piątek, 30 grudnia 2011

Rozdanie z okazji setnej notki :)

Cześć, kochani! Dzisiaj piszę do Was już po raz 100 :) Nie mogę uwierzyć, jak to szybko zleciało. Pamiętam moje pierwsze kroki na blogspocie i obawę, że nikt nie zechce mnie czytać. Dzisiaj jest Was ponad 150! Dziękuję za każdego nowego obserwatora, każdy komentarz. Dajecie mi motywację do tego, by nie rezygnować z pisania tutaj.

Z tej okazji, jak i z okazji wkroczenia w Nowy Rok, chciałabym ogłosić dla Was małe rozdanie. Jest ono skromne, ale mam nadzieje, że nagrody przypadną Wam do gustu:


1. Rozświetlające serum do twarzy Avon Planet Spa
2. Lakier Safari, nr 34.
3. Pękacz Butterfly (kolor czarny)
4. Dwa cienie inglot (465 i 502)
5. Podkład Bare Minerals w odcieniu tan
6. Błyszczyk claire's (pachnący)
7. Paletka smoky eyes (for blue eyes) Miss Sporty (wszystkie cienie poza najjaśniejszym były raz swatchowane, najjaśniejszego użyłam kilka razy, jednak cała paletka jest dla mnie za ciemna i leży nieużywana)

Zasady rozdania:
 -Musi zgłosić się co najmniej 30 osób
-wysyłam tylko na teren Polski
-rozdanie trwa od dzisiaj 30.12.2011 do 6.01.2012 - czyli okrągły tydzień
-zwycięzca jest tylko jeden, wbiorę go na drodze losowania


Co należy zrobić, aby wziąć udział:
- Musisz być publicznym obserwatorem bloga Kosmetomania,
-Musisz napisać komentarz pod tym postem, w którym podasz swój nick oraz adres e-mail,

Aby zwiększyć swoje szanse:
-dodaj mnie do blogrolla (w komentarzu podaj link do swojego bloga),
-napisz notkę o moim rozdaniu, umieszczając zdjęcie nagród i odnościk do tej notki,
-umieść informację o rozdaniu w pasku bocznym na swojej stronie.

Zgłaszać można się tylko pod tym postem.

Buziaki!
po raz 100.. wasza Ewu ;)

wtorek, 27 grudnia 2011

Pierwsza współpraca bloga "Kosmetomania" :)

Pomimo, że mój humor aktualnie jest na najniższym z możliwych poziomów to patrząc na paczuszkę jaką dzisiaj dostałam uśmiecham się. Kilka dni temu podjęłam współpracę z portalem Uroda i Zdrowie.



Na moje szczęście pani Małgorzata jest z tego samego miasta i dzisiaj spotkałyśmy się, abym mogła odebrać swoje kosmetyki. Wybrałam peeling AA oraz krem dr Ireny Eris, jednak do torby dorzucone miałam gratisy. Spodziewałam się próbek, a tu oczy mi wyszły! Dostałam jeszcze 3 pełnowymariowe produkty oraz maseczkę :) Zabieram się za testowanie!


Ewu ;)

niedziela, 25 grudnia 2011

Prezenty gwiazdkowo-imieninowe.

Witam, moje kochane :) Jak tam Wasza wigilia? Mam nadzieje, że spędziłyście ją tak miło jak ja oraz, że Mikołaj postarał się z prezentami! Ja jestem bardzo zadowolona z całego wczorajszego wieczoru. Świętowałam także swoje imieniny, o których na dobrą sprawę nigdy nie pamiętam i liczy się tylko gwiazdka. Dostałam więc podwójną dawkę prezentów, oto one:

1. Przedświąteczny prezent od mojego mężczyzny - pierścionek.
Jest idealnie trafiony w mój gust :)



2. Zestaw do kąpieli w etui: myjka, myja-peeling, pumeks oraz podwójna szczoteczka, turban z którym właśnie siedzę na głowie i od razu mogę powiedzieć, że jest genialny! Do tego żel do kąpieli [mmm, jaki zapach!] zamknięty w małym serduszku, perełki do kąpieli rówież w kształcie serc oraz gąbka Donegal, którą już wypróbowałam :)


3. 3 pary rajstop oraz 4 pary prześlicznych majtek :)


4. Bronzer Sun Club Essence, dwa lakiery essence oraz lakier My Secret.
Tata mnie zaskoczył swoim trafnym wyborem co do paletki trzech cieni z Avon. Dzisiaj wykonałam nimi makijaż, jestem zachwcona, ale niestety fotki nie wychodzą, więc nie mogę pochwalić się efektem.

5. Dwie pary kapci - jedne wciągane za kostke, czyli idealne wyjście dla mnie, a drugie niczym buciki ksieżniczki - cieplutkie i bardzo, bardzo wygodne!


6. Znajomi zaskoczyli mnie dwoma ślicznymi upominkami: aniołekiem oraz bransoletką.


7. Pierścionek od taty, który wybrałam sobie jakiś czas temu :)


8. Sukienka-golf oraz bluzeczka :)


9. Pasek w kwiatem oraz kalendarz z psami na 2012 rok.


10. W tym roku obchodziliśmy też wigilię klasową. Na moje szczęście wylosowała mnie bliska koleżanka, więc razem pojechałśmy do galerii, żebym wbrała sobie prezenty: dwie szminki Essence oraz puder do włosów got2be. Ponad to dostałam przepiękny list od mojej najlepszej przyjaciółki - mogłabym czytać go codziennie i za każdym razem wzruszać się na nowo! Za chwile wygląduje w pamiętniku, żebym mogła
go znaleźć za kilka lat :)



Zapomniałam pokazać Wam podgrzewaczy o zapachu pomarańczy, które umilają mi dzisiejsze popołudnie :)
Jak widzicie jestem prawdziwą farciarą :) Mam nadzieje, że wasze prezenty są równie udane!

Buziaki,
Ewu ;)

środa, 21 grudnia 2011

Na ratunek suchym włosom.

Niestety swoje włosy często narażałam na sporo niekorzystnch warunków i nie wiedziałam jak porządnie o nie zadbać. Zaczęło się od farbowania - z mojego naturalnego blondu na kasztan, a potem rozjaśnianie. Kiedy poszłam do fryzjera jakos we wrześniu (jeśli któraś z Was jest z Łodzi to podam adres salonu - genialna obsługa :)) to pan powiedział "jeju, ale mamy suche włosy", a ja porządnie sobie te słowa wzięłam do serca. Nie bardzo wiedziałam jakie szampony/odżywki byłyby dla mnie najlepsze, więc pod wpływem chwili kupiłam w Rossmannie takie oto duo:



Szampon i balsam z apteczki babuni (Joanna) do włosów suchych i zniszczonych. Nie nastawiałam się na nic szczególnego głownie dlatego, że oby dwa produkty kosztowały około 6zł.




Dozowniki w sam raz - nie wylewa się z nich za dużo produktu.



Dla zainteresowanych skład:

Balsam:


Szampon:


Moja opinia:
Jestem bardzo mile zaskoczona tym duetem! Po pierwsze zapach - bardzo przyjemny, pokochałam go od pierwszego użycia. Na włosach utrzymuje się niestety dość krótko. Kolejnym plusem jest wydajność. 300 ml szamponu starczyło mi na 2 miesiące, a w tym czasie zużyłam połowe z 200g balsamu (wychodzą więc dwie buteleczki szamponu na jedną buteleczkę balsamu). Działanie jak najbardziej zadowalające. Nie zapewniło mi oczywiście 100% takiego nawilżenia jakie powinno być, ale 90% na pewno. Moje pasma od ucha w dół były na prawdę przesuszone, twarde, tempe, a teraz? Miłe w dotyku, lejące. Jeśli chodzi o sprawę indywidualną:
1. szaponu - dobrze się pieni, dobrze oczyszcza i nie obciąża włosów. Niewielka ilość wystarczy na umycie całej głowy (ja mam dość długie włosy).
2. balsamu - używamy go bez spłukiwania. Radzę uważać tzn. nie nakładać go u samej nasady, bo włosy będą wyglądały na przetłuszczone. Jednak od wysokości ucha w dół możemy śmiało wysmarować nasze pasma :) Oczywiście nie są one obciążone.
Gorąco polecam!


A teraz lecę douczać się na jutrzejszą teorię na prawko oraz szykować na dzisiejszą wieczorną i przy okazji ostatnią wigilię klasową w moim liceum.

Buziaki!
Ewu ;)

niedziela, 18 grudnia 2011

Deep liner Joko, Virtual - recenzja.

Makijaż bez czarnej kredki / linera to dla mnie nie makijaż. Uwielbiam mieć podkreślone oczy i bawić się kształtem rysowanej kreski. Kiedy pędzle do eyelinera w żelu wołają do mnie "umyj mnie", a ja nie mam ani chwili czasu, sięgam po mój kosmetyk awaryjny, czyli deep liner w kałamarzu z Joko.



Pędzelek dosyć cienki, ułatwia aplikację eyelinera oraz z łatwością możemy narysować i kreskę bardzo cienką i kreskę grubą. Dla mnie bomba!


Kolor nie zawodzi. Jest wraziście czarny, czyli dokładnie taki jaki chciałabym, aby był. Nie traci na barwie w ciągu dnia, jednak po około 6h można się spodziewać odbitej kreski na górnej powiece (głowie u posiadaczy powiek tłustych).


Produkt bardzo wydajny. Ponad to wraz z upływem czasu (chodzi mi o jego żywotność w opakowaniu) nie traci na jakości. Dla mnie to kosmetyk wiecznie żywy, bo mam go już na prawdę długi czas. Śmiało możemy zabarać go ze sobą  na imprezę, czy inne wyjście w celu dokonania jakichkolwiek poprawek. Nie wiem jak z ceną, ale myślę, że nie jest ona wyższa jak 20 zł. Serdecznie polecam każdemu!

A wy lubicie wyraźne podkreślenie oka? :)

Ewu ;)

czwartek, 15 grudnia 2011

Detangle Brush TUFT - alternatywa Tangle Teezer :)

 Cześć, piękne!
Od dawna chodziła za mną kochana przez wszystkich szczotka Tangle Teezer, jednak wydanie na nią powyżej 50 zł nieco mnie zniechęcało. Miłym zaskoczeniem było dla to, że w dniu 18stych urodzin dostałam coś, co nazwać można bratem (siostrą? :D) TT. Tak w moje ręce trafiła szczotka Detangle Brush TUFT.






Producent informuje, że jest to produkt, który zadba o nasze włosy, a mało tego - jest odpowiedni dla obu płci. + Trochę lektury z opakowania dla zainteresowanych:


Szczotka nie jest małych rozmiarów, ponieważ posiada rączkę, ułatwiającą trzymanie w dłoni. Ząbki, podobnie jak w przypadku TT, są różniej długości.

Nie miałam przyjemności korzystania z Tangle Teezer, jednak wydaje mi się, że TUFT zgarnąłby ode mnie więcej plusów.
Szczotka jest dość spora, jednak lekka, dlatego można śmiało wrzucić ją do torebki. Ochronki na ząbki brak (ta, która była w opakowaniu nie trzyma się w ogóle). Samo używanie jest proste i przyjemne. Myślę, że dużą zasługę ma w tym idealny uchwyt. Włosy rozczesuję bez problemu, a uwierzcie mi, że po rozjaśnianiu kołtuny potrafią zaskakiwać. TUFT radzi sobie z nimi idealnie, zupełnie nie ciągnie pasm i nie wyrywa ich!  Dla mnie to duży plus.
Moje inne szczotki po 1 dniu wyglądają jak małe blond sierściuchy!
Ponad to zuważyłam połysk na moich włosach, a to także zaleta :)
Jedyny minus jaki mogłabym przyznać to brak solidnej ochronki na ząbki.
Krótko mówiąc: jestem zachwycona i polecam każdemu, szczególnie osobom z problematycznymi włosami.

Szczotka kosztuje około 50 zł i możecie kupić ją m.in tu: www.fryzjerski-sklep.pl/


A Wy jakie szczotki lubicie? :)
Ewu ;)

piątek, 9 grudnia 2011

Z myślą o skórze + start z metodą OCM!

Czas zrobić coś dla skóry :)
Mam duże postanowienia, mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie..
Oto i one:

*Po pierwsze sen. Porządnie wyspanie się do podstawa. W nocy komórki naszej skóry mają możliwość regeneracji. Brak snu może być powodem słabej koncentracji, rozdrażnienia, czy bólu głowy. Co prawda w klasie maturalnej trochę cieżko na wysypianie się, ale będę się starać.

*Duuużo wody. Nie lubię wody samej w sobie, ale po dodatniu cytryny da się to przeżyć. Będę twarda :)

*Owoce, owoce i jeszcze raz owoce! Są źródłem witamin A i C.

*Ponad to postaram się dostarczyć mojemu orgaznizmowi również witaminy D (mleko i inne produkty mleczne), choć w moim przypadku to normalka ;] oraz witaminy B7 (biotyna), którą znajdziemy w maśle orzechowym i jajkach.

*Nie wiem jak pójdzie mi z lipidami (oliwa z oliwek i ziarna)..

 *będę również robić sobie sałatki i koktajle owocowe. Znalazłam dużo ciekawych przepisów, więc muszę się tylko zmotywować i pójść do kuchni :)

*Negatywny skutek na naszą skórę wywiera stres. Ciężko u mnie z jego pokonaniem: matura, prawo jazdy, dom, sprawy osobiste, ponad do towarzysząca mi od roku bakteria Helicobacter Pylori. Być może łykanie magnezu przyniesie rezultaty? :)

*A teraz bohater całej notki, czyli metoda OCM.

Wczoraj przygotowałam swoją pierwszą mieszankę. Jej skład to:
* 20% olejku rycynowego,
* 40% oliwy z oliwek,
* 40% oliwki dla dzieci Hipp.

Moja mikstura znajduje się w buteleczce po mgiełce do włosów. Póki co używam małego ręcznika, ale chyba mimo wszystko konieczne będzie zakupienie szmatki muślinowej. Pierwsze wrażenia? Cudownie oczyszczona skóra! Wodoodporny eyeliner i tusz zniknęły w mgnienia oku. Rano (jak dotychczas) nie było po nich ani śladu :)

*Zdecydowałam się też na odstawienie kremów. Pozostanę chyba tylko przy toniku, ale tego też nie jestem pewna. (może wy mi doradzicie?)

To byłoby na tyle z moich planów, myślę, że za miesiąc dam znać jak to wszystko idzie (o ile w ogóle pójdzie :p).


Pozdrawiam!
Ewu ;)

niedziela, 4 grudnia 2011

Prezenty, relacja z 18stki - częśc 2. ;)

Wczoraj świętowałam drugą częśc mojej 18stki - z przyjaciółmi.
Choć było to w sumie zwykłe przyjęcie to było super! Wspomnienia i kupa śmiechu :) Skończyłyśmy jakos o 2. Dzisiaj natomiast musiałam zwlec się rano z łóżka i pojechałam do galerii na spotkanie z moim chrzestnym i jego przemiłą narzeczoną. :)

Prezenty:

* Od większości moich kochanych dziewczyn dostałam szafeczkę, która zauroczyła mnie od pierwszego wejrzenia! A co w niej? Dwie szufladki wypełnione gwiazdkami roboty Dianki, natomiast dolna szulfadka pełna biżuterii: komplet (bransoletka, kolczyki, naszyjnik), od których
nie mogę się oderwać, kolczyki "Yes" i "No" oraz naszyjnik z lizakiem - prawie go zjadłam! :D Ponad to dostałam pączka, w którym ukryta była kolejna para kolczyków! :)




* Od Edytki dostałam przepiękny świecznik i zapachowe podgrzewacze - idealny komplet na jesienne/zimowe wieczory! Kolejnym prezentem było pudełeczko z przyborami do paznokci oraz z przyborami do makijażu. Idealna rzecz dla mnie :)

* Kartka od dziewczyn - coś co uwielbiam! Zaraz wyląduje w moim pamiętniku :)
* Komplet biżuterii Apart od chrzestnego i jego narzeczonej. Przyznam szczerze, że jest to pierwsza złota biżuteria jaka mi się spodobała :)




* Od siostry dostałam coś, co chyba zwróci uwagę każdej kosmetykoholiczki!
Przepiękny zestaw do makijażu, w którego skład wchodzą: cienie, pudry, róże, bronzery, dwie kredki do oczu, błyszczyki, tusz do rzęs oraz pędzelki i pacynki. Cuuuudo!




* Siostra dała mi jeszcze dyplom :D Polecam przeczytać: (mam nadzieje, że cokolwiek widać)



Jestem zachwycona wszystkimi prezentami!

A teraz chyba czas odespać te dwie noce..

Pozdrawiam!
Ewu ;)

sobota, 3 grudnia 2011

Prezenty, relacje z 18stki - cz. 1. :)

Cześć, kochane! :*
Przychodzę dzisiaj do Was z relacjami dotyczącymi 18stki rodzinnej.
Zacznę od tego, że moja Autoszkoła wczoraj ponownie zrobiła mnie w jajo i mój humor był na prawdę kiepski. Drugi raz w życiu ktoś mnie tak wnerwił, że nie umiałam powstrzymać słów. Ale winna się nie czuję, bo to zwyczajnie nieodpowiedzialność i kpiny pewnych osób.

Wróciłam do domu, gdzie czekał na mnie mój Marek, rodzice i babcia.
Przygotowali mi niespodziankę - wielki napis 'Sto lat Ewa 18':
Kolejnym totalnym zaskoczeniem był tort: 



Tutaj porcja zdjęć moich najlepszych gości (rodzice nie dali się obfotografować..). Marek, Pawcio i Gabrysia zostali ze mną do 2 (?) w nocy i bawiliśmy się na prawdę świetnie!


Pora na prezenty.
*własnoręcznie zrobiona biżuteria przez Gabrysię :)
*pudełko od w/w biżu oraz sukienka, którą wybierał Pawełek.
*przepiękny bukiet od kuzyna Krzycha :)
*kartki z pięknymi słowami od moich najbliższych oraz koperty.




*Złoty łańcuszek przekazywany z pokolenia na pokolenie. Nie sądziłam, że to do mnie on trafi, kopnął mnie ogromny zaszczyt i za razem zadanie - przekazać go dalej! :)
*Mój wymarzony zestaw Este Lauder Pleasaures (perfumy, żel pod przysznic, balsam) od moje najkochańszego na świecie Marcia <3
*Przywieszka do bransoletki Apart, w kształcie samochodu :) Aguś wie, co lubię! Jestem oczarowana tym drobiazgiem!



*bukiet z 18 lizaków w słodkim pudełeczku - babcia zrobiła to sama :)
*Obok dalsza pomysłowość babci - pudło na moje bibelotki oraz kubek :p
*Niżej szczotka, podobna do TT oraz książka Bobbi Brown - moje marzenie! Od kochanych rodziców :)




Jak się domyślacie - jestem totalnie zaskoczona cudownymi prezentami i na maxa szczęśliwa! :)

Jutro spodziewajcie się kolejnej relacji, ponieważ już za 3h zaczynam drugą częśc 18stki, tym razem z przyjaciółmi :)

Pozdrawiam,
Ewu ;)