie jest ciekawy, zawiera różne olejki. Póki co tego kosmetyku użyłam 3 razy i powiem Wam, że jestem zakochana! Ukojenie i nawilżenie jest na prawdę powalające :) Naturalny krem oliwkowy z Ziaji to mój hit już od kilku lat - co rusz kupuję nowe opakowanie. Żel micealny BeBeauty to także mój KWC. Jest tani, wydajny i świetnie sprawdza się dla mojej skóry :)


Długo czaję się na jakiś dobry podkład. Po nocach śni mi się Bourjois Healthy Mix, ale chyba zaczekam na zbliżającą się promocję w Rossmannie (-49%). Póki co sięgnęłam po produkt Bell Illumi Corrector, czyli trwały korygująco-rozświetlający podkład. Używam go od 5 dni i jestem oczarowana. Ma świetną satynową konsystencję i taki też pozostaje na twarzy. Nie podkreśla zmarszczek i porów. Bardzo ładnie wyrównuje koloryt, średnio kryje. Poza tym faktycznie jest długotrwały. Z pewnością pojawi się recenzja tego kosmetyku :) No i jak zakupy to nie mogło zabraknąć chusteczek do higieny intymnej Facelle - absolutnie moje ulubione!

Moja kosmetyczna wzbogaciła się także o hybrydy Cosmetics Zone, ale pisałam o nich w poprzednim poście (klik klik), więc nie będę się powtarzać :)

Buziaki,
Ewu ;)

niedziela, 12 kwietnia 2015

Paznokcie hybrydowe Cosmetics Zone kontra ShS / Moja przygoda z hybrydami :)

Moja przygoda z hybrydami trwa już od prawie 1,5 roku. Zafascynowana takim manicure zażyczyłam sobie zestaw startowy na urodziny. Padło na firmę ShS, czyli jedną z tańszych dostępnych na rynku (dostępna w Alletipsach). Zestaw, w którego skład wchodziła lampa tunelowa 36V, pilniki, polerki, patyczki do odsuwania skórek, żel do zmiękczania skórek, cleaner, płyn do zdejmowania hybryd, zmywacz, lakier hybrydowy baza-wykończenie + 4 kolory oraz kilka ozdób okazał się całkiem niezły. Wszystko sprawdza się dobrze poza jednym - hybrydy ShS to totalny niewypał. Tylko jeden z kolorów wyglądał jako tako, reszta- porażka. Nie utwardzały się do końca w lampie, kurczyły niemiłosiernie i zmywał je cleaner. Dodatkowo miały tak gęstą i glutowatą konsystencję, że niemożliwe było estetyczne umalowanie płytki paznokcia. Mało tego... płyn do usuwania hybryd jeszcze bardziej je utwardzał w związku z czym lakiery ShS kompletnie nie chciały odejść z moich paznokci. Uwierzcie mi - istna masakra! Zniechęciłam się na dobre. 

No, ale w tym roku poszłam na praktyki do świetnego salonu kosmetycznego, w którym pracowałam na hybrydach firmy Cosmetics Zone. Jak się okazało są one na prawdę super. Mają trochę rzadką konsystencję, ale lepsze to niż glut ShS. Ja szybko nauczyłam się pracy na lakierach CZ. Od razu zakupiłam dwa kolory, bazę oraz top. Dzisiaj przychodzę do Was z pierwszym wrażeniem :)


Skusiłam się na lakiery o pojemności 17ml, za które należy zapłacić 24,99zł (ShS około 10zł). Moje dwa kolory to fuksja i kremowy nude. Oczywiście przeszło mi przez myśl, że być może hybrydy ShS, które posiadałam wcześniej nie utwardzały się w lampie, gdyż wina leżała właśnie po jej stronie. Ale nic bardziej mylnego! Lakiery Cosmetics Zone po obiecanych przez producenta 120 sekundach są gotowe i w pełni utwardzone. Nawet nie wiecie jaka była moja radość kiedy w końcu hybrydy wykonane w domowym zaciszu nie zostały zmyte przez cleaner.


Powyżej możecie zobaczyć kolory hybryd na paznokciach moich (lewo góra, prawy dół) oraz mojej cioci (lewy dół). Na zdjęciu w prawym górnym rogu pokazałam jak wyglądają płytki paznokci bezpośrednio po zdjęciu lakieru Cosmetics Zone. Proces zdejmowania trwał chwilę, zupełnie nie i uszkodził mojej płytki. Jeśli chodzi o trwałość to ja hybrydy muszę zmieniać co około 10 dni, gdyż moje paznokcie tak szybko rosną, że odrost jest nie do przyjęcia :) W tym czasie z manicure nie stało się z nimi nic złego, top był delikatnie przerysowany, ale to wszystko przez prace pilnikami oraz świąteczne domowe i samochodowe porządki. Tak więc myślę, że lakiery CZ spokojnie wytrzymałyby na paznokciach 14 dni, a nawet dłużej. Na dzień dzisiejszy jestem nimi zachwycona i oczywiście dokupię kolejne kolory. Polecam przetestować!

PS - tak jak wspominałam wystarczy 120 sekund na daną warstwę i hybrydy są utwardzone. Trzeba jedynie uważać w przypadku wzorków (ja serduszko utwardzałam 2x 120sek), gdyż jak są za grubo nałożone to mogą się do końca nie utwardzić i rozmazać przy aplikacji topu. Przy wtapianiu ozdób (testowałam na stopach mamy) nie zauważyłam żadnych problemów. Trzymają się nienagannie już od 1,5 tygodnia. Jeśli chodzi o krycie to oby dwa kolory, które posiadam kryją przy 2 warstwach (nie wiem jak sprawdziłby się na dłuższych paznokciach).

Buziaki,
Ewu ;)

środa, 1 kwietnia 2015

Projekt denko - marzec '15

Witam Was w Prima Aprilis'owe południe i zapraszam na projekt denko z ubiegłego miesiąca :)


Timotei, Jericho Rose, szampon do włosów: wymarzona objętość - klik klik
Isana, suchy szampon - klik klik
!! Schwarzkopf, GlissKur, dwufazowa odżywka do włosów - klik klik do recenzji (odżywkę przelałam do opakowania po spray'u Loreal (klik klik), gdyż jest ono dużo wygodniejsze)


BeBeauty, żel micelarny do mycia i demakijażu - klik klik
Farmona, tutti frutti, mus do ciała o zapachu melona i arbuza - z musem produkt ten niewiele miał wspólnego, a i jego zapach bardzo mnie odstraszał. W żaden sposób nie kojarzył mi się z pysznymi owocami. Być może mój egzamplarz okazał się kiepskiej jakości, bo wiem, że wiele dziewczyn zachwala te produkty. No cóż, ja jestem uprzedzona i wracam do innych mazideł.
Auchan, żel pod prysznic: delikatny - pachniał tak sobie, o wiele bardziej wolę wersję "zielone jabłuszko". Produkt niewydajny, ale zarazem bardzo tani, niewysuszający i dobrze pieniący. Tak więc 50/50 :)


Ingrid, jedwabisty fluid mineral silk&lift - wróciłam do niego po dość długim czasie i na nowo odkryłam, że to na prawdę fajny i tani podkład na codzień. Ma dobry odcień, nie zapycha, nie obciąża skóry, całkiem nieźle kryje, jest trwały i wydajny. Będę po niego sięgać częściej :)
Miss Sporty, pump up booster mascara - klik klik
Perfecta, Softlips o zapachu waniliowym - klik klik
Yves Rocher, woda toaletowa mango i marakuja - jeden z piękniejszych zapachów jakie w życiu miałam. To moja druga buteleczka. Niestety nie dorwiecie tej wody toaletowej stacjonarnie (edycja limitowana), ale warto poszperać w necie :) Polecam!

Buziaki,
Ewu ;)