poniedziałek, 1 lipca 2013

Kolekcja kosmetyków - kiedyś, a dziś (po dwóch latach blogowania).

Zawsze dostawałam od znajomych i osób, którym wykonywałam makijaż pytania: Ile Ty masz tych kosmetyków? No i cóż, wbrew pozorom nie ma ich wcale tak wiele (chociaż osoby niezwiązane z makijażem, bądź używające na co dzień jedynie tuszu do rzęs i błyszczyka stwierdzą, że mam w domu mini-drogerię). Zapraszam do szybkiego przeglądu moich zbiorów!


Zdjęcie powyżej pokazuje mój zestaw kosmetyczny (nie biorąc pod uwagę pielęgnacji, której zawsze miałam dużo), który towarzyszył mi podczas pierwszych makijaży. Na co dzień zaczęłam malować się pod koniec gimnazjum i jedyne czego używałam to puder (wtedy był to Miss Sporty), tusz do rzęs (Manhattan lub Maybelline The Colosal Volum' Express), korektor (niestety nie pamiętam jaki to był) i od czasu do czasu lekko barwiony błyszczyk (chociaż miałam też jakieś cienie, ale sporadycznie po nie sięgałam). Taki stan nie mógł potrwać zbyt długo - założyłam bloga, wkręciłam się w urodowe filmiki na youtube i potem było już tylko gorzej :)

Podkładów i pudrów chyba nigdy za wiele, za to śmiało mogę przyznać, że cieni mam stanowczo za dużo (licząc pojedynczo wyszło mi 147 sztuk). Eyelinerów i kredek ciągle mi brakuje, ale powoli kompletuję wszystkie potrzebne mi kolory. Tusze do rzęs to mój absolutny must-have - zużywam je w ilościach hurtowych!


Do szminek przekonałam się dopiero pod koniec roku 2012, dlatego w tej kategorii moje zbiory są na prawdę niewielkie. Mimo wszystko póki co więcej nie kupuję, bo zwyczajnie nie potrzebuję. Grona błyszczyków i balsamów również nie mam zamiaru powiększać.


Natomiast lakiery do paznokci mogłabym kupować za każdym razem, kiedy wchodzę do drogerii - no bo przecież zawsze znajdzie się kolor, który przypadnie mi do gustu, a którego wcale nie posiadam. :) Póki co lakierowe zakupy ogranicza jedynie moja półka, która już ledwo mieści wszystkie kolorowe buteleczki.


Jako "bonus" pokażę jeszcze pędzle. Kiedyś miałam jedynie pacynkę oraz pędzel do pudru, który zresztą podkradałam mamie. Obecnie ich grono bardzo się powiększyło, ale z przykrością stwierdzam, że ciągle mi mało. Sporo pędzelków pochodzi z zestawu no-name, jednak mam też trochę firmowych sztuk. Na dzień dzisiejszy wiem, że Hakuro i Inglot robią szał i to nimi chciałabym skompletować idealną pędzlową kolekcję.

To jak przechowuję swoje kosmetyki kolorowe możecie zobaczyć w poście DIY - TOALETKA.

Buźka,
Ewu ;)

21 komentarzy:

  1. No tak, było tego o wiele mniej, a teraz samo z toaletki wyłazi :P Ale nie czuję się z tym źle, wręcz odwrotnie ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ilość podkładów powala :) Ale jeśli kogoś się maluje to tak musi być:) Ja sama posiadam trzy sztuki, ale mam postanowienie żeby wykończyć wszystko i mieć jeden:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Jak malowałam tylko siebie to miałam zazwyczaj jeden podkład :)

      Usuń
  3. ooooo faktycznie dośc sporo w porównaniu z moimi kosmetykami ;) /K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to kwestia czasu :) :D

      Usuń
  4. jakbym ja miala wyrzucic wszystkie swoje kosmetyki kolorowe zeby porobic im fotki to zabrakloby mi kadru i kazda czesc musialabym dzielic stukrotnie ;D koszmar! samo sie kupilo xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahha, zdaję sobie z tego sprawę po Twojej notce o paletkach Sleek :D

      Usuń
    2. hahhaa ;P teraz się śmieję ale to jest naprawdę przerażające, że tyle tego mam ;O wciąż coś komuś daję a tego w ogóle nie ubywa ;/

      Usuń
    3. Ja też sporo rzeczy rozdaję :) Ale co tu ukrywać - sporo też kupuję :D

      Usuń
  5. rozumiem Cię. moja kolekcja też się rozwija ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. nieźle;) Kolekcja pędzli imponująca

    OdpowiedzUsuń
  7. no po blogach i YT to następuje super wzrost w ilości ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. Imponująca kolekcja :D:D

    OdpowiedzUsuń
  9. To taka "choroba blogowa";)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nawet mi kochana nie mów, ja jestem przerażona ilością moich kosmetyków...

    OdpowiedzUsuń