czwartek, 15 maja 2014

Szminka jako rozświetlacz? Czemu nie!

Od dawna marzę o rozświetlaczu idealnym, ale niestety podczas dotychczasowych prób trafiałam jedynie na tandetny brokat. W końcu listę marzeń zasiliły dwie nieco droższe pozycje, które mam nadzieje, że w niedługim czasie sobie sprezentuję (chodzi tu o MAC i The Balm Mary-Lou Manizer). Do tego czasu musiałam znaleźć jakiegoś zamiennika i tak też się stało podczas porządków w moich kosmetycznych zbiorach.


Pomadkę Avon ColorTrend w kolorze iced champing miałam pierwszy raz jako nastolatka (13,14 lat). W katalogu wyglądała nieziemsko, ale niestety na ustach bardzo tandetnie. Jakiś czas temu moja mama zamówiła sobie dokładnie ten sam kolor mimo, że ostrzegałam o jego niezbyt ciekawej prezentacji. Oczywiście szminka leżała zapomniana od wielu miesięcy w mojej szufladzie, bo nikt nie chciał jej używać. Wczoraj tak po prostu zrobiłam jej swatch i olśniło mnie. Przecież to ładny, rozświetlający, lekko różowy kolor, który po aplikacji tworzy całkiem niezłą taflę. Szybko zaaplikowałam sztyft na szczyty kości policzkowych i zakochałam się w efekcie! Lekki, dziewczęcy blask! O to mi chodziło :) Trwałość również pozytywnie mnie zaskoczyła. Pewnie gdyby nie to, że namiętnie dotykam swojej twarzy w ciągu dnia to "rozświetlacz" wytrzymałby u mnie o wiele dłużej. Ale tak, czy siak trwałość jak na szminkę za 8 zł aplikowaną na policzki jest bardzo dobra.

Cieszę się, że produkt nie ulegnie zmarnowaniu. Bardzo nie lubię wyrzucać kosmetyków :)

Pozdrawiam,
Ewu ;)

2 komentarze:

  1. Jasne, szkoda wyrzucać jakiś kosmetyk skoro można znaleźć jego zastosowanie :-)

    OdpowiedzUsuń