czwartek, 26 grudnia 2013

Świąteczno - imieninowe prezenty :)

Witajcie dziewczyny :) Święta prawie za nami, a więc czas najwyższy pokazać cudowne prezenty od "Mikołaja" oraz w moim przypadku także upominki imieninowe. Zapraszam :)


Rodzice znają mnie najlepiej, a więc poza wizytą u fryzjera i pewną rzeczą, którą pozwolicie, ale chwalić się nie będę, dostałam garść ulubionych kosmetyków - antyperspirant Rexona, woda toaletowa C-thru Blooming oraz suchy szampon Isana. To były same strzały w 10! :)


Z okazji imienin rodzice podarowali mi świeczkę oraz ozdobne szkiełka w moim ulubionym fioletowym kolorze. Z mamą od razu wzięłyśmy się za wykonanie ozdoby, a resztę szkiełek mam zamiar wykorzystać w innych dekoracjach :)


Moja szalona rodzinka S. (jesteście niemożliwi!!! :)) podarowała mi prezent imieninowy, o którym nawet mi się nie śniło, a mianowicie - profesjonalną frezarkę do paznokci! Ponad to do paczki dołączono mi ozdoby oraz stempelki z dwiema blaszkami przeróżnych wzorów :)


Kolejnym prezentem był komplet kolorowej i jakże pozytywnej biżuterii! Już dzisiaj wkomponowałam ją w swój świąteczny outfit :)


Otrzymałam jeszcze uroczy świecznik z choinką-świeczką oraz materiałowymi ozdobami :)
A ponad to.. bieliznę, przepiękne i grube podkolanówki, fioletowy top i kalendarz na nadchodzący 2014 rok :)

Wszystkie prezenty są cudowne i jestem z nich bardzo, bardzo zadowolona.
Dziękuję moim Mikołajom :*

Całuję,
Ewu ;)

wtorek, 24 grudnia 2013

TAG Świąteczny :)

W to Wigilijne popołudnie zapraszam Was na Świąteczny TAG :)
  • Ulubiony świąteczny film: Nie będę oryginalna jak powiem, że ,,Kevin sam w domu" oraz ,,Kevin sam w Nowym Jorku", prawda? ;)
  • Ulubiony świąteczny kolor: Hm, chyba czerwony i złoty. Nie przykładam generalnie uwagi do kolorów.
  • Ubierasz się odświętnie czy spędzasz Święta w piżamie: Oczywiście, że ładnie się ubieram, Święta to dla mnie ważny czas, który spędzam z rodziną przy wigilijnym stole.
  • Jeśli w tym roku mogłabyś dać prezent tylko jednej o sobie, to kto by to był? Mojemu psiakowi :)
  • Otwierasz prezenty w Wigilię czy świąteczny poranek? W Wigilię! Taka już u nas tradycja, poza tym nie wiem, czy wytrzymałabym do poranka :)
  • Czy kiedykolwiek zbudowałaś dom z piernika? Nie.. to zupełnie nie moja bajka :)
  • Co lubisz robić podczas przerwy świątecznej? Oczywiście leniuchować, oglądać filmy i objadać się świątecznymi potrawami :)
  • Jakieś świąteczne życzenia? Hm, zdrowie dla mnie i moich bliskich (nie zapominając o zwierzętach) oraz dobrych wyników w nadchodzącej sesji (pozdrawiam dziewczynki z mojego roku, bo wiem, że kilka mnie czyta :*)
  • Ulubiony bożonarodzeniowy zapach? Mix zapachów świątecznych potraw, a jakby inaczej! :)
  • Ulubione świąteczne jedzenie: pierogi oraz kapusta z grochem, mniam :)
źródło

Życzę Wam wszystkim Wesołych Świąt, dużo radości, mile spędzonego czasu w gronie najbliższych oraz bogatego Mikołaja! :)

Ewu ;)

niedziela, 22 grudnia 2013

TAG: Kocham zimę


Hej, zapraszam Was na TAG: Kocham zimę :)

1. Ulubiony produkt do ust
Bez wątpienia Lips&Dry spots balm od Decubal (klik klik) oraz Carmex - stosuję je na zmianę, ponieważ moje usta szybko przyzwyczajają się do danego produktu.


2.Ulubiony lakier do paznokci
Jakoś w okolicach świąt i w ogóle w grudniu lubię stawiać na czerwienie, bordo (mimo, że w ciągu roku raczej nie zobaczycie na moich pazurkach tych kolorów) oraz na błysk - złoto, czy niebieski piasek (oczywiście stanowi on jedynie dodatek do normalnego "niepiaskowego" lakieru np. w kolorze granatowym :)).
Lakiery od lewej: Chanel 457 Tulpe Noir, Kicks MakeUp Amarone, Lovely Baltic Sand, Nail&Day Les Vernis F35.



3. Ulubiona świeca
Dopiero co poznałam YC i już jestem nimi zachwycona! Największym faworytem okazał się zapach Black Cherry, który będę paliła w świąteczne dni :)


4. Ulubione perfumy / zapach
Bez dwóch zdań Estee Lauder Pleasures (klik klik) oraz Masaki Suu.. (klik klik)- oby dwa zapachy świetnie współpracują z moją skórą, bardzo długo się utrzymują i przepięknie pachną!


5. Ulubiony napój

Zieloną herbatę piję nagminnie od okolicy marca tego roku. Z racji tego, że okres świąt kojarzy mi się z mandarynką to taką też herbatę sobie zafundowałam. Jest przepyszna! Poza tym nie mogłabym odmówić sobie o drobiny słodkości, a mianowicie gorącej czekolady! Uwielbiam ją na rozgrzanie, na leniwe wieczory, na poprawę humoru.. :)

żródło: herbata - http://best-brands.pl/products/teavalley/green-tea/mandarynka/
czekolada: http://www.malacukierenka.pl/goraca-czekolada.html

6. Ulubiony dodatek / ubranie
Kominy! Nic mnie nigdy nie wkurzało tak jak notorycznie rozwiązujące się szaliki.. Kominy rozwiązały ten kłopot :) Im grubsze i bardziej przylegające tym lepsze :)

7. Co najbardziej lubisz robić zimą?
Leżeć w łóżku z gorącą czekoladą i oglądać filmy :) Niestety w tym roku takie świąteczne/zimowe lenistwo nie wchodzi w grę, ponieważ już 3.01 zaczynam sesje :<


źródło: http://zszywka.pl/p/laptop-5764151.html

8. Ulubiona fryzura na zimę

Zdecydowanie rozpuszczone włosy - po pierwsze lubię się w takich najbardziej, po drugie jest mi cieplej, po trzecie taka "fryzura" jest najwygodniejsza pod czapkę :)


9. Najładniejsze wspomnienie związane z zimą
Randki z moim M. :) Było to dokładnie 3 lata temu i świetnie wspominam tamte dni, zimne wieczory i Nas razem. Poza tym cudowne wspomnienia wiążą się z moimi / Naszymi wyjazdami w góry na Snowboard. My z M. świetnie się bawiliśmy, ja dodatkowo spędziłam czas z rodziną i poznałam wiele wspaniałych osób! Dacie wiarę, że kilka lat temu przypadkiem na wyciągu narciarskim poznałam Tomka, z którym do dziś się przyjaźnię? Co prawda dzieli nas dużo kilometrów, ale od czego mamy komunikatory i telefony :)



10. Ulubiony trend w modzie na zimę
Nie mam takiego. Niespecjalnie podążam za trendami :)

11. Otaguj 4 ulubionych youtuberów / blogerów

TAGuję Angie, Marti, Martuś i Aguteńkę oraz wszystkich innych, którzy mają ochotę odpowiedzieć na powyższe pytania.

Pozdrawiam,
Ewu ;)

poniedziałek, 9 grudnia 2013

20 lat minęło.., czyli moje prezenty urodzinowe.

Drugiego grudnia obchodziłam swoje 20ste urodziny (mamo, jak ten czas leci!) i w związku z tym przybyło mi co nieco rzeczy. Z prezentów jestem niesamowicie zadowolona i dziękuję Wszystkim, którzy mnie nimi obdarowali - jesteście najlepsi i po raz kolejny przekonuję się, że znacie mnie doskonale i wiecie co lubię najbardziej :) A Was zapraszam do szybkiego przeglądu moich prezentów!


Od rodziców dostałam zestaw do manicure hybrydowego, który bardzo bardzo mi się marzył. W jego skład wchodziły: lampa UV (36W), 3 polerki, 5 pilników, podkład-wykończenie, 4 lakiery kolorowe (które mogłam wybrać sama), 4 ozdoby - trzy różne warianty kryształków Swarovskiego oraz zielony brokat, zestaw patyczków do odsuwania skórek, metalowe kopytko i 'skalpel' w jednym, 3 pędzelki do zdobień, miseczka do manicure, zestaw wacików bezpyłowych, zmywacz 100ml, cleaner 600ml, płyn do usuwania hybryd 600ml, żel do odsuwania skórek, oliwka oraz top coat nabłyszczający. Jest to zestaw XXXL ze sklepu AlleTipsy. Póki co jestem bardzo zadowolona i za jakiś czas wspomnę Wam o hybrydach nieco więcej :)
Ponad to dostałam od rodziców jeszcze trzy ciuchy, które również mi się marzyły, ale pokażę je przy prezentach wigilijnych, ponieważ aparat dzisiaj odmawia mi posłuszeństwa :<


Kolejne prezenty dostałam od mojego M. - frezarka do paznokci z wieloma różnymi końcówkami, 5 różnych pilników i ....


... wymarzony kuferek dwuczęściowy! Pochodzi on z AllePaznokcie i jest idealny! Składa się z dwóch części, co bardzo mi odpowiada, ponieważ bez problemu zmieszczę tam lampę UV. Kuferek jest bardzo pojemny, wyłożony zamszem. Wybrałam sobie kolor czarny ze wzorem wężowej skórki - w internecie wyglądało tandetnie, ale na żywo super! Ahh, mogłabym patrzeć na to czarne cudo godzinami :)))


Od reszty rodzinki i znajomej (pozdrawiam Gabrysię, Pawełka, Kubusia, ciocię z wujkiem oraz Beatkę :*!) otrzymałam zestaw pędzelków do zdobień paznokci, żel do usuwania skórek Sally Hansen oraz 6 różnych ozdób do paznokci. Żeby tego było mało wyżej wymieniona grupa osób obdarowała mnie jeszcze pewnym cudem..


... a mianowicie torebką z e-torebka.pl, która również długo mi się marzyła! Na żywo jest jeszcze lepsza niż na stronie internetowej :) Jest to torebka Mizensa - moja druga z tej firmy (przy okazji - kuferek Mizensa dostałam rok temu - klik - i do tej pory jest w stanie idealnym i bardzo dobrze mi służy).


Od Macieja i Izy dostałam Tangle Teezer Compact (<3!!!) oraz 3 świeczuszki Yankee Candle - Black Cherry, Pink Sands oraz Beach Flowers. To moje pierwsze YC i już jestem nimi zachwycona! :)


Od moich najkochańszych przyjaciół (całuję Jagu, Dianę, Aśka, Igora i Sylwka) otrzymałam 4 olejki - kokosowy, awokado, makadamia i ze słodkich migdałów - dokładnie je chciałam tak bardzo przetestować! Dodatkiem była francuska glinka żółta, którą zresztą miałam zamiar zamówić z Endżi po nowym roku :)


Od Adriana i Natalii dostałam świeczkę w przeuroczym słoiczku i o świetnym zapachu oraz sól do kąpieli, o równie pięknym opakowaniu - same przyznajcie, że wygląda słodko :)

Jeszcze raz dziękuję Wszystkim osobom, które podarowały mi tak cudowne rzeczy - nie spodziewałam się tego wszystkiego :)

Buziaki,
Ewu ;)

wtorek, 3 grudnia 2013

Projekt denko - listopad '13

Hej, kochane! Przepraszam za tak długą nieobecność, zaniedbanie Waszych blogów jak i mojego własnego.. Niestety totalnie brak mi czasu, a teraz jeszcze grudniowa gorączka przedświąteczna - wiecie jak jest. Grudzień to mój ulubiony miesiąc, często spotykam się z moją rodziną (3/4 z nas urodziło się w grudniu, a co poniektórzy, w tym ja, obchodzi tego miesiąca jeszcze imieniny ;)), nadchodzą święta, nowy rok i jestem generalnie pełna energii. Jedyne co mnie trochę "sprowadza na ziemię" to fakt, że sesję zaczynam od razu po świątecznej przerwie - także między karpiem, a pierogami będę zakuwać kosmetologie, fizykoterapie i inne bajery. No, ale do sedna! Przygotowałam dla Was duuużo postów, którymi zasypię bloga w nadchodzących tygodniach i postanowiłam zacząć (zresztą mam opóźnienie) z projektem denko.


Oto produkty, które zużyłam:
 
Lovely, curling pump up mascara - pisałam o niej nieco więcej w tym poście.
Avon, mistake proof mascara - świetny produkt, który zawiera nie tylko maskarę, ale również korektor do poprawek. Korektor spisuje się rewelacyjnie i jest bardzo wydajny - nadal mam go dosyć dużo w opakowaniu. Maskara ładnie rozdzielała i wydłużała rzęsy, była trwała i miała mocny czarny kolor. Szkoda, że już dobiła dna :)
Eveline, 3D effect 100% colour, błyszczyk do ust - pięknie arbuzowo pachniał, miał świetny aplikator w postaci sztywnego pędzelka oraz przepiękny kolor i nieklejącą się konsystencję. Kupię ponownie jak tylko gdzieś dorwę ten produkt :)
Satessa, nawilżane chusteczki pielęgnacyjne - kupiłam za 5zł w Aldim i .. jestem zachwycona! Świetne, praktyczne opakowanie, niska cena, dobry poziom nawilżenia chusteczek i ich wielofunkcyjność. Nadawały się i do przetarcia toaletki i do odświeżenia rąk, ale także do miejsc intymnych (nie podrażniały). Bardzo polecam!
Ziaja, oliwkowy płyn micelarny - moje kolejne opakowanie tego produktu. Trochę piecze w oczy, ale generalnie dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu. Jest tani i wydajny.
Ziaja, oliwkowy krem cera sucha i normalna - uwieeeeelbiam! Używam go codziennie na noc i jestem oczarowana efektami- dobrze nawilża, nie zapycha, pozostawia skórę gładką i napiętą, a w dodatku kosztuje kilka złotych :)
Oriflame, Wonderful, krem do ciała - pisałam na jego temat tutaj i zdania nie zmieniłam :)
Perfecta SPA, wyszczuplający mus do ciała wyciąg z grapefruita + kofeina - przyjemnie pachniał i dobrze nawilżał. Połowę produktu zużyłam na masaż twarzy, szyi i dekoltu :)
Wibo, utwardzacz do paznokci - zgęstniał w 3/4 buteleczki, nie przedłużał trwałości lakieru i w dodatku miał konsystencję ciągnącego się gluta. Nigdy więcej!
Killys, żel wzmacniający z wapniem - świetny i jako odżywka i jako top coat (szczególnie przy french manicure - nadawał efekt żelowych paznokci). Niestety dość szybko zgęstniał i jestem zmuszona go wyrzucić, a szkoda..
Sephora, 'bąbelek' do kąpieli o zapachu mango - uwielbiam ten płyn! Ma cudowny zapach i świetnie spienia wodę w wannie. Poleca przetestować :) Takie maleństwo kosztuje 2zł i starczy na jedno użycie.

Buziaki,
Ewu ;)

niedziela, 17 listopada 2013

Jesienna sesja z Magdą :)

Zapraszam Was dzisiaj na przegląd kilku fotek z jesiennej sesji Magdy, którą miałam przyjemność umalować. Postawiłyśmy na ciemne, wyraziste, drapieżne oczy i jasne usta. Sceneria leśna szalenie przypadła mi do gustu, mam nadzieję, że Wam także. Generalnie - nie ma się co rozgadywać - trzeba oglądać :)





Cieszę się, że mogłam pracować z tak miłymi ludźmi, którzy podchodzą do tego, co robią z wielką pasją. Od razu chce się więcej! A ja mam nadzieje, że jeszcze nie raz stworzę z nimi coś ciekawego :)

Pozdrawiam,
Ewu ;)

sobota, 16 listopada 2013

Pielęgnacja twarzy z Decubal

Kosmetyki Decubal zna już chyba każda z Was. Ja jestem na prawdę zadowolona z produktów tej firmy i dlatego chciałabym wspomnieć Wam o nich nieco więcej.


Jakiś czas temu pisałam o świetnej piance do demakijażu oraz balsamie do ust - oby dwa produkty używam po dziś dzień i jestem z nich bardzo zadowolona. Dzisiaj przyszedł czas na kremy - jeden pod oczy, drugi do twarzy.

Ten pierwszy znajduje się w przeuroczym opakowaniu z pompką, co zapewnia dodatkową higienę i lepszą wydajność. Produkt błyskawicznie się wchłania, nadaje się pod makijaż i na prawdę dobrze nawilżą cienką i delikatną skórę wokół oczu (oczywiście sekret tkwi także w dobrej aplikacji kremu pod oczy - niby takie proste, a jednak dużo osób nie wie jak poprawnie nałożyć tego typu produkt). Jest szalenie wydajny, a jego pojemność to 15 ml. Nie odnotowałam żadnych podrażnień w okolicy oczu, przesuszenia, ani innych negatywnych skutków. Koszt tego produktu to 30zł w (dostępny w wybranych aptekach).

Krem do twarzy to prawdziwy gigant - zazwyczaj spotykałam się z pojemnościami 30ml, maksymalnie 50ml, a tutaj dali nam aż 75ml za jedyne 16zł :). Produkt ten podobnie jak jego poprzednik błyskawicznie się wchłania, nie podrażnia, nadaje się pod makijaż oraz na prawdę świetnie nawilża. Generalnie nie mam problemu z suchością mojej skóry, ale staram się dostarczyć jej jak najwięcej nawilżenia - w końcu jest to klucz do udanej pielęgnacji i zapobieganiu powstawania zmarszczek :).


Oby dwa produkty mają dość lekkie, ale zarazem treściwe konsystencje oraz biały kolor. Są to kosmetyki bezzapachowe, czyli jak powszechnie wiadomo i tak pachną, ale nie jest to niestety rozkosz dla naszych zmysłów. Na szczęście zapaszek czuć jednie chwilę podczas aplikacji :)

Dajcie znać, czy używałyście kosmetyków firmy Decubal i jakie macie zdanie na ich temat.

Pozdrawiam cieplutko,
Ewu ;)


niedziela, 3 listopada 2013

Zgrany duet - Oriflame Wonderful, żel pod prysznic i masło do ciała.

Czas na słodkie, intensywne zapachy i relaksujące kąpiele już się zaczął. Przynajmniej ja odczułam jesienną aurę, a w związku z nią narodziła się we mnie potrzeba konkretnej aromaterapii powtarzanej każdego wieczora. W tym celu pomaga mi zgrany duet od Oriflame Wonderful, tworzony przez zapachy jaśminu, mandarynki i bursztynu. Zapraszam do krótkiej recenzji :)


W zestawie od Spirit Factory dostałam serię kosmetyków Wonderul, w której skład wchodziły: kremowy żel pod prysznic, krem do ciała oraz zestaw dwóch mydełek w kostce. Te ostatnie niestety zaniosłam do mojego M., żeby i u niego cieszyć się przyjemnym zapachem tych kosmetyków, i zapomniałam je na czas przynieść i obfocić. Musicie mi to wybaczyć i wierzyć na słowo, że kostki były małe, kwadratowe, pięknie pachniały i sprawiały wrażenie bardzo wydajnych.


Żel i krem do ciała używam codziennie. Pierwszy z produktów trafił już do październikowego projektu denko (klik), natomiast drugi wciąż mi towarzyszy. Żel był średnio wydajny, a kremowa konsystencja łatwo zmieniała się w puszystą pianę. Produkt nie utrzymywał swojego zapachu zbyt długo na moim ciele, ale podczas kąpieli wypełniał nim całą łazienkę. Czysta przyjemność, mówię Wam! Poza tym nie wysuszył mi skóry, ani nie podrażnił mnie, a opakowanie było wygodne i poręczne. Butla 200ml starczyła mi na około miesiąc używania. 
Masło do ciała pachnie równie obłędnie, a jego konsystencja jest na prawdę treściwa. Produkt dobrze nawilża moją skórę, otulając ją na kolejne godziny przepięknym aromatem. Krem nie podrażnił mnie, ani nie wyrządził mi żadnej innej "niespodzianki" na ciele. Poza tym jego wydajność jest na prawdę super i spokojnie starczy mi jeszcze na dobre 2 tygodnie codziennego używania (a oszczędna nie jestem :p) :).
Czas wchłaniania oceniam jako bardzo szybki.

Składy produktów:
Żel: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Sorbitan Sesquicaprylate, Parfum, Lauryl Glucoside, Stearyl Citrate, Sodium Benzoate, Sodium Citrate, Citric Acid, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Limonene, Butylphentyl Methylpropional, CI 15985, CI 14700.
Krem: Aqua, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Isopropyl Myristate, Butyrospermum Parkii Butter, Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Olus Oil, Cyclohexasiloxane, Sodium Poliacrylate, Ceteareth-12, Parfum, Imidazolidinyl Urea, Methylparaben, Sodium Cetearyl Sulfate, Propylparaben, Panthenol, Citric Acid, Limonene, Butylpenthyl Methylopropional, Benzyl Salicylate, Linalool, Citronellol, Coumarin, CI 19140, CI 16035.

Cena / pojemność:
Żel - 17zł / 200ml
Krem - 27zł / 200ml

Warto zauważyć, że oby dwa produkty mają bardzo dobre opinie na wizażu. Całą serię uważam za szalenie udaną, głównie przez jej obłędny zapach. Oj, marzą mi się teraz takie perfumy.. :)


Pozdrawiam,|
Ewu ;)

niedziela, 27 października 2013

Projekt denko - październik '13.

Bez zbędnych wstępów przechodzę do krótkich recenzji zużytych kosmetyków w miesiącu październiku :)


Ziaja, naturalny oliwkowy płyn micelarny - zmywa dobrze, ale niestety trochę piecze mnie w oczy. W łazience mam jeszcze jedno opakowanie także jestem zmuszona je wykończyć - potem wracam do BeBeauty.
BeBeauty, płyn micelarny - tani, dobry i dla mnie niezawodny produkt. Nie wiem, które to już moje opakowanie :) Tutaj recenzja.
Lacalut, płyn do płykania jamy ustnej - dobry, podobny do płynu Meridol. Miałam go dołączonego jako gratis do pasty do zębów, ale jak natknę się na pełnowymiarowe opakowanie to niewykluczone, że je zakupię :)
Oriflame, krem BB - bardzo dobry produkt, który trafił na listę ulubieńców. Tutaj pełna recenzja.


Babydream, olejek dla mam - hit, KWC, odkrycie roku i tak dalej, i tak dalej.. wielofunkcyjny i na prawdę niezastąpiony produkt. Dla mnie jest to najlepszy olejek, który można nabyć w drogerii. Świetnie sprawdza się i na ciało i na włosy (a również na paznokcie). Zapraszam do pełnej recenzji - klik.
Isana, suchy szampon - mój kolejny hit i ulubieniec. Pięknie pachnie i super odświeża włosy. Tutaj recenzja.
Rexona, antyperspirant, Cotton - fajny zapach i rewelacyjne działanie. Nic więcej mi nie potrzeba :) 
Oriflame, Swedish SPA, olejek pielęgnacyjny - używałam go do kąpieli i sprawdzał się super - nawilżał skórę, która później nie prosiła się o balsam / masło do ciała. Ponad to fajnie i orzeźwiająco pachniał :)
Oriflame, Wonderful Shower Cream - aaaah, cóż za zapach! Rewelacyjna dawka słodkiego, ciepłego aromatu podczas kąpieli. Seria Wonderful bardzo przypadła mi do gustu i poświęcę jej osobny post, na który niedługo Was zaproszę. Sam żel świetnie się pienił i rozpieszczał moje zmysły swoim zapachem. Bardzo polecam!


Intimea, żel do higieny intymnej - używam go od lat na zmianę z wersją niebieską. Dla mnie są to po prostu tanie i dobre produkty. Tutaj pełna recenzja.
Facelle, chusteczki do higieny intymnej - niezawodny KWC, który zresztą pokazuję Wam w każdym projekcie denko. Recenzję możecie przeczytać tutaj.

Pozdrawiam,
Ewu ;)

Isana, suchy szampon - tak, czy nie?

Szał na suche szampony trwa w najlepsze, a ja dopiero kilka miesięcy temu mu uległam. Nie postawiłam na osławione i zachwalane Batiste, a na coś o wiele lepiej dostępnego - Isanę, którą znaleźć można w każdym Rossmannie. Czy było warto?


Szampon zamknięty jest w butelce z atomizerem o pojemnośći 200g. Opakowanie jest poręczne i przyjemnie się z niego korzysta. Sam szampon ma bardzo intensywny, ale w moim odczuciu niezwykle przyjemny zapach. Na plus jest dodatkowo to, że utrzymuje się on długo na włosach :) Kolor produktu jest biały i niestety bieli on włosy. Na moich blond efekt jest po prostu siwy, ale to tylko kwestia dokładnego wyczesania kosmetyku - później problem znika. Przejdźmy do najważniejszego, czyli do działania. Powiem Wam szczerze, że ja jestem nim zachwycona i śmiem twierdzić, że suchy szampon Isana znajdzie się w czołowej trójce hitów kosmetycznych 2013 roku. Używam go w sytuacjach raczej "kryzysowych" (moje włosy przechodzą kapryśny okres) oraz od czasu do czasu do dodania objętości mojej oklapniętej czuprynie. Spryskuję włosy przy skórze głowy z odległości około 15cm, czekam aż produkt trochę wyschnie, a następnie wmasowuję go w skórę głowy i porządnie czeszę włosy. Efekt? Fryzura wygląda o wiele bardziej świeżo, a pasma są uniesione od nasady (chociaż i tak nie jest to nic szczególnego). Oczywiście zaznaczę, że nie stosuję tego produktu jako zamiennik normalnego mycia głowy!

Suchy szampon stosowałam też na brązowych włosach (pozdrawiam Gabrysię :*) i również zdał egzamin, a efekt bielenia zniknął po wyczesaniu produktu.

Cena: ok 10 zł
Dostępność: drogerie Rossmann

Całuję,
Ewu ;)

Makijaż ślubny x2 - Ania i Karolina.

Zapraszam Was dzisiaj na prezentacje dwóch wybranych makijaży ślubnych, które wykonałam tego sezonu. Oby dwie klientki, które zobaczycie na zdjęciach to kobiety o pięknej cerze i bardzo delikatnej, wręcz dziewczęcej, urodzie :) Z tego też względu nie zobaczycie kolorystycznego szału, a jedynie delikatne, stonowane odcienie na oczach.

W przypadku Ani wykonałam makijaż różowy, bardzo lekki. Doczepiane rzęsy i tak dały efekt wow jak dla osoby, która na co dzień się nie maluje. Poniżej możecie zobaczyć fotki z sesji ślubnej, niestety bez zbliżenia na twarze. Anię malowałam też na poprawiny, ale niestety nie mam zdjęć, które mogłabym Wam pokazać.




Pani Karolina była nieco odważniejsza i zażyczyła sobie makijaż z dość mocnym w jej odczuciu zewnętrznym kącikiem górnej i dolnej powieki. Postawiłyśmy na brązy, które świetnie pasowały do delikatnej urody klientki.




I dwie fotki podczas pracy..



Jak widzicie oby dwa makijaże były na prawdę stonowane. Dla mnie najważniejsze jest zdanie klientki i to jak ona czuje się w danym wydaniu. Oczywiście odradzam te "dziwne" i nietrafione pomysły oraz proponuję coś od siebie, ale mimo wszystko to klientka ma ostatnie słowo :)

Chciałabym przy okazji przytoczyć tutaj nieprzyjemną sytuację Ani, która na makijaż ślubny (w dniu ślubu) udała się do salonu kosmetycznego. Wyraźnie zaznaczyła pani kosmetyczce, że życzy sobie czegoś lekkiego, stonowanego i najlepiej w kolorach różu. No cóż, być może trafiła na daltonistkę, ale efekt końcowy jaki Ania zobaczyła na swoich oczach przypominał ciemne (czarne!) smoky eye, które "jest takie modne w tym sezonie" - jak to pani kosmetyczka wyjaśniła. Klientka zalała się łzami - w końcu to jej dzień, dzień jej ślubu, a ona wyglądała niczym szalony got przed dobrą imprezą... Pani wykonująca makijaż z łaską wymalowaną na twarzy poprawiła swoje "dzieło", które tak, czy siak nie było tym, czego Ania sobie życzyła... Pozostawię tą sytuację bez komentarza, bo zwyczajnie brak mi słów.

Całuję,
Ewu ;)

poniedziałek, 21 października 2013

Lovely, curling Pump Up Mascara - recenzja.

Jakiś czas temu pisałam Wam post o moich rzęsach (klik klik klik) i wspominałam, że w zasadzie każdy tusz działa u mnie tak samo tzn., że i taki za 5 zł i taki za 200 zł dają podobny efekt. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją mojego nowego ulubieńca, z którym na pewno szybko się nie rozstanę.


Wcześniej moim ogromnym i tanim ulubieńcem była maskara Eveline Volumix Fiberlast, ale problem jest taki, że mam po nią nie po drodze. Zazwyczaj zdobywałam ją na promocji w Biedronce, ale od jakiegoś czasu przestała się tam pojawiać. Za to dostęp do szafy Lovely mam niemal pod nosem - w mojej okolicy znajdują się aż 4 Rossmanny :) Wybór jest więc bardzo prosty - Eveline idzie w odstawkę.

Maskara curling Pump Up od Lovely to strzał w 10! Ma mocno czarny kolor, dobrze wydłuża rzęsy i nie skleja ich. Ponad to utrzymuje się tyle, ile potrzeba - czy to 6 godzin, czy 16. Podczas noszenia jej nie zauważyłam osypywania, kruszenia się. Szczoteczka jest fajnie wyprofilowana i kształtem przypomina banana. Włoski na niej są twarde i kujące (podobnie jak w przypadku szczoteczki z tuszu Wibo Growing Lashes), dlatego trzeba uważać, aby przypadkiem nie wsadzić jej sobie do oka, bo jest to na prawdę nieprzyjemne. Cena i dostępność to kolejne plusy opisywanego dzisiaj produktu. Maskarę Lovely możecie dostać w każdym Rossmannie za około 10zł. 

Podejrzewam, że większość z Was zna ten produkt - chętnie więc poznam Wasze opinie na jego temat :) Piszcie w komentarzach :)

Całuję,
Ewu ;)

wtorek, 15 października 2013

Haul kosmetyczny z ostatnich tygodni.

Ostatnio w ogóle nie chodzę na zakupy - załączyło mi się oszczędzanie na ważny 'cel' i muszę być dzielna :) Ale coś tam kupić zawsze trzeba, a i też coś się zawsze dostanie. Zapraszam więc na mini haul kosmetyczny z ostatnich tygodni.


Książka Twarz Szyja Dekolt (kwalifikacja A.61) wydawnictwa Nowa Era - musiałam kupić ją do szkoły i był to strzał w 10! Książka jest wręcz zajebista, posiada wiele cennych informacji i dobre zdjęcia. Ilość ciekawostek i wyczerpujących tematów w niej zawartych nie ma końca :) Warto dodać, że jest to nowość na rynku. Ja swoją kupiłam w Empiku za 48zł. Postaram się za jakiś czas napisać Wam jej recenzję, ale na pewno nie wcześniej niż za kilka miesięcy (z tej 'serii' są jeszcze dwie książki, a mianowicie kwalifikacja  A.62, czyli Dłonie Stopy Ciało oraz "Wstęp do kosmetyki" - nie ukrywam, że oby dwie planuję nabyć ;)).
Musujące kule do kąpieli z Biedronki - posiadam dwa warianty: z płatkami róż oraz z plastrem miodu. Kule były prezentem od mojej kochanej Jolci, z którego niesamowicie się ucieszyłam, bowiem sama planowałam je zakupić :) Chyba dzisiaj zacznę testowanie! 
Babydream, szampon dla dzieci - ponownie do niego wróciłam, ale nie było to planowane. Historia była taka, że przypadkiem przechodziłam obok Rossmanna i przypomniało mi się, że potrzebuję szampon, bo Alterra dobiła dna. Niestety wzięłam ze sobą całe 5zł (:-/) i starczyło tylko na Babydream :D Mimo wszystko teraz spisuje się lepiej, niż przy naszym pierwszym spotkaniu, ale to nie zmienia faktu, że do Alterry mu daleko. Kosztował jakieś 3zł.
Green Pharmacy, jedwab do włosów - rewelacyjny produkt z ciekawym składem. Na pewno napiszę jego pełną recenzję, także bądźcie cierpliwe. Kosztował około 6zł w Rossmannie.
Pędzel do nakładania masek - potrzebny do szkoły, ale w domu pewnie nie raz się przyda :) Zakupiony w hurtowni za 19zł.
Delia Cosmetics, henna w proszku - zdecydowałam się na dwa warianty kolorystyczne: czarny i brązowy. Oby dwa kolory wychodzą na prawdę super i być może napiszę Wam recenzję henny z Delii i pokażę efekty? Jeśli chcecie to dajcie znać w komentarzach :) Koszt takiego 'kartonika', w którym znajdziemy hennę i wodę utlenioną to 2,49zł.

To na tyle. Jak widzicie zakupy bardzo skromne i tylko "te najpotrzebniejsze" :)

Pozdrawiam,
Ewu ;)


sobota, 12 października 2013

BB cream od Oriflame - recenzja.

Wstyd się przyznać, ale to mój pierwszy BB krem. Co prawda mam w swoich zbiorach dwa egzemplarze z Garniera, ale są dużo za ciemne, dlatego ich nie używam. Nie wiem czemu, ale nigdy mnie szał pod tytułem "bibi" nie porwał, wolałam stawiać na sprawdzone tradycyjne podkłady. Kiedy dostałam do testów BB kremy Oriflame (tutaj pokazywałam zawartość całej paczki) to od razu zabrałam się za testowanie.


Posiadam wszystkie trzy odcienie, czyli Fair, Light oraz Medium. Szczerze przyznam, że pierwszy z wymienionych jest na prawdę jaśniutki i wydaje mi się, że będzie idealny dla typowych bladziochów. Light natomiast świetnie pasuje do mnie - po prostu idealnie stapia się z moją cerą. Medium natomiast jest trochę ciemny, ale przecież i tacy się zdarzają (szczęściarze z ciemniejszą karnacją!). Krótko mówiąc: mimo tylko trzech kolorów każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Dodam jeszcze, że odcienie bardzo dobrze dopasowują się do koloru cery - ja z powodzeniem mogę także używać koloru Light, natomiast do Medium mam jakoś zastrzeżenia..


BB zamknięty jest w zgrabnej, białej tubce o pojemności 30 ml. Dozownik jest okej - mała dziurka przez którą wydobywa się odpowiednia ilość produktu. Natomiast trzeba uważać i trzymać tubkę raczej w pozycji leżącej, gdyż konsystencja bb kremu jest bardzo lejąca i po odkręceniu nakrętki możemy mieć małą "niespodziankę" (zupełnie ta sama historia zdarzyła mi się przy podkładzie Wibo Illuminating - klik).

Sory za zabrudzenia na zdjęciu - zobaczyłam je dopiero na komputerze :(

Produkt absolutnie nie ma mocnego krycia, ale za to idealnie radzi sobie z wyrównaniem kolorytu cery. Na prawdę rewelacja! Ponad to nie wysusza, nie podkreśla suchych skórek, a nawet odważę się powiedzieć, że nawilża. Produkt również dobrze sobie radzi z maskowaniem drobnych cieni pod oczami - w zasadzie całkiem zaprzestałam używania korektora w tamtej okolicy. Ogromnym plusem jest to, że bb krem posiada filtr SPF 30 - to na prawdę dużo! Dzięki temu nie używam osobnego filtru na twarz i bądź, co bądź zaoszczędzam chwilę czasu rano :) W kwestii trwałości też jest dobrze - makijaż spokojnie będzie wyglądał dobrze przez 8h, ale warto zauważyć, że mnie się wszystko dobrze trzyma :p
Nie zauważyłam żadnych negatywnych skutków ubocznych tj. wysuszenia, zapchania porów. Ale za to odnotowałam na prawdę dobrą wydajność, z czego bardzo się cieszę :) Jedyne do czego można się przyczepić to cena - 35 zł oraz dostępność - konsultanci Oriflame.

Pozdrawiam,
Ewu ;)

sobota, 28 września 2013

Projekt denko - wrzesień '13.

Wrzesień się kończy, jesień nas zastała, a to znak, że czas na projekt denko minionego miesiąca :) Zdziwione chyba nie będziecie, ale znowu nic nie udało mi się zużyć z kolorówki..


Ziaja, tonik ogórkowy - to moje ulubione toniki, kupuję je na zmianę - w tej chwili w łazience stoi nagietkowy. Tanie, dobre, fajnie odświeżają, nie podrażniają i są szalenie wydajne.
Ziaja, maska oczyszczająca z glinką szarą - mało w tym miesiącu poświęciłam mojej twarzy, ale planuję się poprawić. Maskę uwielbiam, jak zresztą każdą inną z Ziaji. Skóra po ich użyciu jest nawilżona, napięta i miła w dotyku.
Maść cynkowa - pomogła mi, kiedy na mojej twarzy zagościł wysyp pryszczy (to chyba uroki szkoły kosmetycznej), jednak dla mnie jej działanie i tak jest za słabe. Wspominałam już kiedyś, że nie znoszę tubki, w której znajduje się maść - pęka w wielu miejscach i nie wiadomo z której strony łapać produkt. Jak widać moje opakowanie 'przedarło' się na pół..
Facelle, chusteczki do higieny intymnej - recenzja.


Alterra, szampon do włosów suchych i zniszczonych granat i aloes - uwielbiam ten produkt! Z pewnością kupię kolejne opakowanie (obecnie niestety męczę się z Babydream..). Dobrze zmywa oleje i maski, nie plącze włosów, ładnie je odświeża i nie przyspiesza przetłuszczania. Ponad to jest tani i wydajny.
Joanna z Apteczki Babuni, balsam do włosów suchych i zniszczonych - uwielbiam jego zapach i działanie. Świetnie nawilża moje pasma od ucha w dół (pomijając zmasakrowane i mega wymagające końcówki), trochę ułatwia rozczesywanie, ujarzmia włosy. Jest tani jak barszcz - ok 6 zł i bardzo, bardzo wydajny.
Babydream, olejek dla mam - mój hit i KWC w olejowaniu włosów (ciała zresztą też). Pisałam o nim osobną recenzję i do niej Was odsyłam - klik klik klik.


Ziaja, kremowe mydło pod prysznic o zapachu pomarańczy - przyjemny, orzeźwiający i mega wydajny żel. Butla 500ml starczyła mi na dobrych kilka miesięcy. Produkt był idealny na lato, a na zimę planuję zaopatrzyć się w wariant zapachowy masło kakaowe. Żel jest śmiesznie tani - kosztuje poniżej 10 zł.
Eveline, serum do biustu push-up - nie ma się co oszukiwać - moje piersi jakie były takie nadal są, ale nie po to kupiłam ten kosmetyk. Chciałam go wypróbować skuszona wieloma pozytywnymi opiniami i niestety nie popieram ich. Może produkt dobrze nawilża, ale jego skład jest okropny. Zużywałam go bardzo topornie od stycznia/lutego i kolejnego opakowania nie planuję kupić.
Rexona, antyperspirant - mimo, że kocham ten produkt od wielu lat to chyba przerzucę się na coś bardziej naturalnego - nauczycielka od chemii kosmetyków ostatnio wspominała coś o szkodliwym działaniu glinu w tego typu kosmetykach i trochę mnie to odrzuciło.
Farmona, Tutti Frutti masło do ciała liczi&rambutan - klik klik klik.

Pozdrawiam,
Ewu ;)