poniedziałek, 17 września 2012

Kevyn Aucoin - Makijaż sztuka przemiany - recenzja.

Do tego posta przymierzałam się na prawdę długo. Powód jest prosty: napiszę dzisiaj o książce, która zrobiła na mnie duże wrażenie i osobiście uważam, że nie da się jej od tak w kilku słowach zrecenzować, bowiem jej zawartość warto zobaczyć na własne oczy. W roli głównej Makijaż sztuka przemiany autorstwa Kevyna Aucoina.



Książka pochodzi z 1997 roku i można powiedzieć, że ma swój klimat. Szata graficzna bardzo przypadła mi do gustu, a zdjęcia i treści szalenie mnie zaciekawiły. Dowiedziałam się wiele nowego, poznałam cenne triki makijażowe oraz podziwiałam metamorfozy, których dokonał Kevyn.


Największe wrażenie zrobiła na mnie lekcja konturowania twarzy. Wyżej możecie zobaczyć zdjęcie przed oraz zdjęcie ze schematycznym zarysem linii bronzera i rozświetlacza. Już ten "zabieg" ukazuje możliwość zmiany kształtu twarzy, wydobycia jej atutów oraz zamaskowania niedoskonałości.W pełnym makijażu efekt prezentuje się jeszcze lepiej i robi jeszcze większe wrażenie "wow!".

Kolejna lekcja, która bardzo mnie zaciekawiła, poświęcona była brwiom. Między innymi Kevyn pokazuje jak zamaskować brwi, by bez ich wyrywania stworzyć bardziej odważny look.

Autor książki pracował z wieloma sławami, przez które był szalenie ceniony. Nic dziwnego, w końcu idealnie umiał wydobyć najpiękniejsze zalety ludzkiej twarzy. Kobiety czuły się dzięki temu komfortowo i pewnie. Po wszystkich lekcjach, jakich Kevyn udzielał w swojej książce przychodzi czas na przegląd metamorfoz. Ten dział robi równie ogromne wrażenie, a również uczy jak dopasować makijaż, fryzurę i ogólną stylizację do danego typu urody. Nie ma sensu, abym pokazywała Wam wszystko z osobna, także wrzucam fotkę spisu treści,w którym zobaczycie wszystkie tematy poruszone w lekturze Makijaż sztuka przemiany.



Bardzo polecam tą książkę i osobom początkującym i tym, które dobrze znają się na sztuce makijażu. Na pewno nie będziecie się nudzić i z chęcią dobrniecie do ostatnich stron :)
Dla zainteresowanych mogę jeszcze napisać, że książka Bobbi Brown wypada znacznie gorzej w porównaniu z dziełem Kevyna. Niedługo postaram się ją zrecenzować i od razu mogę powiedzieć, że nie będzie tak kolorowo. ;)

Książkę, o której dzisiaj pisałam dostałam na spotkaniu Łódzkich blogerek dzięki uprzejmości przedstawicielki wydawnictwa Galaktyka. Fakt ten nie wpłynął na moją opinię.


Pozdrawiam ciepło,
Ewu ;)

9 komentarzy:

  1. Bobbi Brown wypada gorzej? Tego bym się nie spodziewała :) Muszę sobie zapisać to zdjęcie ze schematem konturowania. Bo z bronzerem to się jeszcze nie zaprzyjaźniłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bobbi moim zdaniem zalatuje nudą, może kilka stron było ciekawych, a poza tym to klapa. Ja już z bronzerem zaprzyjaźniłam się na dobre :)

      Usuń
    2. O, ciekawa!:) Nie czytałam Bobbi, także się nie wypowiem, ale zachęciłaś mnie do tej. ;)

      Usuń
    3. Ja też nie czytałam książki Bobbi Brown, ta wygląda ciekawie :)

      Usuń
    4. Nawet bardzo ciekawie;))

      Usuń
  2. To musi byc naprawde dobra ksiazka!♥

    OdpowiedzUsuń
  3. fajna sprawa mieć taką książkę :))

    OdpowiedzUsuń
  4. To masz fajną lekturę do czytania.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam. Mam do oddania lub wymiany książkę Bobbi Brown. Chętnie wymienię na Kevina. Bobbi mnie nie powaliła. Jeżeli ktoś ma ochotę to mój adres:tinarajamariah@gmail.com

    OdpowiedzUsuń