piątek, 30 sierpnia 2013

Projekt denko - sierpień '13

Wierzycie w to, że sierpień już się kończy? Niedługo nadejdzie jesień.. Aj, myśleć mi się o tym nawet nie chce! Za to o moich kosmetycznych zapasach myślę cały czas i koniecznie muszę Wam pokazać produkty wykończone w tym miesiącu :) W mojej "denkowej" karierze bywało o wiele lepiej, ale i tak uważam, że poszło całkiem nieźle.


Facelle, chusteczki do higieny intymnej - nieodłączny element w mojej torebce, nieodłączny element w comiesięcznym projekcie denko. Uwielbiam je - wiem, że się powtarzam, ale taka jest prawda. Klik do recenzji.
Ziaja, intima, kremowy płyn do higieny intymnej - dla mnie niestety bubel. Bardzo mnie podrażnił i nigdy więcej już go nie użyłam. Ale.. jakoś musiałam dobrnąć do końca opakowania i przeznaczyłam ten płyn do mycia pędzli - sprawdził się na prawdę w porządku. Mimo wszystko więcej po niego nie sięgnę.


Isae, care 24h, dezodorant w kulce - kupiony przez mojego tate X czasu temu. Ładnie pachniał, słabo chronił. Używałam go zawsze na noc (taką już mam manię).
Rexona, Sexy, dezodorant w sprayu - mój absolutny KWC i niezawodna ochrona. W tej chwili mam inną wersję zapachową, z której jestem tak samo mocno zadowolona.
Soraya, Soft 24h, dezodorant w kulce - tak jak w przypadku Isae. Używałam go z mamą, więc szybko się skończył.


Joanna, Naturia, peeling myjący o zapachu truskawki - bardzo lubię te peelingi i regularnie do nich powracam. Nieco więcej pisałam o nich w tym poście.
Ziaja, maska nawilżająca z glinką zieloną oraz maska regenerująca z glinką brązową - jestem absolutną fanką tych maseczek! Pozostawiają skórę nawilżoną, gładką i napiętą, co bardzo lubię. Najbardziej do gustu przypadła mi chyba wersja regenerująca ze względu na obłędny zapach.. czekolady, kakao? W łazience już są kolejne saszetki :)
Meridol, płyn to płukania jamy ustnej - bardzo delikatny i dobrze odświeżający. Jest idealną alternatywą dla Listerine tylko, że o wiele delikatniejszą.


SunOzon, samoopalacz w sprayu, normalna i ciemna karnacja - zostało mi go jeszcze na jedno użycie. Bardzo fajny, daje naturalny efekt opalenizny już po jednej aplikacji. Nie tworzy plam, jest tani i w moim odczuciu przyjemnie pachnie. Polecam! Za rok planuję do niego powrócić.
Joanna, color Naturia, fabra do włosów, 212 szlachetna perła - kupiłam ją po na prawdę wielu pochlebnych opiniach i obejrzeniu świetnych efektów na włosach koleżanek / bloggerek. Niestety u mnie nie zrobiła prawie nic. Trzymałam ją 45 minut, na długości nie rozjaśniła włosów nawet o pół tonu, natomiast odrosty zrobiły się lekko rude (dokładnie rudy blond). Całe szczęście, że efekt był delikatny i wyglądał na prawdę dobrze. Nie zauważyłam żadnego negatywnego wpływu na moje włosy, za co także daję plus.
Decubal, olejek do kąpieli - bardzo fajny produkt, który dodawałam do kąpieli, ciesząc się pięknym zapachem oraz o wiele lepiej nawilżoną skórą. Obecnie mam olejek z Oriflame, ale niewykluczone, że wrócę do Decubal.
Biovax, kuracja wzmacniająca A+E - dla mnie szału nie ma. Próbkę zużyłam na dwa razy, a końcówki i tak nie wyglądały tak jak bym tego chciała. Na pewno nie skuszę się na pełnowymiarową wersję.


Jak widzicie sprawa kolorówki ma się bez zmian - nie zużyłam żadnego produktu do makijażu. 

Pozdrawiam,
Ewu ;)

czwartek, 29 sierpnia 2013

L`Biotica, Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka + zmiana moich włosów na przestrzeni 1,5 roku (zdjęcia).

Na maskę Biovax czaiłam się chyba ze dwa lata, ale ciągle na jej miejsce kupowałam coś innego. Jakiś czas temu trafiłam na szaloną promocję w Superpharm i owy produkt udało mi się zakupić za 9,99 zł. Była to na prawdę udana inwestycja, o czym zresztą za chwilę będziecie mogli przeczytać.


Produkt otrzymujemy w kartonowym opakowaniu, na którym znajdują się wszelkie informacje. Maseczka zamknięta jest natomiast w zgrabnym, plastikowym słoiczku z równie pokaźną ilością tekstu. Jak widzicie ja zdecydowałam się na wersję Intensywna Regeneracja do włosów suchych i zniszczonych. Pojemność tego cuda wynosi 250 ml.


Maseczka ma treściwą konsystencję, lekko beżowo-różowe zabarwienie oraz obłędny zapach! Uwielbiam go na prawdę mocno, ale niestety na moich włosach nie utrzymuje się zbyt długo. Opakowanie jak widzicie na zdjęciu poniżej jest wygodne i pozwala na zużycie produktu to ostatniej 'kropelki'.


Do opakowania dołączone były jeszcze: czepek oraz próbka serum wzmacniającego A+E. O ile tego drugiego jeszcze nie zużyłam to muszę przyznać, że czepek służy mi dzielnie już prawie dwa miesiące. Bardzo się z nim polubiłam i w końcu dostrzegłam to jaką wygodę zapewnia mi ten kawałek przezroczystego, niepozornego materiału.


Maseczkę stosuję raz na jakiś czas, aby moje włosy za bardzo się do niej nie przyzwyczaiły. Dokładnie używam jej wtedy, kiedy pasma muszę umyć wieczorem (ostatnio często myję je rano po nocnym seansie z olejkiem lub kremem). Produkt trzymam na głowie 30-35 minut, bowiem po 15 minutach nie dzieje się nic, a po godzinie mam tłuste blond strąki. Maseczka zmywa się bez zarzutu, pozostawiając włosy śliskie, miękkie, nawilżone oraz błyszczące. Po jej użyciu pasma łatwo się rozczesują, nie puszą się oraz wyglądają na zdrowsze. 

Skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol (and) Ceteareth - 20, Cetrimonium Chloride, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Acetylated Lanolin, Glycerin, Lawsonia Inermis Extract, Cinnamomum Zeylanicum Extract, Mel (Honey) Extract, Parfum, C.I. 16255, C.I. 42090, Linalool, Hexyl Cinnamal, Benzyl Alcohol (and) Methylchloroisothiazolinone (and) Methylisothiazolinone, Citric Acid, Potassium Sorbate.

Warto zauważyć, że w składzie nie znajdziemy ani parabenów, ani SLS.

Cena: 18-20 zł regulanie
Dostępność: wybrane apteki, Superpharm, Hebe, internet.

Przygotowałam dla Was małe zestawienie zdjęć, zrobionych na przestrzeni 1,5 roku. Widzicie zmianę?


Kwiecień 2012 - suche, szorstkie, puszące się, pozbawiona blasku włosy.
Kwiecień 2013 - błyszczące, gładkie, lepiej nawilżone, z niezbyt ładnymi końcówkami, które właśnie tego samego dnia co robiłam zdjęcia poszłam podciąć ;)
Sierpień 2013 - pasma zaraz po seansie z maseczką Biovax na zbliżeniu. Nawet za bardzo nie widać odstających antenek - wychodzi na to, że efekt wygładzenia na prawdę daje radę.

Nie jest to ostateczny stan moich włosów jaki chciałabym osiągnąć, ale i tak uważam, że zmiana jest dość spora. Dalej walczę z suchymi, połamanymi i wypadającymi pasmami, ale wydaje mi się, że jestem na dobrej drodze do celu. Dajcie znać, co Wy uważacie na ten temat :)

Pozdrawiam,
Ewu ;)

wtorek, 27 sierpnia 2013

Lista życzeń - ciuchy i dodatki

Moja chcę-lista na górze bloga wypełniona jest produktami kosmetycznymi oraz około-kosmetycznymi - a ja się pytam: co z ciuchami i co z dodatkami? Co roku kiedy zbliża się wrzesień staram się trochę zmienić swoją garderobę i wybieram się na zakupy. Zazwyczaj robiłam to w ciemno - jak mi się coś spodoba to kupię. Ale cóż, kobieta zmienną jest i jakiś czas temu temat ciuchowy stanowi mocną konkurencję względem mojej miłości do kosmetyków. Prześledziłam sporo sklepów internetowych w poszukiwaniu różnych perełek. To, co wpadło mi w oko możecie zobaczyć poniżej, natomiast muszę powiedzieć, że marzą mi się jeszcze jakieś fajne buty, buza i spodnio-legginsy (nie znam fachowej nazwy :)) w czarnym kolorze.



Bluzeczka na długi rękaw z koronką, beżowy sweterek z koronką, dżinsowa koszula, czarna mgiełka - www.szachownica.com.pl ; białe tenisówki - znalezione w sieci, duża torebka (albo ta kremowa albo niebieska, waham się bardzo) , miętowa kopertówka z łańcuszkiem - www.etorebka.pl

Przy okazji - znacie sklep Szachownica? Ja poznałam go dopiero, kiedy zaczęłam pracę w pewnym centrum handlowym w Łodzi i przyznam szczerze, że jestem zachwycona! Na początku roku zrobiłam tam dość duże zakupy i wszystkimi ciuchami cieszę się do dzisiejszego dnia. A ceny są szalenie atrakcyjne! :)

Całuję,
Ewu ;)

niedziela, 25 sierpnia 2013

50 przypadkowych faktów o mnie

Ostatnio aż huczy na temat tagu "50 przypadkowych faktów o mnie", dlatego postanowiłam zrobić go i ja. Zapraszam do bliższego poznania się z moją osobą (wcześniejsze tego typu tagi zostały jakiś czas temu usunięte).


1. Wszystkie swoje święta obchodzę w grudniu - jest to więc bardzo bogaty dla mnie miesiąc.
2. Jestem bardzo wrażliwa i potrafię rozkleić się w przeróżnych sytuacjach, co dla niektórych wydaje się nieco nienormalne.
3. Oglądam mnóstwo filmów na YT, ale bardzo sporadycznie je komentuję.
4. Nigdy w życiu nie miałam własnego laptopa, a swój pierwszy komputer stacjonarny dostałam w wieku prawie 17 lat (wcześniej używałam komputera po tacie).
5. W swoim pokoju mam ponad 200 wyeksponowanych zdjęć.
6. Na złość i smutek najlepiej pomagają mi porządki.
7. Uwielbiam spędzać czas z moją rodziną <3
8. Gadżety i akcesoria biurowe to drugie z kolei ulubione 'zabaweczki' zaraz po kosmetykach
9. Uwielbiam aktora Jason'a Stathama - nie tylko za świetną grą aktorską, ale przede wszystkim jego wygląd, awwww.
10. Niestety przez całe swoje życie zaliczyłam bardzo mało koncertów mimo, że uwielbiam muzykę. Będąc małą dziewczynką poszłam na koncert Majki Jeżowskiej, Dody oraz Ich Troje. Teraz za to z chęcią wybrałabym np. Linkin Park, Evanescence bądź System of a down.
11. Przez całe 19 lat stąpania po ziemi miałam jedynie pękniętą kość czołową czaszki - poza tym żadnych zwichnięć, skręceń i innych tego typu atrakcji.
12.Jestem oszczędna i wydaje mi się, ze rozsądnie zarządzam swoimi pieniędzmi.
13. Nie lubię chodzić na zakupy i snuć się po centrach handlowych (no, może raz do roku najdzie mnie na taką 'wycieczkę', ale i tak nie trwa ona zbyt długo).
14. Bardzo lubię język niemiecki i potrafię się nim bez problemu porozumieć.
15. Za to niestety prawie w ogóle nie umiem języka angielskiego - znam jedynie podstawy ze szkoły średniej oraz zwroty/słowa kosmetyczne.
16. Panicznie boję się samolotów - mieszkam blisko lotniska i czasami 'mam w gaciach' nawet jak coś przeleci mi nad blokiem, bo właśnie szykuje się do lądowania.
17. Przy okazji samolotów - niestety byłam świadkiem jednej katastrofy - dokładnie było to na Air Show w Radomiu 4 lata temu (link do filmu).
18. Czasami zdarza mi się zjeść z chłopakiem kilogram frytek o 23..
19. Kocham mój kraj i moje miasto - za nic w świecie nie chciałabym się stąd wyprowadzić.
20. Mam słabość do zwierząt.
21. Od wielu lat prawie w ogóle nie jem szynki - po prostu nie lubię.
22. Mimo, że nie byłam nigdy kujonem to z jednej matury udało uzyskać mi się maksymalną ilość punktów (ustny niemiecki).
23. Jestem bardzo podatna na stres.
24. Uwielbiam organizację, porządek i ład - nie chodzi mi tu tylko o czyste mieszkanie, ale i życie prywatne. U mnie każda sprawa musi być zapisana w kalendarzu, a potem wykreślona, jeśli została załatwiona.
25. Mam manię dotykania rzęs i tarcia oczu - za nic nad tym nie panuję.


26. Jestem leniwa, ale jednocześnie ciągle muszę się czymś zajmować (chociażby robieniem manicure, czyszczeniem biżuterii, czy porządkowaniem torebki)
27. Nigdy nie miałam swojego stylu, jeśli chodzi o ubiór. Ostatnio coś mi się odmieniło i codziennie oglądam sklepy internetowe z ciuchami, szukając czegoś dla siebie.
28. Zawsze najpierw myślę o innych (bliskich, zwierzętach, bezdomnych, potrzebujących), a potem o sobie.
29. Kiedyś byłam cichą myszką, później kiedy poszłam do liceum odżyłam i stałam się duszą towarzystwa. Teraz natomiast znów jestem typem samotnika i osoby na uboczu - coś czuję, że tak mi już zostanie.
30. Generalnie jestem miła i uprzejma, ale jak ktoś zajdzie mi za skórę (a bardzo mało jest takich osób, które potrafią wyprowadzić mnie z równowagi) to potrafię pokazać na co mnie stać. Wtedy najczęściej moi bliscy po prostu mnie nie poznają i nie wiedzą, co we mnie wstąpiło.
31. Kiedyś ćwiczyłam balet - do tej pory potrafię stać na samych czubkach palcy i nie sprawia mi to większego bólu.
32. Prawo jazdy zdałam za czwartym razem i było to dokładnie 15.06.2012r. :)
33. Łatwo wpadam w paranoje i schizy - wystarczy, że obejrzę 'głupi' film lub nasłucham się historii o duchach  - 3 noce jak nic mam z głowy.
34. Mdleję przy każdym pobraniu krwi.., za to jak komuś ją pobierają to wcale mnie to nie rusza.
35. Podobno przez sen 'ciuciam landrynki' i zgrzytam zębami - odkrył to ostatnio mój M., a tata potwierdził i dodał, że mam to po dziadku, który faktycznie robił coś takiego.
36. Kiedyś nosiłam paznokcie żelowe, a po ich zdjęciu moja naturalna płyta była w idealnym kształcie i stanie - cieszyłam się jak głupek!
37. Nienawidzę zup owocowych, ble.
38. Jestem bardzo pamiętliwa, nawet jeżeli chodzi o jakieś szczegóły z mojego życia.
39. Nie lubię jeździć w góry w sezonie ciepłym.
40. Kiedy zakładałam tego bloga bałam się, że nie dobiję nawet do 50 obserwatorów :)
41. Jestem uzależniona od herbaty - po prostu MUSZĘ wypić chociażby dwie dziennie, ale to i tak stanowczo za mało.
42. Boję się fryzjera, za to całkiem wyluzowana chodzę do dentysty (dodam, że moje zęby na pewno nie należą do idealnych :)).
43. Kiedyś uwielbiałam być fotografowana, a nawet sama robić sobie zdjęcia. Teraz wręcz uciekam przed aparatem - no, chyba że napiję się czegoś więcej.. ;)
44. A propo alkoholu - nie piję go prawie wcale. Od czasu do czasu najdzie mnie na piwko, bądź skuszę się na kilka kieliszków wódki / wina przy jakiejś okazji.
45. Uwielbiam zasypiać, podczas gdy pada deszcz.
46. Dużo lepiej dogaduję się z facetami niż z kobietami :)
47.Wierzę w przeznaczenie i przestrogi.
48. Z moją najlepszą przyjaciółką znam się 13 lat z czego 12 siedziałyśmy w jednej ławce.
49. Nie znoszę jak ktokolwiek mówi do mnie Ewka, bądź Ewunia. Za to bardzo lubię Ewcia i Ewuś.
50. Przez 6 lat pisałam pamiętnik - później wszystko podarłam i wyrzuciłam, bo chciałam zacząć nowy rozdział w życiu (chociaż sama do końca nie wiem jaki). Udało się :)

Mam nadzieje, że dotrwaliście do końca i dowiedzieliście się o mnie czegoś ciekawego.

Pozdrawiam Was cieplutko,
Ewu ;)

czwartek, 22 sierpnia 2013

Nowa współpraca - Spirit Factory Oriflame.

Jakiś czas temu odezwała się do mnie Ewelina z bloga Spirit Factory z propozycją współpracy. Przyznam szczerze, że kontakt z tą przemiłą dziewczyną to czysta przyjemność. Ewelina zapytała w mailu o to jaki typ cery posiadam oraz o upodobania zapachowe (w przypadku żeli pod prysznic, maseł itp.), aby na pewno trafić w mój gust i potrzeby :) Dzisiaj dotarła do mnie paczka wypełniona kosmetykami Oriflame, z którymi od dawna nie miałam styczności. Zawartość bardzo przypadła mi do gustu i przerosła moje najśmielsze oczekiwania!

OPTIMALS


- Żel oczyszczający do cery normalnej/mieszanej 200ml
- Tonik normalizujący do cery normalnej/mieszanej 200ml
- Krem na dzień Oxygen Boost dla cery normalnej/mieszanej 50ml
- Krem na noc Skin Energy 50ml
- Krem pod oczy Oxygen Boost Seeing is Beliving 15ml

WONDERFUL


- Krem pod prysznic 200ml
- Krem do ciała 200ml
- Zestaw mydełek 2x50g

SWEDISH SPA


- Odżywczy olejek 150ml
- Peeling do ciala 150ml
- Regenerujący krem do rąk na noc 75ml

KREMY BB


Dostałam wszystkie trzy odcienie:
- Fair, Light, Medium
Produkty posiadają SPF 30.

BONUS


Uroczy koszyczek, który skradł moje serce - uwielbiam tego typu dodatki :)


Ewelina dołączyła mi jeszcze dwie koperty, w których znajdowały się krótkie opisy wszystkich produktów z paczki. Dziewczyna nie zapomniała nawet o składach :)

Jestem szalenie zadowolona i życzę sobie i Wam o wiele więcej takich współprac.
Ewelinie bardzo dziękuję za przemiły kontakt, świetne podejście oraz bardzo zadowalającą paczkę.

Zapraszam Was na bloga oraz facebooka Spirit Factory Oriflame.

Pozdrawiam,
Ewu ;)

wtorek, 20 sierpnia 2013

Alterra, granat i aloes, szampon do włosów suchych i zniszczonych

Z serii granat i aloes jakiś czas temu zachwyciła mnie maska do włosów, o której wspominałam Wam w osobnej recenzji. Postanowiłam wypróbować i szamponu, ale czy było warto? Zapraszam do czytania.


Produkt zamknięty jest w tubce o prostej szacie graficznej. W środku znajduje się 200ml gęstego, przezroczystego szamponu o bardzo przyjemnym dla mnie zapachu. Otworek jest idealnego rozmiaru i wydobywa 'akuratną' ilość produktu, co również wpływa na dobrą wydajność.


Konsystencja wystarczająco gęsta, aby nie przelewała się zbytnio przez palce. Niewielka ilość wystarczy na dokładne domycie włosów przy skórze głowy, resztą zajmie się ściekająca piana.


Na początku przygody z tym produktem bałam się, że moje włosy będą po jego użyciu sianowate i poplątane, ale na szczęście myliłam się. Szampon granat i aloes bardzo dobrze współpracuje z moją czupryną. Dobrze ją myje (w tym dobrze domywa wszelkie oleje), nie przesusza jej, nie puszy i nie plącze. Nie zauważyłam też, aby produkt wpływał na szybsze przetłuszczanie się włosów oraz zwiększenie ich wypadania. Generalnie jestem bardzo zadowolona i z pewnością sięgnę po inne wersje zapachowe na wypróbowanie.

Skład: Aqua, Lauryl Glucoside, Sodium Coco Sulfate, cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Lauroyl Sarcosine, Punica Granatum Extract, Aloe Barbadensis Extract, Acacia Farnesiana Extract, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Alcohol, Parfum, Linalool, Limonene, Geraniol, Citronellol, Citral.

Cena: ok 9zł (ja kupiłam na promocji za 6.99zł)
Dostępność: Rossmann

                                                                                           Ewu ;)

Nawilżająca pianka do mycia twarzy od Decubal.

Moimi ulubionymi produktami do oczyszczania twarzy są żele i kremy, ale kiedy było mi dane przetestować piankę myjącą to wprost nie mogłam się doczekać pierwszego użycia.


Produkt zamknięty jest w plastikowej butli z bardzo wygodną pompką i prostą szatą graficzną. Pianka nie posiada zapachu, ma białe zabarwienie oraz wg producenta nawilża i nadaje się do skóry wrażliwej. Ponad to dzięki zawartości alantoiny ma złuszczać naskórek, dzięki rumiankowi łagodzić podrażnienia, a dzięki witaminie B3 pobudzać naturalny proces regeneracji. A jak jest w praktyce?


Pianka faktycznie rewelacyjnie oczyszcza skórę, która aż piszczy pod palcami (być może to ten rzekomy efekt złuszczenia?) . Nie zauważyłam natomiast nawilżenia, regeneracji oraz efektu łagodzenia (co najwyżej brak podrażnienia). Produkt jest delikatny dla skóry, jednak kiedy przez chwilę nieuwagi dostanie się w okolicę oczu to piecze i szczypie jak nie wiem co! Okej, okej producent nic nie wspomina, że pianką możemy domyć resztki makijażu oka, aczkolwiek w przypadku żeli, których cena jest nawet 4-5 razy mniejsza (np. BeBeauty) nic takiego nigdy nie miało miejsca. Czepiam się, ale cóż - taka już moja natura :)

Pianka jest bardzo wydajna, bezzapachowa, a w jej składzie nie znajdziemy konserwantów oraz tłuszczu.

Cały skład: Glycerin, Aqua, Sodium Cocoamphoacetate, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Niacinamide, Sucrose Cocoate, Allantoin, Caprylyl Glycol, Bisabolol, Sodium Gluconate, Citric Acid.

Lubię ten produkt, ale mimo wszystko zostanę przy żelach do mycia twarzy.

Cena: ok. 20zł.
Dostępność: wybrane apteki

Pozdrawiam,
Ewu ;)

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Ziaja, kozie mleko, mleczko do skóry suchej i normalnej.

Ostatni czas obfituje w nowe odkrycia kosmetyczne. Co prawda produkt, o którym dzisiaj napiszę jest dostępny na rynku już wiele lat, ale ja dałam mu szansę dopiero kilka miesięcy temu.


Mleczko zamknięte jest w buteleczce o pojemności 400 ml. Ogromny plus daję za pompkę, która wpływa na wygodę używania oraz dobrą wydajność. Zapach prezentuje się niezwykle świeżo, mi o drobinę przypomina dopiero co zrobione pranie. Utrzymuje się on na ciele stosunkowo długo za co także daję plus.


Mleczko ma białe zabarwienie i dość tłustą, treściową konsystencję, dlatego niewielka ilość wystarczy na pokrycie całego ciała. Produkt wchłania się umiarkowanie szybko oraz dobrze nawilża skórę, pozostawiając ją miękką i miłą w dotyku. Ponad to nie podrażnia, nie posiada parabenów, ani barwników.


Skład: Aqua (Water), Isopropyl Myristate*, Cetearyl Ethylhexanoate, Glycerin, Sorbitan Sesquioleate*, Cyclopentasiloxane, Magnesium Sulfate, Polyglyceryl-3 Ricinoleate*, Lactobacillus/Milk Solids/Glycine Soja (Soybean) Oil Ferment, Cyclodextrin, Cera Microcristallina (Microcrystalline Wax), Sodium Benzoate*, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Parfum (Fragrance), Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Geraniol, Eugenol, Benzyl Salicylate, Alpha-Isomethyl Ionone, Coumarin, Limonene, Citric Acid

Cena: ok 11zł.
Dostępność: sklepy stacjonarne Ziaja, http://www.ziaja-sklep.pl, drogerie stacjonarne, supermarkety.

Pozdrawiam,
Ewu ;)

Babydream, olejek pielęgnacyjny dla mam i nie tylko.

Dzisiaj krótko opowiem Wam o produkcie, który pewne bardzo dobrze znacie. Sama zdecydowałam się na niego dość późno, ponieważ do firmy Babydream zraziłam się poprzez szampon. Zupełnie niepotrzebnie - bohater dzisiejszej notki jest rewelacyjny i bardzo mi pasuje.


Produkt zamknięty jest w zgrabnej tubce, która wygodnie leży w dłoni. Szata graficzna prosta, ale niezwykle urocza - łączy moje dwa ulubione kolory, czyli biel i fiolet. Ponad to z tyłu opakowania są wygrawerowane dwa motylki - detal, bo detal, ale ja takie drobiazgi bardzo cenię. W tubce znajduje się 250ml przezroczystego olejku o lejącej konsystencji (może uciekać przez palce).


Warto dodać, że kosmetyk ten dostał miano KWC na portalfu wizaż.pl (dla niewtajemniczonych: KWC - kosmetyk wszech czasów). Produkt pachnie obłędnie i zapach ten utrzymuje się długo zarówno na ciele, jak i na włosach. Otworek do aplikacji jest maleńkiego rozmiaru, co pozwala na ekonomiczne zużywanie olejku.


Używam tego produktu na trzy sposoby:
1 - Nawilżam nim ciało. Robię to zawsze na noc, ponieważ olejek długo się wchłania. Poza tym rewelacyjnie natłuszcza i w moim przypadku również łagodzi podrażnienia np. po depilacji. Nie wypowiem się niestety na temat zapobiegania powstawaniu rozstępów.
2 - Olejuję włosy - dla mnie ta metoda nigdy nie była do końca dobra, bo nie mogłam znaleźć produktu idealnego. Babydream okazał się strzałem w 10! Trzymam go na włosach całą noc, rano zmywam, a moje pasma są gładkie, lejące, lśniące, nawilżone, dociążone (ale nie obciążone), nie puszą się oraz pięknie pachną i dobrze się rozczesują.
3 - Dodaję go do peelingów DIY.

Skład tego produktu prezentuje się rewelacyjnie! Zobaczcie same:
Glycine Soja (Soybean) Oil, Prunus Amygdalus (Sweet Almond) Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil/unsaponifiables, Simmondsia Chinensis (Jojoba)Seed Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Tocopherol, Parfum.

Cena: 10-13 zł.
Dostępność: Rossmann

Szczerze polecam Wam ten produkt i osobiście mianuję go moim KWC oraz nowym odkryciem 2013 roku :)

Ewu ;)


niedziela, 18 sierpnia 2013

Farmona, masło do ciała liczi & rambutan.

Masło Farmona stało w mojej łazience na prawdę bardzo długi czas, czekając cierpliwie na swoją kolej. Wydaje mi się, że zabranie go na urlop było idealną decyzją, która zaowocowała nową kosmetyczną miłością!


Produkt zamknięty jest w zgrabnym słoiczku o iście wakacyjnej i pozytywnej szacie graficznej. W środku znajdziemy 250ml różowej gęstej masy, w której zatopionych jest całkiem sporo czarnych drobinek masujących. Konsystencja bardzo treściwa, co również wpływa na dobrą wydajność kosmetyku.


Zapach - rewelacja! Dawno nie spotkałam się z tak przyjemnie pachnącym mazidłem do ciała. Połączenie aromatów okazało się strzałem w 10 - słodko, letnio, ale i orzeźwiająco. Co najlepsze - zapach utrzymuje się na ciele na prawdę długo i z powodzeniem zastępuje lekkie wody toaletowe, bądź mgiełki. Serio, serio! Działanie oceniam bardzo dobrze - nawilżenie mi wystarcza, w ujędrnienie i tak nie wierzę, a zmiękczenie i wygładzenie skóry jak najbardziej na plus. Jednym słowem: rewelacja!

Produkt łatwo rozprowadza się na skórze i szybko wchłania. Drobinki masujące są niemal niewyczuwalne, ale osobiście uważam, że do takich działań stworzono peelingi.

Skład: Aqua, Butyrospermum Parkii, Isopropyl Myristate, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Glycerin, Cetyl Alcohol, Paraffinum Liquidum, CI 16255, Parfum, Cera Alba, Cyclomethicone, Glyceryl Stearate, Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Jojoba Esters, Iron Oxides, Acrylates C10-C30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, BHA, Geraniol, Citronellol, Limonene.

Cena: ok. 15zł
Dostępność: drogerie stacjonarne, wybrane supermarkety, internet.

Pozdrawiam,
Ewu ;)

sobota, 10 sierpnia 2013

Moje włosy: jakie one są, ulubione produkty, co się nie sprawdziło, obecna pielęgnacja, chcę-lista.

Włosy to mój odwieczny kłopot - głównie przez brak konsekwencji w ich świadomej pielęgnacji. Od jakiegoś czasu dostałam na ich punkcie niemałego bzika i włosomaniactwo bardzo mi się spodobało. Dzisiaj pokażę Wam zaledwie kilka produktów, których obecnie używam i które się u mnie sprawdzają, ale wspomnę też o innych kosmetykach  które bardzo lubiłam i do których mam zamiar wrócić oraz  tych, które bardzo chciałabym przetestować.

Jakie są moje włosy? Długie, rozjaśniane, normalne przy skórze głowy, przesuszone na końcach (jednak i tak uważam, że nie jest to stan tragiczny). Łatwo się puszą i łatwo można je obciążyć (szczególnie maskami do włosów trzymanymi za długo). Lubią się plątać i łamać oraz bardzo wypadają. Ponad to są dość ciężkie u nasady, brak im objętości, a czasami powiedziałabym, że wyglądam jakby mnie krowa oblizała :-/
Z tego co zauważyłam na moje włosy najlepiej wpływają nocne kuracje z olejami i kremami. Maski nakładane na kilkanaście-kilkadziesiąt minut też dają radę.
PS - moje włosy szybko przyzwyczajają się do produktów!

SZAMPONY


Alterra granat i aloes - mam od niedawna, bowiem postanowiłam pójść w nieco bardziej naturalną stronę i odstawić produkty z SLS. Bałam się, że Alterra będzie plątać i puszyć moje włosy, jednak póki co niczego takiego nie zauważyłam. Zobaczymy jak będzie dalej i z pewnością przetestuję inne wersje zapachowe.
Joanna, ultra color system fioletowy szampon do włosów blond (recenzja) - stosuję go średnio raz na 2 tyg. Jest dobry i bardzo go lubię szczególnie za to, że pasma po jego użyciu nie wymagają nałożenia żadnej odżywki, czy balsamu, a kolor pasemek nadal jest ładny i nie żółknie.
Timotei, szampon dodający objętości (recenzja) - jest świetny w oczyszczaniu włosów, jednak po dość długim okresie jego regularnego używania zorientowałam się, że przestał działać tak dobrze jak na początku (zaczął puszyć moje włosy). Używam go wtedy, kiedy chcę solidnie oczyścić pasma np. gdy są przekarmione olejami i maskami i sklejają się w strąki / stają się gumowe.

CODZIENNA PIELĘGNACJA PO MYCIU WŁOSÓW


Joanna, z Apteczki babuni, balsam nawilżająco-regenerujący - mój KWC! Dla mnie świetne i szybie rozwiązanie - balsam działa jak odżywka do spłukiwania z tym, że jego aplikacja trwa dosłownie pół minuty i nic więcej nie muszę robić (tak jak w przypadku odżywki: nakładać, czekać kilka minut, spłukiwać). Świetnie ujarzmia moje włosy i nawilża je.
Oriflame, olejek na zniszczone końcówki - bardzo go lubię, jednak mam ochotę przetestować coś innego, o czym wspomnę pod koniec posta.
Pokrzepol, preparat przeciw wypadaniu włosów - używam po każdym myciu, czyli jakieś 2-3 razy w tygodniu. Niestety nie zauważyłam żadnych rezultatów. Więcej do niego nie powrócę za to mam ochotę dać kolejną szansę innemu tego typu produktowi.

MASKI, OLEJE


Biovax, maska do włosów suchych i zniszczonych - moje nowe odkrycie. Działa ma mnie rewelacyjnie tylko wtedy kiedy trzymam ją 30-35 minut (15 to za mało, a po godzinie mam na głowie smalec). Muszę szybko dokupić jeszcze jakiś produkt typu maska, aby włosy zbyt szybko się nie przyzwyczaiły.
Babydream, olejek dla mam - kolejne nowe i jakże cudowne odkrycie! Uwielbiam ten olejek za zapach oraz za to jak rewelacyjnie wpływa na moje pasma. Świetnie je nawilża, nabłyszcza oraz ułatwia rozczesywanie. Ponad to dobrze dociąża włosy, czego akurat ja wymagam (poza tymi przy skórze głowy oczywiście) oraz zapobiega ich puszeniu. Cudo, a nie kosmetyk!

STYLIZACJA, GADŻETY


Wellaflex XXL, lakier do włosów stopień 3 - kupiłam ten ze względu na dość przyjemny w moim odczuciu zapach. Używam go bardzo sporadycznie - przed imprezami oraz gdy robię loki, czyli jakieś maxymalnie 4 razy w roku. 
Detangle Brush, szczotka do włosów (recenzja) - coś typu Tangle Teezer. Jest świetna i na pewno dużo lepsza niż zwykłe szczotki. Ładnie rozczesuje pasma bez ich ciągnięcia oraz nabłyszcza je.
Frotka bez metalowych części - w końcu przejrzałam na oczy i nie używam gumek zwanych cichymi zabójcami naszych włosów. Muszę koniecznie lecieć do sklepu i kupić więcej tego typu frotek.
Zapomniałam o suszarce, której niestety używam. Moje włosy mają to do siebie, że schną bardzo długo, a ja zazwyczaj myję je rano i nie mam czasu czekać kilka godzin, aż wyschną. Na pewno w niedalekim czasie zainwestuję w lepszy sprzęt z opcją zimnego nawiewu, bo w obecnym niestety takowego nie ma..

Produkty, które sprawdziły się u mnie i które odkupię, a nie pokazałam ich w poście:
Joanna, szampon z apteczki babuni, nawilżająco-regenerujący - klik
Garnier Ultra Doux, odżywka do włosów zniszczonych z masłem karite i avocado - klik
GlissKur, dwufazowa odżywka w sprayu - klik
Alterra, maska do włosow granat i aloes - klik
Ziaja, maska do włosów intensywna odbudowa - klik
Isana, masło do ciała masło shea i kakao (jako krem do włosów) - klik
Kerastase, Chroma Reflect, maska wydobywająca blask włosów koloryzowanych - klik (TEGO PRODUKTU NIE ODKUPIĘ ZE WZGLĘDU NA CENĘ)

Co chciałabym jeszcze wypróbować?
Oleje: kokosowy, macadamia, z pestek malin, avocado, ze słodkich migdałów
Maski, wcierki, sera: Kallos Crema al Latte, BingoSpa proteiny mleczne i elastyna, Joanna z Apteczki babuni kompres nawilżająco-regenerujący, Receptury babuszki Agafii jajeczna maska do włosów, Ziaja masa wygładzająca (masło kakaowe), wcierka Jantar, Joanna z apteczki babuni serum nawilżająco-regenerujące na końcówki
Gadżety: Tangle Teezer Compact, suszarka z zimnym nawiewem (nie mam jeszcze konkretnej upatrzonej).

Oczywiście nie mam zamiaru kupić i stosować tego wszystkiego na raz :)

Co nie sprawdziło się na moich włosach:
- maseczka z żółtka i nafty kosmetycznej
- nafta kosmetyczna
- oliwa z oliwek
- olejek Alterra i pomarańcza
- wyżej wymieniony Pokrzepol

Uff, dobrnęłam do końca. Jeśli ktoś z Was także to na prawdę podziwiam i dziękuję!

Buźka,
Ewu ;)

piątek, 9 sierpnia 2013

DIY - szorty.

Następny post będzie wyłącznie kosmetyczny - obiecuję! :) Tymczasem przychodzę do Was z kolejnym projektem DIY. Odkąd odkryłam bloga **Ciuchy i nie tylko** i obejrzałam przeróbki ciuchów, których dokonuje pewna niesamowita dziewczyna to sama zapragnęłam co nieco zmienić w swojej garderobie. Padło na szorty - w takie upalne lato jakie trafiło nam się w tym roku są one chyba najlepszym rozwiązaniem, przynajmniej dla mnie. Mimo to w swojej kolekcji mam zaledwie 4 pary i jakoś tak powoli mi się one znudziły. Sięgnęłam więc po stare rurki i zaczęłam działać.

Co było mi potrzebne?
- spodnie
- nożyczki
- maszyna do szycia
- guziki
- lakiery do paznokci
- nitka, igła

na zdjęciach wydaje się, jakby nogawki były różnej długości, ale w rzeczywistości oczywiście tak nie jest :)

Moje rurki były pierwotnie fioletowe, natomiast jakiś czas temu przefarbowałam je na czarno (kolor lekko już się wypłukał i są fioletowe prześwity, ale taki efekt mi się podoba). Następnie skróciłam je przy pomocy nożyczek celowo za mało, aby starczyło mi materiału na podszycie (co by zapobiec siepaniu się materiału). Moja kochana znajoma obszyła mi nogawki na swojej maszynie (pozdrawiam Jolcie :*), a ja zabrałam się za dalsze ozdabianie. Znalazłam w domu różne guziki - głównie białe i przezroczyste. Pomalowałam je na rożne kolory lakierami do paznokci i przyszyłam na prawej tylnej kieszeni. Ot, taki wakacyjny look. Chciałam doszyć jeszcze koronkę w przedniej kieszonce, bądź przy nogawkach, ale to chyba tylko popsułoby efekt.

Co sądzicie o mojej pierwszej ciuchowej przeróbce? Ja jestem zadowolona i na pewno na tym nie poprzestanę. Na celowniku mam już pewną zieloną koszulę.. Być może za jakiś czas pokażę Wam, co mi z niej wyszło :)

Pozdrawiam,
Ewu ;)

czwartek, 8 sierpnia 2013

Niekosmetyczni ulubieńcy ostatnich tygodni #2

Zapraszam Was na drugi w moim wykonaniu post pod tytułem "niekosmetyczni ulubieńcy ostatnich tygodni". Trochę do pokazania mam, także zapraszam do czytania!

1.Serial

źródło

Wiem, że BrzydUla leciała w TV już daaawno temu, ale nigdy jej nie oglądałam (no, może kilka odcinków). Teraz wciągnęliśmy się z M. w ten serial i oglądamy na okrągło :)

2. Film

źródło

"Zostańmy przyjaciółmi" to świetny film! Moim zdaniem całkiem prawdziwy, mimo iż wierzę w damsko męską przyjaźń :) Obejrzałam go z czystą przyjemnością i polecam zrobić to samo każdej z Was.

3. Program

źródło

W okresie wakacyjnym ciężko o nowe programy - na szczęście są powtórki. Od czasu do czasu na vivie leci mój ukochany program 'Nieustraszeni'. Oglądałam go wiele lat temu i z chęcią wracam do wszystkich odcinków. Niektóre zadania są na prawdę koszmarne i obrzydliwe, ale muszę się przyznać, że lubię tego typu show (tak, wiem jestem walnięta :)).

4. Filmik na YT

źródło - filmik ADBustera

Filmik nie tyle, co ładny, ale przydatny. Tym razem ADBuster pokazuje i testuje niekonwencjonalne sposoby na komary. I za to go lubię! Olejek waniliowy towarzyszy mi podczas każdej wyprawy na działkę / w miejsca, gdzie są komary.

5. Muzyka

źródło - wykonanie Magdy

Jakiś czas temu odkryłam na YT kanał "Studio dla Ciebie" i z ciekawości przesłuchałam kilka utworów. Młodzi artyści są na prawdę inspirujący i wzbudzają podziw! Moje serce podbiła 13-letnia Magdalena Dogiel. Szczególnie spodobało mi się jej wykonanie piosenki Ewy Farnej "Cicho". Co za głos!!!

6. Jedzenie

źródło

Bruschettę odkryłam dzięki mojej mamie - to ostatnio jej specjalność, która rozpieszcza moje podniebienie. Proste do wykonania, smakowite i dość sycące. Polecam wypróbować! :)

7. Picie

źródło

Skoro jestem herbatomaniaczką to co innego mogłam tutaj pokazać? Od jakiegoś czasu lubuję się w zielonych herbatach z cytryną. Póki co wypróbowałam kilka różnych firm i dla mnie różnica jest prawie żadna. Pychotka!

8. Gadżet do domu

źródło

Wiatrak!!! Podczas takich upałów jest wręcz niezawodny! Razem z M. ozdobiliśmy Nasz wiatrak trochę inaczej niż proponuje portal spryciarze.pl, ale tak czy siak efekt jest super. Nie dość, że pożyteczne to jeszcze ładne :)

9. Aplikacja na tableta

źródło


Ostatnio moją ulubioną aplikacją jest 'Logo Quiz' i 'Logo Quiz Cars' - zaczniecie grać i przepadniecie na następne kilka godzin! Ja cały wieczór miałam z głowy :) Świetna sprawa!

10. Wydarzenia / koncerty

Pezet - źródło ; najlepszy perkusista pod słońcem - Zarek z Titty Twister - źródło

W ostatnim czasie udało mi się być na 3 koncertach. Pezet jakiś czas temu zaśpiewał w moim mieście, z czego bardzo się cieszę, ponieważ jest to w zasadzie jedyny tego typu wykonawca, którego lubię i cenię.
Dwa kolejne koncerty zagrała moja ukochana od lat grupa Titty Twister z Gryfic. Spotkaliśmy się w nadmorskiej miejscowości Niechorze, gdzie chłopaki jak zawsze dali z siebie wszystko! Poznałam ich wiele, wiele lat temu na wakacjach nad morzem i od tamtej pory widujemy się co roku oraz mamy stały kontakt. TT gra mocne, polskie utwory za co tak bardzo ich cenię! Bo w końcu gdzie by się w kurortach nadmorskich nie poszło to słychać discopolo.. -.-'

11. Miejsca


Bez wątpienia miejsce mojego urlopu - Pogorzelica (Zachodniopomorskie). Było świetnie - piękna pogoda, ciepła woda, w której wymoczyłam się za wszystkie czasy, świetni ludzie (no, był jeden wyjątek..) i dobre jedzenie. Wracam tam za rok! Zresztą, będzie to już chyba 4 raz :)

Ewu ;)