piątek, 28 grudnia 2012

Ostatni projekt denko w 2012 roku :)

Ależ ten czas zleciał! Wielkimi krokami zbliża się koniec roku, a ja już dzisiaj pokażę Wam grudniowe zdenkowane kosmetyki :)


Szampon dodający włosom objętości, Timotei - klik do recenzji.
Maska do włosów suchych z granatem, Alterra - klik do recenzji.


Żel do higieny intymnej, Intimea (dostępny w Biedronce) - nie zmienię go na nic innego. Pięknie pachnie, nie podrażnia, a w dodatku jest tani jak barszcz :)
Mleczko oliwkowe do ciała, Ziaja - bardzo dobry produkt, który świetnie natłuszcza moją skórę. W dodatku jest szalenie wydajny i wyposażony w pompkę za co daję ogromy plus!
Masło do skóry suchej, Joanna z Apteczki babuni - ślicznie pachnie, dobrze nawilża oraz nie podrażnia. Bardzo wydajne i w przystępnej cenie - na pewno skuszę się na nie ponownie :)
Dezodorant do stóp FussWohl - wkurzał mnie jego zapach, a więc wrócę do tego z Oriflame, o którym wspominałam w tym poście.
Chusteczki do higieny intymnej Facelle - klik do recenzji.


Mleczko do demakijażu twarzy, Gerovital Plant - klik do recenzji.
Naturalny krem oliwkowy do twarzy, Ziaja - klik do recenzji.
Maseczka odżywcza na twarz, szyję i dekolt, Perfecta - dobra, ale używałam lepszych, dlatego raczej do niej nie powrócę.

Dzisiaj krótko, zwięźle i na temat :)
 Całuję!
Ewu ;)

środa, 26 grudnia 2012

Grudniowe zdobycze (dużo zdjęć)

Dzisiaj zaprezentuję Wam zdobycze grudniowe, czyli wszystko co dostałam na urodziny, Mikołajki, imieniny i Wigilię. Wszystkie okazje obchodzę w jednym miesiącu (no, poza rocznicą z moim M., walentynkami i dniem kobiet), dlatego nie przeraźcie się ilością :)


Moje od dawna wymarzone pędzelki Hakuro - jestem nimi oczarowana!


Zapachy Nina Ricci, Dolce Gabbana 3 L'imperatrice oraz Gucci by Gucci.


Wisiorek, który niestety nie wiem skąd pochodzi :<


Kapetki w moim ukochanym fioletowym kolorze :)


Bielizny garść.. :)


Duży portfel w przepięknym karmelowym kolorze.


Komplet: żel pod prysznic i dezodorant o jednym z moich ulubionych zapachów - C-thru Pearl Garden.


Dwa olejki zapachowe - cappuccino i nektarynka, sól do kąpieli On-line, zapach C-thru Black Diamond (najprawdopodobniej będzie wymieniony na wersję Charming), dwufaz od Heleny Rubinstein oraz słodka podkładka pod kubek :)


Wciągane kapetki oraz pięknie pachnące jabłkowe podgrzewacze :)


Maleńka, ale jakże urocza, torebeczka (posiada również długi pasek)


Tusz Givenchy w odcieniu 01 noir oraz maska do włosów Kerastase Chroma Reflect.


Zegarek w komplecie z bransoletką.


Lakiery: Estee Lauder, Dior, Chanel ; bronzer Dior ; komódka do makijażu Sephora, błyszczyki Dior i Chanel ; róż YSL, wodoodporny cień Make up for ever ; podwójna kredka Estee Lauder ; dwie kredki (czarna i biała) Guerlain ; cienie Dior, YSL, Guerlain, Chanel, 3 podkłady: Dior, Estee Lauder, Guerlain, bronzer Dior, puder Dior, dwa róże Dior oraz dwie szminki Estee Lauder.


Dwie fioletowe szklaneczki Home&You.


Kalendarz z psiakami :)


Wymarzony kuferek z e-torebka.pl (posiada długi pasek)


Przepiękny anioł (wyrób ręczny)


Fikuśny atomizer na perfumy :)


Ozdoba (jedna z nielicznych jaką w ogóle w tym roku posiadam) świąteczna - bałwanek na szybę.


No i moja największa duma - nowa toaletka. Prawie wszystko się zmieniło za sprawą mojego M <3 Dokupił mi piękne dodatki i sam zaaranżował nowy wygląd mojej miejscówy :) Ja jestem szczerze zauroczona!

Wszystkim bardzo dziękuję za prezenty, życzenia i pamięć o imieninach! :)

Pozdrawiam!
Ewu ;)

niedziela, 23 grudnia 2012

Wesołych Świąt!

Kochani!
Życzę Wam wesołych, pogodnych i rodzinnych Świąt! Spędźcie je z najbliższymi w miłej i pełnej miłości atmosferze. Poza tym dużo zdrówka, sukcesów i uśmiechu od ucha do ucha! No, i niech Mikołaj rozpieści Was wymarzonymi prezentami :)



Gorące uściski!
Wasza Ewu ;)

BeBeauty, zmywacz do paznokci z pompką - recenzja.

Pierwszy raz w życiu zainwestowałam w zmywacz z pompką kilka miesięcy temu i uważam, że był to jeden z lepszych kosmetycznych wyborów. Wybrałam Biedronkowy BeBeauty Nail Expertiv. Co o nim sądzę? Zapraszam do lektury niżej :)


Posiadam wersję z olejem kokosowym i gliceryną. Produkt nie zawiera acetonu, a obietnice producenta to m.in. natłuszczenie i ochrona płytki paznokcia oraz skóry wokół przed wysuszeniem. Oczywiście nie wierzę w te słowa i nie nastawiam się na produkt-cudotwórcę, szczególnie za cenę około 6 zł. Mimo wszystko BeBeauty bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Pompka jest na prawdę przydatnym dodatkiem. Nie ucieka nam zbyt dużo produktu, a co za tym idzie - wydajność zmywacza jest powalająca! Ja używam go już parę dobrych miesięcy, a zostało mi trochę mniej niż połowa - w przypadku zwykłych (bezpompkowych :D) zmywaczy musiałabym iść po nową dostawę już co najmniej dwa razy.


Pompka nie zawodzi, nie zacina się. Jeśli chodzi o sam zmywacz - faktycznie nie wysusza skóry wokół paznokci, ale z drugiej strony nie natłuszcza jej tak, jak to pan bajkopisarz zwany producentem określił. Nie zauważyłam negatywnych skutków wpływających na kondycję moich paznokci przy stosowaniu produktu BeBeauty, a to jest dla mnie najważniejsze. Oczywiście bardzo istotnym aspektem jest zmywalność lakierów z pazurków. I w tym przypadku bohater dzisiejszej notki nie zawodzi - radzi sobie dobrze ze zwykłymi, jak i brokatowymi lakierami. 
Kolor zmywacza jest lekko zielony, a zapach specyficzny, jednak nie odrzuca. Mi się w zasadzie podoba, bo w porównaniu z innymi śmierdziuchami BeBeauty jest na prawdę  porządku.

Skład: Ethyl Acetate, Alcohol Denat., Aqua, Glycerin, Cocos Nucifera Oil, Parfum, CI 47000, CI 61565.

Dostępność: Biedronka
Cena: ok 6 zł
Pojemność: 150 ml.

Buźka!
Ewu ;)

piątek, 21 grudnia 2012

Facelle, chusteczki do higieny intymnej - recenzja.

Chusteczki do higieny intymnej to rzecz, którą zawsze mam przy sobie. Są niezawodne w wielu sytuacjach, nie tylko jeśli chodzi o odświeżenie wybranej strefy ciała. Od dawna szukałam "tych idealnych" i udało mi się odkryć produkt, który spełnia wszystkie moje oczekiwania, a nawet jeszcze więcej. W roli głównej chusteczki od Facelle.


Kupiłam je przez przypadek, w ramach testów i ciekawości. Kosztowały około 5 zł. Opakowanie zawiera 20 chusteczek, które pachną fenomenalnie! Ciężko mi ten zapach opisać, ale zapewniam Was, że jak włożycie opakowanie do torebki to będziecie cieszyły się pięknym zapachem w jej wnętrzu. Jeśli chodzi o efekt odświeżenia - jest rewelacyjny! Dużą zasługę ma w tym wcześniej wspomniany aromat, ale i bardzo dobre właściwości jakie przetestowałam na własnej skórze i mogę dać sobie rękę uciąć, że 95% z Was będzie usatysfakcjonowana. Co najważniejsze - chusteczki nie podrażniają. Każda z nas wie, że strefy intymne są bardzo wrażliwe, dlatego musimy umiejętnie dobierać produkty do ich pielęgnacji.


Chusteczki mają opakowanie ze standardowym "otwieraczem" typu "odklej-przyklej". Niestety łatwo o oderwanie tasiemki, co uważam za jedyny minus produktu Facelle.


Chusteczki są na prawdę duże (takie jak moja wielka łapa :D) i wystarczająco dobrze nawilżone. Jeśli chodzi o odświeżenie stref intymnych to jak najbardziej jedna sztuka spełni Wasze oczekiwania.


Skład też nie jest zły i prezentuje się w ten sposób: Aqua, Propylene Glycol, Cocamidopropyl Betajne, Chamomilla Recutita flower extract, Allantoin, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Ethylhexylglycerin, Polyaminopropyl Biguanide, Lactic Acid, Polyquaternium-6, Parfum.

Dostępność: Rossmann
Ważna uwaga: chusteczki występują także w wersji podróżnej - idealnej do kosmetyczki.

Całuję,
Ewu ;)

wtorek, 18 grudnia 2012

Perfecta SPA, masło do ciała pomarańcza i aromat wanilii (antycellulitowe) - recenzja.

Treściwe i przyjemnie pachnące masła do ciała to must have w mojej łazience. Nie mogę pozwolić sobie na nie posmarowanie nóg po depilacji, ponieważ moja skóra w tej partii ciała jest bardzo przesuszona i podrażniona. Resztę ciała mogę sobie odpuścić, jednak i tak maziam się cała masłami przynajmniej 2-3 razy w tygodniu. Bohater dzisiejszej notki to jeden z moich ulubieńców (wcześniejsi to masło z Apteczki Babuni oraz masło BeBeauty) - antycellulitowy produkt, który wg producenta łączy zapach pomarańczy i wanilii.


Masło zamknięte jest w typowym dużym słoiczku, który bardzo mi pasuje. Wizualnie prezentuje się bardzo fajnie, a poza tym możemy wydobyć zawartość do ostatniego ml, a mamy ich całe 225 :)


Zapach wg mnie bardzo przyjemny, choć dla większości z Was będzie on zapewne po prostu chemiczny. Plusem jest to, że utrzymuje się on na prawdę długo na ciele, a która z Nas nie lubi ładnie pachnieć :)


Konsystencja szalenie treściwa i określenie "masło" jak najbardziej do niej pasuje. Warto zauważyć, że produkt dość szybko się wchłania i już po kilku minutach można spokojnie się ubierać. Z obietnic producenta wynika, że masło ma zadanie antycellulitowe. 'Olejek z ziaren zielonej kawy opóźnia proces starzenia, wygładza i regeneruje. Masło pomarańczowe działa antycellulitowo i ujędrniająco, a ponad to łagodzi podrażnienia, odżywia oraz zapobiega wysuszeniu naskórka. Kompleks witamin E-C-F nawilża i przeciwdziała wiotczeniu skóry' - Mogę potwierdzić wszystko prócz działania antycellulitowego (bo zwyczajnie cellulitu nie posiadam), działania ujędrniającego (jestem jeszcze młoda i jędrna, także nie takie działanie mi potrzebne) oraz przeciwdziałania wiotczeniu skóry. Z nawilżenia, łagodzenia podrażnień (u mnie po depilacji) i odżywienia jestem jak najbardziej zadowolona.


Skład wrzucam jak zwykle dla zainteresowanych.
Warto zauważyć, że produkt nie wpłynął negatywnie na moją skórę - nie zauważyłam wysuszenia, podrażnienia, czy innych niepożądanych skutków.

Cena masła Perfecta SPA to około 13-14 zł. Dostępność bardzo przystępna, myślę, że najłatwiej zdobyć je w sieci drogerii Rossmann.

Pozdrawiam!
Ewu ;)

niedziela, 16 grudnia 2012

Alverde, ochonna pomadka do ust - recenzja.

Dzisiaj napiszę Wam o pomadce ochronnej, którą zapewne już dobrze znacie :) Mi udało się ją wygrać na rozdaniu u Arlety (:*) z czego bardzo się cieszę, ponieważ niemieckie cudeńka ciężko mi zdobyć..


Jak widzicie na zdjęciu posiadam sztyft o zapachu mandarynki i wanilii. Może nie jest to jakaś uczta dla zmysłów, jak w większości przypadków jeśli chodzi o kosmetyki naturalne, ale na pewno aromat nie odrzuca, nie drażni.


Sztyft ma żółty kolor i bardzo przyjemną konsystencję. Łatwo rozprowadza się na ustach i, moim zdaniem, jest trochę słabo wydajny (zazwyczaj tego typu produkty zużywam na prawdę długo, a tu już po 2 miesiącach została mi 1/4 pojemności). Jeśli chodzi o działanie to jest to najlepszy produkt jaki do tej pory używałam (oczywiście z kategorii 'pomadki ochronne'). Efekt nawilżenia utrzymuje się na prawdę długo i rzadko kiedy muszę maziać się produktem Alverde w ciągu dnia (balsam aplikuję zawsze rano). Pomadka świetnie nadaje się jako podkład pod szminki, ponieważ w dużej mierze zapobiega nadmiernemu wysuszaniu ust. Na ustach sztyft widnieje jako bezbarwna tafla.


Skład jest oczywiście naturalny, za co daję duży plus :)

Pojemność: 4,8g
Dostępność: drogerie DM, allegro.
Cena: na allegro około 13 zł wraz z przesyłką ; niestety nie wiem jaka cena jest za granicą, ale na pewno bardzo przystępna.

Serdecznie polecam!
Ewu ;)


czwartek, 13 grudnia 2012

Prawie jak Richard.. - stylizacja mojego faceta.

Wczoraj mój Ukochany rzucił tekst "umaluj mnie na Richarda. I możesz dodać mnie na bloga" - ja, lekko zdziwiona i pełna obaw, stwierdziłam, że taka okazja (czyli wymalowanie faceta i jeszcze opublikowanie tego w necie) nie zdarza się zbyt często. Nie zastanawiając się dłużej poprosiłam mojego M. o wskazanie zdjęcia Richarda Kruspe'a (gitarzysta Rammsteina), którym mam się zainspirować. W niecałą godzinę powstała stylizacja, a efekty możecie zobaczyć niżej.
Nasza inspiracja...

 Mała zmiana..


I czułam się jakbym miała w domu gota, emo, czy jakiegoś szalonego metalowca :D


Potraktujcie to, rzecz jasna, z przymrużeniem oka :)

Lecę pisać trochę notek na zapas, bo to mój ostatni dzień wolny (a w zasadzie nie taki wolny..) przed świętami :(

Ewu ;)

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Denko olbrzym, czyli zużycia listopada :)

W listopadzie zużyłam na prawdę sporo kosmetyków i jestem z tego faktu niezmiernie zadowolona. Poszło mi dobrze nawet z kolorówką, co często się nie zdarza :)


Chusteczki do higieny intymnej Facelle - ulubieniec, którego nie zmienię na nic innego!
Plastry do depilacji z woskiem Joanna Sensual - używałam na ręce, jednak włoski odrastają równie szybko jak po zastosowaniu zwykłej maszynki - nie ma więc sensu pierniczyć się z poklejoną ręką i tracić 3 razy więcej czasu na depilację.
Żel pod prysznic Ziaja masło kakaowe - bardzo lubię za zapach i wydajność, a w łazience już stoi kolejne opakowanie :)
Szampon dla dzieci Bambi - na włosach nie robił nic rewelacyjnego, w dodatku nie podobał mi się jego zapach, dlatego zużyłam go do prania pędzli - w tej kwestii spisał się bardzo dobrze.
Rexona Sexy - mój KWC od lat, w zapasie mam kolejne opakowania :)
Isana, krem do rąk z edycji limitowanej - bardzo dobry produkt, z pewnością kupię inne warianty zapachowe :)
Płyn do kąpieli Sephora o zapachu mango - rewelacja! Zapach unosi się na całą łazienkę, w dodatku płyn bardzo dobrze się pieni - szczerze polecam do umilenia sobie kąpieli po ciężkim dniu :)
Timotei, szampon dodający objętości - tutaj recenzja.
Oriflame, dezodorant do stóp - tutaj możecie przeczytać więcej na jego temat.
Odżywka do włosów suchych i zniszczonych Garnier Ultra Doux - uwielbiam i na pewno nie przestanę jej kupować w najbliższym czasie :)
Babydream, szampon dla dzieci - przyjemny produkt. Używałam go do metody OMO, gdzie spisał się na prawdę dobrze. 
La-Roche Posay, Effaclar Duo - używałam go jakiś czas temu, później odstawiłam, aż w końcu zorientowałam się, że jego termin przydatności minął...:(
Wkładki z Biedronki - bardzo je lubię - są cienkie, a każda z nich zapakowana w osobną kopertkę, dzięki czemu śmiało możemy wrzucić je do torebki/kosmetyczki :) Polecam!
Płyn dwufazowy do demakijażu Sephora - rewelacja! Jest to produkt mistrz, który z chęcią kupię w pełnowymiarowym opakowaniu :)
Olejek Oriflame na zniszczone końcówki - klik.
Podkład Wet'n'wild - bardzo dobry produkt za niewielką cenę. Niestety trudno go dostać.
Podkład Oriflame Very Me - jak dla mnie super sprawa dla skóry bez większych problemów. Bardzo dobrze wyrównuje koloryt cery, nie podkreśla suchych skórek, nie zapycha, przepięknie rozświetla, długo się utrzymuje (u mnie aż do chwili makijażu), super pachnie, no i kosztuje całe 10-12zł! :)
Puder mineralny Bare Minerals - dobry, jednak dupy nie urywa - szczególnie za taką cenę..

Pozdrawiam Was cieplutko!
Ewu ;)

poniedziałek, 26 listopada 2012

Gerovital Plant, mleczo witaminizujące do demakijażu - recenzja.

Mleczek do demakijażu nie używałam już wieki, dlatego gdy podjęłam współpracę z Gerovital Plant to od razu wzięłam się za testowanie otrzymanego produktu do demakijażu. Chcecie poznać moją opinię na jego temat? Zapraszam dalej :)


Mleczko przeznaczone jest dla osób z przedziałem wiekowym 20-45. Ja co prawda lat mam 19, ale myślę, że ten rok nie zaważy jakoś bardzo na działaniu produktu :) Opakowanie jest moim zdaniem zgrabne i poręczne, ma fajną szatę graficzną i ciekawy korek typu "kulka". Mieści ono w sobie 150 ml produktu, który ważny jest 6 miesięcy od czasu otwarcia.


Otworek ma idealną wielość i wydobywa odpowiednią ilość mleczka. Samo mleczko ma konsystencję typową dla tego typu produktów do demakijażu. Zapach świeży, dość specyficzny i dla mnie o drobinę drażniący w oczy (do tej pory miałam taką sytuację z kilkoma produktami m.in. z tymi, które posiadają w swoim składzie aloes).


Producent obiecuje, że produkt ma nam nawilżyć, odżywić i witaminizować skórę. Ja osobiście nie wymagam tego od kosmetyków do demakijażu, bowiem takie działanie powinien zapewniać krem. Od mleczka Gerovital Plant oczekiwałam przede wszystkim tego, by dobrze oczyścił moją skórę i nie podrażnił jej. Jak się spisał? Pierwsze co to produkt lekko zaczerwienił mi skórę w okolicy nosa, była ona o drobinę podrażniona, jednak trwało to kilka sekund. Do porządnego oczyszczenia cery musiałam powtarzać demakijaż tym produktem dwukrotnie - nie jest to jakiś wielki minus, przynajmniej dla mnie. Nie zauważyłam zapchania porów, wysypu pryszczy, czy wysuszenia cery. Produkt ten można stosować również na szyję i dekolt (czego nie robię), natomiast błędem jest zmycie nim makijażu oczu.


Jak zawsze wrzucam skład dla osób zainteresowanych.
Osobiście mogę powiedzieć, że nie wrócę już do mleczka Gerovital Plant.

Produkt dostałam dzięki uprzejmości przedstawicieli firmy Gerovital by Farmec i zapewniam, że fakt ten nie wpłynął na moją opinię.


Ewu ;)

sobota, 24 listopada 2012

Rossmannowe zdobycze.

Pewnie macie już dość postów na temat promocji w Rossmannie, ale w moim przypadku jest to jedyna szansa na napisanie czegoś dla Was. Ostatnio czas mnie goni, mam do zrobienia sporo rzeczy na studia, poza tym dom, praca, obowiązki. Zakupy nie są duże, jak to mój facet określił "No i kupiłaś jakieś 4 patyki", dlatego notka będzie krótka. Być może jeszcze w poniedziałek pójdę coś dokupić, ale sama nie wiem :)


Eyebrow Stylist Wibo - czaiłam się od dawna na ten z Delii, ale do Natury mi nie po drodze. Ostatecznie zaryzykowałam z Wibo i póki co uważam, że kolor jest w sam raz dla mnie. Zobaczymy jak produkt sprawdzi się z ujarzmieniem moich niesfornych brwi :)
Magic Pen Lovley nr 1 - lubię ten produkt, ponieważ pięknie pachnie i ładnie rozświetla. Kupiłam dwa z myślą o babci.
Szminka Rimmel w odcieniu Airy Fairy - na nią ochotę miałam już na pewno dobry rok, jednak zawsze zapominałam sięgnąć po nią w drogerii. Tym razem poszłam na zakupy z jakże ogromną listą produktów, które chcę zgarnąć i czołowe miejsce zajmowała właśnie Airy Fairy :) Pięknie pachnie i daje świetny efekt na moich ustach.

To na tyle. Ja zmykam, a Was cieplutko pozdrawiam!
Ewu ;)

środa, 21 listopada 2012

Mini haul + metamorfoza dojrzałej kobiety.

Dzisiaj 2 w 1. Na początku pokażę Wam fotkę zdobyczy z dzisiejszego poranka. Skoczyłyśmy z mamą na zakupy i oto co wpadło w moje ręce:


Kominek - 6.99 zł
Dwa olejki eteryczne - zielone jabłuszko oraz wanilia - każdy po 5.99 zł
Podgrzewacze o zapachu magnolii, 3.99 zł
Fioletowa świeczka (na zdjęciu wyszła granatowa..) - 2,50 zł
Płyn micelarny Eveline - 11 zł
Rękawiczki - ok 6 zł
Komin na szyję w beżowym odcieniu - 30 zł
Podkład Wibo - z myślą o malowaniu innych osób, ja używam czegoś innego - 11 zł

A teraz czas na metamorfozę mojej ukochanej cioci. Chciała ona naturalny makijaż, więc nie szalałam z kolorami. Zdjęcia robione z lampą błyskową, bo niestety światło za oknem nie dopisywało. Efekty poniżej:



Całuję!
Ewu ;)

niedziela, 18 listopada 2012

DIY - LawendoweLove - ozdoba do mieszkania.

Ostatnio mam fazę na robienie dodatków do swojego pokoju (wszystko przez Monię z kanału ModoweDIY i Ciasteczko! :)) Staram się wszystko utrzymać w tonacji fioletowo-białej i krok po kroku zmieniać stare, leżące w kącie rzeczy na nowe cudowności :) Dzisiaj przedstawię Wam dekorację, której pomysłodawcą jest moja mama. Nazwijmy ją LawendoweLove

Czego potrzebujemy?
Mała doniczka, słoiczek, bądź inne tego typu naczynie
Rafię
Sztuczne rośliny
Wstążkę / kokon rafii
Nożyczki


1. Szykujemy nasze naczynko, w moim przypadku jest to mała metalowa doniczka
2. Z rafii lepimy kulkę, tak by zmieściła się do naszego naczynia
3. Układamy rafię, najlepiej gdy jej część wystaje powyżej brzegu np. doniczki
4. Obcinamy łodygi sztucznej rośliny na wybraną długość
5. Wtykamy roślinki do naszej rafii, znajdującej się w doniczce
6. Taki efekt można uznać już za końcowy, jednak wg mnie i mamy był on zbyt "goły"..
7. Przycinamy więc wstążkę (lub kokon rafii) i robimy kokardkę na naszej doniczce. Oto gotowa dekoracja:


Za wszystkie wykorzystane tutaj rzeczy nie wydałam więcej jak 10 zł.

Podoba Wam się? Może macie jakieś pomysły na inne dekoracje i otrzymam od Was dawkę inspiracji? :)

Ewu ;)