sobota, 30 marca 2013

Projekt denko - marzec '13.

Mało co nie zapomniałam, że to już koniec miesiąca i należałoby pochwalić się swoimi zużyciami.. Czy to normalne, że marzec przeleciał mi dużo szybciej niż luty?


Kolorówka jak co miesiąc wypada kiepsko. Najbardziej przerażają mnie moje cienie do powiek, których mam stanowczo za dużo i których raczej nie zużyję do końca swoich dni. Ale co z tego, skoro tak bardzo lubię na nie patrzeć? :)


Joanna z Apteczki Babuni, peeling do ciała o zapachu miodu i mleka - mój ulubieniec. Więcej wspominałam o nim w osobnym poście i tam was odsyłam - klik.
Farmona, Tutti frutti, cukrowy peeling do ciała brzoskwinia & mango - w zasadzie zużyła go moja mama, ponieważ ja sięgnęłam po niego może dwa razy. To stanowczo za mało na jakąkolwiek opinię z mojej strony - no może poza tym, że produkt ma cudowny zapach!
Perfecta SPA, antycellulitowe masło do ciała pomarańcza i aromat wanilii - również doczekało się osobnej recenzji - zapraszam tutaj.


Helena Rubinstein, All mascaras! dwufazowy płyn do demakijażu oczu - bardzo dobry, ale niestety stanowczo za drogi produkt. Klik do recenzji.
Lirene, odżywcza maseczka do twarzy - uwielbiam ją za cudowny zapach, świetne działanie i bardzo dobrą wydajność. W tej chwili testuję maseczkę nawilżającą, również z Lirene, i myślę, że za jakiś czas napiszę o nich coś więcej.
Gerovital Plant, nawilżający krem na dzień 20+ - dobry produkt za niewielką cenę. Jego recenzję możecie przeczytać tutaj.
Bourjois, witaminowy tonik do twarzy - uwielbiam go i na pewno sięgnę po kolejne opakowanie. Recenzja tutaj.


Eveline, tusz do rzęs volumix & fiberlast - moja ukochana maskara, w której zapas zaopatrzyłam się nim poprzednie opakowanie sięgnęło dna. Efekty i krótka recenzja w tym poście.
Rexona Sexy - mój KWC! Pisałam o nim już tyle razy, że chyba kolejny nie ma sensu :)
Oriflame, Feet Up, dezodorant do stóp - bardzo go lubię i na pewno kupię kolejne opakowanie. Pełną recenzję produktu pisałam w tej notce.
Facelle, chusteczki do higieny intymnej - zapraszam do osobnego posta na ich temat.

Życzę Wam Wesołych i pogodnych Świąt, Kochani!

Ewu ;)

czwartek, 28 marca 2013

BeBeauty, ujędrniająca sól do kąpieli (lotos) - recenzja.

O tym, że (jak chyba każda z Was) uwielbiam pięknie pachnące dodatki do kąpieli wspominałam już kilkukrotnie. Dzisiaj czas na recenzję jednego z nich, a mianowicie soli BeBeauty, którą nabyć możecie w sieci sklepów Biedronka.


Aktualnie posiadam wersję ujędrniającą - LOTOS, ale dostępnych jest jeszcze kilka innych. Osobiście uważam, że jedyna różnica pomiędzy nimi to zapach. :)


Sól dość szybko rozpuszcza się w wodzie i lekko ją zabarwia. Zapach produktu wypełnia całą łazienkę, z czego bardzo się cieszę, bo głównie o to mi chodziło :) Sam aromat jest mocny i duszący, jeśli przytkniecie nos do opakowania - na szczęście kłopot znika w chwili, gdy sól spotka się z wodą - wtedy silna woń zamienia się w delikatną, relaksującą rozkosz. Ponad to zauważyłam, że produkt zmiękcza skórę na moim ciele - oczywiście fakt ten wpływa na duży plus. Sole BeBeauty są zapakowane w przezroczysty słoiczek, mieszący 600 g produktu. Do kąpieli wystarczy jedna nakrętka, co przekłada się na dobrą wydajność. Kolejnym pozytywem jest cena - około 4 zł.

Nie zauważyłam podrażnienia mojej skóry, ale czytałam na wizażu, że kilka osób na takowe się skarzyło.

Skład: Sodium Chloride, Sodium Lauryl Sulfate, Parfum, Propylene Glycol, Nelumbo Nucifera Flower Extract, Benzyl Salicylate, CI 14720.

Ewu ;)

wtorek, 26 marca 2013

Pędzle do twarzy - moje ulubione egzemplarze.

Na temat pędzli w swojej, już prawie dwuletniej, przygodzie blogowej pisałam niewiele, więc czas najwyższy to zmienić. Zapraszam Was dzisiaj na pierwszą część dotyczącą tematu "Moje ulubione pędzle". Na pierwszy ogień idą te do makijażu twarzy, czyli w moim przypadku skromna, ale sprawdzona trójka od Hakuro.


H55 - to sporych rozmiarów egzemplarz do nakładania pudru sypkiego, prasowanego, brązującego, czy też mineralnego. Ja używam go z powodzeniem do dwóch pierwszych produktów.


Pędzel posiada włosie syntetyczne, dość mocno zbite. Jest ono szalenie miłe w dotyku - mięciutkie i aksamitne. Nie zauważyłam, aby włoski wypadły podczas lub po praniu, a ich kształt nie deformuje się. Koszt takiego pędzla to 40 zł.


H50 - cudowny flat top, który idealnie sprawdza się do nakładania podkładów płynnych (póki co nie sprawdził mi się jedynie do podkładu Wibo Illuminating, o którym pisałam w tym poście) - wyglądają one bowiem bardzo naturalnie na twarzy.


Włosie syntetyczne, bardzo dobrze zbite. Miłe w dotyku, niewypadające podczas prania (po praniu również nie), nieodkształcające się. Jedynym minusem może być problem z dopraniem pędzla - do tego celu polecam oliwkę, która wypłucze wszelki syf spomiędzy włosków (ja oczywiście oliwki w domu nie miałam i na fotkach pędzel nie wygląda zbyt higienicznie). Koszt to 31 zł (dostępna jest też mniejsza wersja tego pędzla - H50S - w cenie 26 zł).


H21 - ścięty pędzelek przeznaczony do aplikacji różu, brązera, produktów rozświetlających.


Włosie naturalne, mile w dotyku, w miarę dobrze zbite. Podczas pierwszego używania wypadało, jednak po praniu problem zniknął. W przypadku tej sztuki szczególną uwagę muszę przykładać do ułożenia włosia zaraz po myciu (podatność na odkształcanie). Cena produktu to 26 zł.

Wszystkie wyżej wymienione pędzle są dobrze wykonane, wygodnie leżą w dłoni, a trzonki są idealnej długości. Serdecznie polecam (jeśli ktoś z Was jeszcze ich nie posiada ;)).

Pędzle Hakuro możecie dostać m.in. na stronie www.makeupbox.pl - znajdziecie tam jeszcze kilka dodatkowych informacji, które ja pominęłam.

Ewu ;)

niedziela, 24 marca 2013

Nowa biżuteria - zamówienie z www.katherine.pl

Jakiś czas temu wspominałam Wam, że planuję duże zamówienie z hurtowni www.katherine.pl i właśnie dzisiaj chciałam pokazać Wam, co wybrałam z na prawdę ogromnego asortymentu firmy. Co prawda paczka przyszła do mnie w czwartek, ale ostatnio wszystko wpływało na to, że nie miałam jak i kiedy przysiąść do bloga.

Zacznijmy od początku - aby zamówić cokolwiek ze strony www.katherine.pl musicie przekroczyć kwotę 100 zł - tutaj proponuję złożyć się w kilka osób, ponieważ biżuteria z tej hurtowni kosztuje na prawdę niewiele. Natomiast jeśli chcecie mieć darmową wysyłkę wasze zamówienie musi przekroczyć 300 zł.

Oto rzeczy, które wybrałam dla siebie:


Kolczyki, które od dawna mi się marzyły, czyli po prostu krzyże. Ich koszt to 3,57 zł.


W kolekcji brakowało mi czegoś 'złotego', więc w ostatniej chwili zdecydowałam się urocze kwadraciki. I nie żałuję! Cena to 1,97 zł.


Najbardziej urocze wkręty jakie w życiu widziałam! I to za całe 5,45 zł.


I czas na moje największe obawy - wkręty, które na żywo nie wyglądają najlepiej, wydaje mi się, że o drobinę tandetnie. Na szczęście, gdy tylko założyłam je na uszy to wszystkie negatywy odeszły w niepamięć - kolczyki prezentują się bowiem bardzo dziewczęco i delikatnie. Co prawda, kokardka jest na tyle duża, że muszę wyjmować jeden kolczyk z prawego ucha (mam w nim 3 dziurki), ale co tam :) Koszt: 6,03 zł.


Moje drugie z kolei ulubione wkręty z całego zamówienia - drobne, eleganckie, przykuwające uwagę. Nigdy takich nie miałam i cieszę się, że w końcu znalazłam takie cuda :) Cena to 6, 03 zł.


A tutaj zwykłe, wiszące, nieco grubsze, koła - podobno w takich mi ładnie, więc nie wahałam się przy zamówieniu, szczególnie, że kosztowały tylko 2,34 zł.


 Bransoletka z krzyżem - zaczęły podobać mi się tego typu ozdoby, no i moje kolczyki będą miały towarzystwo :) Koszt: 8 zł.


Zamówienie zamyka bardzo długo poszukiwany przeze mnie naszyjnik. Co tu dużo mówić, uwielbiam go mimo, że większość z Was pomyśli pewnie, że nosiłaby go niejedna babcia ;) Cena: 12,55 zł. (zdjęcie naszyjnika jest wyblakłe celowo - robione z lampą nie oddawało jego uroku).

Jeśli chodzi o sprawy dostawy to ja zdecydowałam się na kuriera (16 zł), ale do wyboru była jeszcze paczka priorytetowa (14,50 zł). Na sam koniec do zamówienia doliczany jest vat. Abyście mogły zobaczyć ceny produktów na stronie internetowej to musicie się na niej zarejestrować.
Wady, jakie zauważyłam to dość długi czas realizacji zamówienia - ja złożyłam je w okolicach godziny 13 w poniedziałek, we wtorek o 9 rano dostałam maila, że jest ono w realizacji, natomiast dopiero w środę w południe paczka została do mnie wysłana. Ponad to nie wszystkie produkty były dobrze zabezpieczone. Na tym moje zastrzeżenia się kończą.

Aby rozwiać wszelkie wątpliwości - nie współpracuję z tą firmą, a post piszę jedynie dla Waszej informacji. :)

Ewu ;)

niedziela, 17 marca 2013

Gerovital Plant, nawilżający krem na okolicę oczu i ust - recenzja.

Pisałam już recenzję mleczka do demakijażu twarzy oraz kremu na dzień od Gerovital Plant, a dzisiaj przyszedł czas na ostatni produkt, który otrzymałam, czyli krem nawilżający 20+ na okolicę oczu i ust.


20 lat stuknie mi dopiero w tym roku, ale nie widzę przeszkód w stosowaniu tego kosmetyku. Krem znajduje się w niewielkiej 15 ml tubce, która nie sprawia problemu podczas używania.


Konsystencja jest bardzo lekka, w związku z czym krem szybko się wchłania i idealnie nadaje się pod makijaż. Ponad to nie podrażnia mnie i bardzo dobrze nawilża skórę wokół oczu (na okolicę ust go nie stosowałam). Wydajność super - moja tubka powoli się kończy, ale towarzyszyła mi przez pół roku codziennego używania (rano i wieczorem). Nie odnotowałam nieprzyjemnego zapachu produktu, czy innych negatywów wpływających na moją opinię.

Niestety nie wiem jak prezentuje się skład tego kosmetyku, ponieważ zapodziałam gdzieś opakowanie, a w internecie nie mogę się doszukać żadnych sensownych informacji..

Dostępność: drogerie Natura
Cena: ok 15 zł

Produkt otrzymałam dzięki współpracy z http://pl.farmec.eu/
Fakt ten nie wpłynął na moją opinię.

Buźka!
Ewu ;)

sobota, 16 marca 2013

Wibo Illuminating, podkład rozświetlający - recenzja.

Lubię delikatny efekt rozświetlenia, dlatego chętnie sięgnęłam po podkład Illuminating od Wibo. W Rossmannie zapłaciłam około 10 zł za tubkę o pojemności 30 ml.


Zacznę od minusa jakim jest opakowanie - łapie ono paluchy i ciężko utrzymać je w estetycznym stanie. Dla takiego świra jak ja, który na prawdę dba o czystość kosmetyków, jest to dość denerwujący fakt.


Kolejnym nieciekawym elementem jest konsystencja produktu - bardzo lejąca w związku z czym otworek opakowania cały czas jest zafajdany i trzeba uważać, aby zaraz po otworzeniu tubki jej zawartość nie znalazła się na waszym ubraniu, biurku, czy podłodze.


W sklepie zdecydowałam się na kolor 01 porcelanowy, czyli najjaśniejszy (w gamie kolorystycznej znajdziecie jeszcze 3 inne odcienie). Na początku bałam się, że produkt będzie dla mnie za jasny, ale na szczęście nie jest źle. Wygląda naturalnie, a ja nie wydaję się blada. Z racji tego, że jest to podkład rozświetlający to zawiera w sobie drobny brokat, który mieni się na twarzy (mimo wszystko wg mnie nie wygląda to tandetnie). Mi osobiście taki efekt pasuje, ale na pewno nie każdemu przypadnie on do gustu (wszystko zobaczycie na zdjęciu poniżej, które dobrze oddało rzeczywisty efekt). Jeśli chodzi o trwałość na twarzy to nie jest ona powalająca. Wpływa na to lekka konsystencja podkładu i brak właściwości mocno kryjących.


Jak widzicie podkład, mimo słabego krycia, ładnie wyrównał kolor mojej cery, zniwelował drobne zaczerwienienia i ślady po wypryskach. Używam go w te dni, kiedy moja cera nie ma szczególnych wymagań - spisuje się wtedy bardzo dobrze i spełnia moje oczekiwania. W sprawie aplikacji zauważyłam, że produkt ten najlepiej nakładać gąbeczką, bądź palcami. Wpływa na to jego specyficzna konsystencja, określiłabym ją jako "mokrą" - pędzel po prostu nie wtapia produktu w moją cerę tak, jakbym tego chciała.
Jeśli chodzi o negatywne skutki uboczne, czyli zapchanie porów, podrażnienie itp. to nic takiego nie odnotowałam.

Skład: Aqua, Cyclopentasiloxane, Paraffinum Liquidum, Titanium Dioxide, Polybutene, Glycerin, Lauryl PEG/PPG-18/18 Methicone, Propylene Glycol, Sodium Chloride, Squalane, Ethylenediamine/Hydrogenated Dimer Dilinoleate Copolymer Bis-Di-C14-18 Alkyl Amide, Panthenol, Soccharide Isomerate, Tocopheryl Acetate, Ascorbyl Palmitate, PEG-40, Hydrogenated Castor Oil, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Bytylparaben, Isobutylparaben, +/- [CI 77019, CI77491, CI77492, CI77499].

Pozdrawiam!
Ewu ;)


czwartek, 14 marca 2013

Zakupy z ostatnich tygodni.

Z braku konkretnej weny twórczej postanowiłam pokazać Wam zakupy poczynione w pierwszej połowie marca. W tym miesiącu nie planuję już żadnych kosmetycznych hauli, ponieważ mam zamiar złożyć dość duże zamówienie w hurtowni z biżuterią.


W dzień kobiet wybrałam się z przyjaciółką do centrum zwanego umieralnią :D Oczywiście napadłam na Rossmanna i zaopatrzyłam się w kilka drobiazgów:
*Joanna, szampon z Apteczki babuni do włosów suchych i zniszczonych (tutaj pisałam jego recenzję razem z balsamem z tej samej serii - wtedy opakowania wyglądały inaczej).
* Lirene, maseczka nawilżająca - obecnie zużywam odżywczą i jestem nią zachwycona! Jedna saszetka starcza na około 6-8 użyć! Polecam :)
*Wibo, podkład rozświetlający - Kajmanowa porównywała go do Wake me up z Rimmela, na który od dawna się czaiłam - skoro mogę mieć coś takiego samego za 3 razy niższą cenę to po co przepłacać?
*Wibo, lakier z blogerskiej kolekcji w odcieniu 9 peaches and cream, czyli projekt Oleśki. Jest cudowny i mimo dużych problemów podczas aplikacji wybaczam mu to za piękny kolor :)
*Carmex, wersja w sztyfcie - klimatyzowane pomieszczenie zrobiło swoje i moje usta wygladały tragicznie. Carmex przyszedł mi z ratunkiem, ale nie nadużywam tego produktu, ponieważ moje wargi bardzo szybko się do niego przyzwyczajają.
*Wibo, eliksir - szminka w odcieniu 04 - chciałam kupić dokładnie ten kolor, który jakiś czas temu na blogu pokazywała Martuś, ale oczywiście nie pamiętałam numerka. Nie mogłam się do niej dodzwonić, więc wzięłam szminkę na czuja i jak się za chwile okazało - wybrałam nie tą co trzeba. Na szczęście w domu po nałożeniu produktu na usta (nie chciałam się maziać rossmannowym testerem) kolor prezentował się świetnie. Ufff, kamień z serca! :)


Pozdrawiam,
Ewu ;)

poniedziałek, 11 marca 2013

Ziaja, kremowe mydło pod prysznic o zapachu kakao - recenzja.

Aromatyczne kąpiele to chyba najlepsza metoda na udany relax. Ja nie wyobrażam sobie takowych bez odpowiednich produktów, które rozpieszczają moje zmysły - od żeli pod prysznic, poprzez płyny do kąpieli, a skończywszy na pudrach (Dairy Fun to mój faworyt <3) oraz solach (ja serdecznie polecam te z BeBeauty i OnLine!).


Dzisiaj przychodzę do Was z prawdziwym słodziakiem, czyli kremowym mydłem pod prysznic o intensywnym zapachu kakao. Butla zawiera aż 500 ml produktu, więc jego zużywanie zajmie Nam trochę czasu... ;) Koszt takiego olbrzyma to coś około 6 zł - ah, żyć nie umierać!


Produkt, mimo obietnic producenta, nie ma typowo kremowej konsystencji. Mimo to bardzo dobrze się pieni (SLS w składzie..), nie ucieka mi z gąbki do kąpieli, nim zdążę dotknąć nią ciała oraz nie wydobywa się go zbyt wiele przez wąski otworek buteleczki. Jego zapach dość długo utrzymuje się na ciele, ale akurat dla mnie nie jest to ważne, ponieważ zawsze używam masła do ciała i to jego aromatem chcę się cieszyć przez następnych kilka godzin. Nie zauważyłam, aby Ziaja wysuszyła moją skórę, czy podrażniła ją. Wydajność oceniam bardzo dobrze - sam fakt, że w opakowaniu znajduje się aż 500ml produktu, zapewnia nam bardzo długie użytkowanie. Poza tym mi wystarczą dosłownie dwie niewielkie 'dawki' kremowego mydła, aby umyć nim ciało - to na prawdę niewiele.

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Cocamide DEA, Styrene/Acrylates Copolymer, D-panthenol, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Sodium Cocoabutteramphoacetate, Disodium EDTA, Sodium Chloride, Sodium Benzoate, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3Diol, Parfum(Fragrance), Citric Acid, Cl 47005 (D&C Yellow No. 10), Cl 16035 (FD&C Ren No. 40), Cl 42090 (FD&C Blue No. 1)

Dostępność: Rossmann, drogerie Natura, drogerie Laboo, supermarkety i nie tylko.

Pozdrawiam!
Ewu ;)

piątek, 8 marca 2013

Wibo, eyebrow Stylist - recenzja.

Jakiś rok temu dostałam totalnego fioła na punkcie brwi - nie tylko swoich, bo np. w autobusie obserwuję ludzi, patrzę na to jak mają wystylizowane swoje brwi, czy są one wyregulowane, czy raczej przypominają zapuszczony busz. Kilka miesięcy temu zdecydowałam się na zakup brązowego żelu stylizującego do brwi marki Wibo, ponieważ osławiona Delia chyba nie chciała wpaść w moje ręce.


Żel kupiłam za około 7 zł w Rossmannie (przy okazji jakiejś promocji). Pierwsze co mnie nieco przeraziło to kolor - na szczoteczce w świetle wygląda on na oberżynę! Na szczęście po zeswatchowaniu i nałożeniu na brwi moje obawy okazały się bezpodstawne - odcień produktu idealnie pasuje do naturalnego koloru moich brwi. Nieco je przyciemnia, ale do takiego stopnia, że cały czas wyglądają one naturalnie. Ponad to nie zauważyłam sklejenia włosków, czy grudek osiadających na nich.


Niestety minusem jest szczoteczka - jest ona sporych rozmiarów. W związku z tym trzeba nabrać wprawy, aby nie upaćkać sobie skóry koło brwi (mi i tak do tej pory zdarzają się pomyłki). Jeżeli chodzi o "ułożenie" niesfornych włosków to zazwyczaj żel radzi sobie z tym dobrze i efekt utrzymuje się cały dzień. Czasami jednak zauważam pojedyncze kłaczki które opadają mi w dół (taki już urok długich brwi...
Żel nie pachnie przyjemnie, ale poczujecie to dopiero wtedy, kiedy przytkniecie nos do szczoteczki, bądź otworka tubki. Wydajność oceniam bardzo dobrze - sama zastanawiam się, kiedy wykończę swoje opakowanie i w końcu będę miała okazje przetestować Delię :)

Skład: Aqua, Glycerin, Acrylates/Palmeth-25 Copolymer, Mica, CI77491, CI77499, CI77891, Phenoxyethanol, Sodium Dehydroacetate, Potassium Sorbate. Potasium Hydroxide, Allantoin, Ethylexylglycerin, Bisabolol, CI 75470.

Regularna cena: ok 10 zł
Dostępność: Rossmann

Ewu ;)

czwartek, 7 marca 2013

NOTD z Diorem..

Ponieważ już poczułam wiosnę (tak, wiem że ma wrócić śnieg i deszcz) to musiałam nałożyć na paznokcie jakiś żywy, wesoły lakier. Padło na przepiękny turkusowo zielony egzemplarz od Diora w numerze 401.


Szczerze uwielbiam ten lakier! Nie dość, że pięknie się błyszczy i bardzo dobrze kryje, to ma ciekawą konsystencję, nietworzącą smug. Ponad to pędzelek jest mojego ulubionego kształtu, czyli kształtu łopaty. Idealnie manewruje się nim na paznokciach - ja nie ubrudziłam sobie nawet kawałeczka skóry.


Lakier dość szybko wysycha i na prawdę długo się utrzymuje (ok 5 dni). Gdyby nie wygórowana cena (około 90zł) to z pewnością zdecydowałabym się na kolejne egzemplarze, tym bardziej, że wiosenna kolekcja Diora prezentuje bardzo kusząco :) (m.in tutaj możecie ją zobaczyć)

Całuję!
Ewu ;)

środa, 6 marca 2013

Eveline, krem-maska do rąk.

Po raz kolejny zawiodłam się na kremie Eveline. Mimo iż jest on lepszy niż swój poprzednik (Niewidzialne rękawiczki) to i tak nie spełnia moich oczekiwań. Dlaczego? Zapraszam do czytania dalszej części postu.


Miniaturę kremu-maski do rąk otrzymałam jako 'gratis' przy zakupie serum do biustu tej samej marki. Lubię testować nowości, więc od razu pomaziałam produktem swoje ręce. Pierwsze co zrobiło na mnie pozytywne wrażenie to bardzo przyjemny zapach kremu - nic mi on nie przypomina, więc nie potrafię go do niczego konkretnego porównać. Konsystencja produktu jest dość treściwa i zbita, co akurat przypadło mi do gustu. Ten fakt przekłada się na super wydajność. Jeśli chodzi o opakowanie to jest to miękka tuba nie sprawiająca kłopotu podczas używania. Ponad to otworek jest dość spory, jednak wspomniana wcześniej konsystencja idealnie z nim współgra.



Niestety pomimo tylu zalet krem w 100% nie przypadł mi do gustu. Powodem jest to, iż tworzy on (podobnie jak Niewidzialne Rękawiczki) efekt matowych, suchych dłoni, przez co mam ochotę sięgnąć po kolejny nawilżacz. Podejrzewam, że sprawcą tego uczucia jest gliceryna w składzie (zresztą całkiem beznadziejnym), który całościowo prezentuję się w następujący sposób:

Skład: Aqua, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Shea Butter, Betaine, Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Treiethanolamine, Panthenol, Goat Milk Extract, Hydrolyzed Collagen / Hydrolyzed Elastin, Allantoin, Polysorbate 20 / PEG-20 Glyceryl Laurate / Water / Tocopherol / Linoleic Acid / Retinyl Palmitate, Triticum Vulgare Germ Oil, Phenoxyethanol / Methylparaben / Butylparaben / Ethylparaben / Propylparaben, DMDM Hydantion, Parfum, Disodium EDTA, Hexyl Cinnamal, Lilial, Linalool, Alpha-Isomethyl lonone, Limonene, Citronellol.

Produkt możecie nabyć w pojemności 100ml za cenę około 5 zł w drogeriach i supermarketach.  Ja tego kremu nie polecam, za tak niską cenę lepiej zainwestować w Isanę, która z nawilżeniem skóry radzi sobie o niebo lepiej!

Pozdrawiam,
Ewu ;)

poniedziałek, 4 marca 2013

Schwarzkopf, GlissKur - odżywka dwufazowa do włosów długich o rozdwajających końcach.

Dzisiaj przychodzę z recenzją produktu, który jak żaden inny ułatwia mi życie. Stosowałam go już jakiś czas temu, kiedy znalazł się wśród nagród z rozdania u dziewczyn z bloga RacjaPielęgnacja. Mimo wszystko z czystej ciekawości sięgałam po inne specyfiki tego rodzaju, a skończyło się na tym, że kilka dni temu z podkulonym ogonem wrzuciłam dwufaza od GlissKura do koszyka w Rossmannie..


Produkt o żółtym zabarwieniu znajduje się w przezroczystej 200ml butli. Lubię takie rozwiązania, ponieważ widzę ile odżywki już zużyłam. Kolejny plus to zapach - bardzo przyjemny i długo utrzymujący się na włosach. Nie zauważyłam, aby odżywa przeciążała mi włosy, ale za to bardzo ładnie ułatwia mi ich rozczesanie oraz wygładzenie. Jeśli chodzi o zapobieganie rozdwojonym końcówkom to nie jestem w stanie powiedzieć, czy produkt ten radzi sobie z tym problemem, ponieważ już dawno się z nim uporałam dzięki olejkowi Oriflame (opisywałam go w jednym z postów i właśnie zauważyłam, że takowy zniknął z mojego bloga.. :-/).


Skład odżywki: Aqua, Cyclomethicone, Phenyl Trimethicone, Argania Spinosa Kernel Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Olea Europea Fruit Oil, Prunus Amygladus Dulcis Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Sclerocarya Birrea Seed Oil, Sesamum Indicum Seed Oil, Panthenol, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Keratin, Dimethiconol, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Lactic Acid, Polyquaternium-16, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein, Cetrimonium Chloride, Parfum, Sodium Benzoate, Linalool, Limonene, Hexyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Phenoxyethanol, Citronellol, Benzyl Alcohol, Geraniol, CI 15985, CI 47005.

Cena: ok.14 zł
Dostępność: Rossmann, drogerie Natura, supermarkety.

Pozdrawiam!
Ewu ;)