niedziela, 30 listopada 2014

Projekt denko - listopad '14

Zapraszam na listopadowe zużycia :)


L'oreal Elseve Moisture Essence - cudowny i wielofunkcyjny produkt w bardzo wygodnym opakowaniu. Na dniach pojawi się jego recenzja - czekajcie!
Batiste, suchy szampon o zapachu wiśni - ahh, ten zapach! Faktycznie Batiste wymiatają! To moje drugie opakowanie, a pragnę kolejnych. Super produkt do sytuacji awaryjnych oraz w celu dodania objętości. 
Rexona, antyperspirant o zapachu shower clean - mimo, że zapach był bardzo ładny to niestety na początku mocno duszący. Psikając się tym produktem musiałam dosłownie uciekać w pokoju/łazienki, bo aż zatykało mnie w gardle. W przypadku zapachów sexy oraz cotton niczego takiego nie doświadczyłam.
C-thru, dezodorant natural spray o zapachu lovely garden - to mój zapach z czasów gimnazjum i liceum. Z chęcią do niego powróciłam mimo, że nie grzeszy trwałością. Na co dzień jak najbardziej polecam :)


Ziaja, krem nawilżający matujący 25+ - co prawda mam dopiero 21 lat, ale ten produkt i tak zużyłam z przyjemnością. Nie matuje mojej twarzy na bardzo długo, ale za to dobrze ją nawilża i nadaje się pod makijaż, a to właśnie na tym mi zależało. Opakowanie starczyło mi na 4,5 miesiąca więc uważam, że to rewelacyjny wynik, szczególnie, że kremik kosztuje około 10zł.
Facelle, chusteczki do higieny intymnej - klik klik.
Venita, henna grafitowa - uwielbiam henny z tej firmy! Są trwałe, kolory wychodzą idealne, no i przede wszystkim szybko łapią. Tutaj możecie poczytać o produktach firmy Venita , a stacjonarnie znajdziecie je w Auchan, Hebe i osiedlowych sklepikach. 
Paese, lakier piaskowy 324 - bardzo ładny, nieco problematyczny w aplikacji, kolor. Niestety szybko zgęstniał i nadaje się tylko do kosza..
Miss Sporty, lasting colour maxi brush 10 days nr 080 - piękny czarny kolor, dla mnie idealny. Niestety podobnie jak poprzednik lakier zgęstniał już w połowie buteleczki. No i 10 dni na pewno się nie utrzymywał ;)


Marc Jacobs, Daisy - cuuuudowny i trwały zapach w pięknym flakoniku. Oszczędzałam go jak mogłam, ale w końcu czas się pożegnać.. A taka szkoda!

Buziaki,
Ewu ;)

piątek, 28 listopada 2014

Paletka do brwi Make Up Revolution

Kiedy już zrozumiałam, że dobrze podkreślone brwi to podstawa makijażu zaczęłam testować różnego rodzaju produkty do tego celu. Moim ostatnim nabytkiem jest paletka Focus&Fix eyebrow shaping kit od Make Up Revolution w odcieniu light medium.


Opakowanie bardzo mi się podoba, jest solidne i klasyczne. Dodatkowe wyposażenia stanowią lusterko, pęsetka (średniej w kierunku kiepskiej jakości) i całkiem dobry pędzelek. Na cały zestaw składają się 3 cienie oraz przezroczysty wosk. Wosk całkiem dobrze utrzymuje moje długie i niesforne brwi w miejscu, ale mimo wszystko nie jest to w 100% to, czego oczekuję. Jeśli chodzi o kolory cieni to dla mnie nadaje się tylko najciemniejszy oraz pośredni (chociaż i tak czuję się w nim za blado). Kolor najjaśniejszy poleciłabym jedynie bardzo jasnym platynowym blondynkom z prawie niewidoczną oprawą oczu. Jakość cieni oceniam bardzo dobrze, świetnie się aplikują, łatwo je wyczesać lub rozetrzeć oraz co najważniejsze utrzymują się cały dzień. Makijaż zazwyczaj wykonuję koło 7 rano, a zmywam w okolicach 22-23 - brwi nadal są idealnie podkreślone mimo upływu wielu godzin. Odcienie nie wpadają w rudy, są chłodne (zdjęcie nieco przekłamuje kolory), na czym bardzo mi zależy. Cena takiego zestawu to około 12,50 zł (np. tutaj).

Pozdrawiam,
Ewu ;)

czwartek, 27 listopada 2014

Jesienno-zimowy niezbędnik

Uwielbiam jesień i zimę, głównie za klimat i długie leniwe wieczory :) Takie mroźne dni nie obeszłyby się bez moich kilku niezbędników - jeśli chcecie je poznać to zapraszam do dalszej części posta.


Pierwszy z zimowych gadżetów dostałam od M. i jestem nim szczerze zauroczona! Mowa tutaj o skrobaczce do szyb w cieplutkiej rękawicy. Powiem Wam szczerze, że w zimę najbardziej marzną mi dłonie i stopy, a teraz jestem bezpieczna nawet podczas przygotowywania samochodu do jazdy i przymrozki są mi niestraszne! Jeśli jesteśmy przy dłoniach to nie mogłabym obyć się bez "handwarmera". Mój w uroczym sweterku również dostałam od M. (on chyba na prawdę nie lubi moich zimnych rąk!) i wiem, że pochodzi z Primarka (zresztą w Polsce również roi się od takich gadżetów ;)). Zimno w stopy? Polecam sklep soxo z ogromnym wyborem cieplutkich i uroczych kapci. Moje dostałam od koleżanki z byłej pracy i jest mi w nich cudownie! Jedyne czego mogę się czepić to brak np. skórzanej podeszwy - mając psa w domu kapetki ciągle są w sierści :D Tutaj możecie zobaczyć mój model wraz z pudełkiem prezentowym - idealne na Mikołajki lub święta dla najbliższych! Żeby w domu było wygodnie i w klimacie to zakupiłam sobie nieco już świąteczne getry w Pepco. Cena 19,99zł (nadal widzę je w sklepach mimo, że swoje zakupiłam we wrześniu). Bardzo wygodne i na prawdę fajnej jakości. No, ale gdzie ten cały klimat leniwych wieczorów bez świeczek i światełek? Ja głównie stawiam na kominki, latarenki oraz moją nową lampę DIY - po zapaleniu ich wszystkich w pokoju jest po postu obłędnie! :) Poza tym wszystkim jesienią i zimą muszą towarzyszyć mi ciepłe skarpety, szalik, rękawiczki, kocyk, a także dobra muzyka oraz gorące kakao. Niech ten okres roku trwa jak najdłużej! :)

Pamiętajcie, że zimę da się lubić!

Pozdrawiam,
Ewu ;)

piątek, 21 listopada 2014

MUA, puder brązujący - recenzja

Znalezienie idealnego brązera w moim przypadku graniczy z cudem. Póki co jeden ujął mnie bardzo mocno i był to warm bronzer od ELF. Ciągle szukam dla niego odpowiednika, po prostu lubię testować nowe produkty. Czy brązer z firmy MUA spełnił moje oczekiwania? O tym za chwilę.


Proste, klasyczne opakowanie mieści w sobie 5,7g produktu. Napisy póki co nie starły się, ale podejrzewam, że to kwestia kilku / kilkunastu tygodni. Sam brązer jest trochę tempy i ciężko nabrać go pędzlem. Efket na twarzy jest subtelny i w zasadzie ciężko zrobić sobie tym kosmetykiem krzywkę. Niestety dla zadowalającego efektu wymodelowania twarzy trzeba się nieco narobić. Kolor brązera średnio mi odpowiada (mój odcień to 3), wg mnie jest trochę zbyt pomarańczowy. Przyznam szczerze, że najbardziej dziwi mnie to, że brązer niby jest matowy, ale jednocześnie są w nim widoczne bardzo drobne i delikatne srebrne drobinki. Kosmetyk podsumuję jako nieco problematyczny i na pewno nieidealny, ale za cenę 1 USD jak najbardziej warto go przetestować. Być może którejś z Was bardziej przypadnie go gustu :)

Pozdrawiam,
Ewu ;)

czwartek, 20 listopada 2014

DIY - oryginalna lampka

Ostatnio mam trochę więcej pomysłów niż zwykle, więc zakładka "DIY" na górze bloga powoli wypełnia się nowymi projektami. Dzisiaj przygotowałam coś banalnego (zresztą jak zawsze), a mianowicie nieco inną lampkę. Może uznacie ten pomysł za dziwny i nieprzydatny, ale ja z efektów jestem bardzo zadowolona :)


Do wykonania lampki potrzebujecie tylko szklanej kuli (ja swoją dostałam od cioci, ale na pewno znajdziecie coś podobnego w necie) lub wazonu oraz światełek choinkowych (kolorystyka zależy od was). Wykonanie jest dziecinnie proste, a mianowicie do wnętrza wybranego przez Was szklanego przedmiotu należy włożyć lampki (najpierw oczywiście musicie je rozwinąć). 

A tak prezentuje się efekt końcowy:


Zdjęcie nie oddaje w 100% uroku lampki - musicie mi uwierzyć, że na żywo efekt jest obłędny! A kolory jakie światełka dają na ścianach i roletach - po prostu magia! Idą święta, a co! :)

Buziaki,
Ewu ;)

sobota, 15 listopada 2014

Haul: Rossmann 1+1

Dzisiaj postanowiłyśmy z mamą i babcią wydać trochę kasy w Rossmannie na ciekawej promocji 1+1 dotyczącej kosmetyków kolorowych. Zobaczcie co sobie wybrałyśmy :)



Ja skusiłam się na puder Miss Sporty So Matte, który idalnie nadaje się do torebki (ma lusterko!) i w takim celu go zakupiłam (obecnie posiadam tylko puder sypki MUA). Tusz Miss Sporty Pump Up Booster furious wg producenta ma dodawać objętości. Sprawdzę to jak tylko wykorzystam swoje zapasy. Fajnie, że na opakowaniu tuszu narysowana jest szczoteczka, duży plus! :) Kolejną i ostatnią rzeczą, która wpadła w moje ręce jest Cat's eyes liner odcieniu 001 miaowww black. Postać pisaka bardzo przypadła mi do gustu, jestem ciekawa jak pójdzie mi pierwsze malowanie takim produktem.   Moja mam wybrała sobie ten sam puder co ja, tusz MS curve it, czarny eyeliner w kałamarzu z Wibo oraz podkład wypełniając zmarszczki od firmy AA. Babcia zakupiła ten sam eyeliner co mama, ale nie uchwyciłam go na zdjęciu.

Jak widzicie postawiłyśmy na tańsze firmy, a za zakupy i tak wyszło ponad 60 zł. Mimo to promocja bardzo się opłaca i polecam Wam skorzystać z niej jak najszybciej - czas macie tylko do 19.11! :)

Buźka,
Ewu ;)

piątek, 14 listopada 2014

New Cid - pomadka i róż w jednym.

Mówiłam już, że dodatki do gazet w UK wymiatają? Mi udało się upolować produkt New Cid, którego cena regularna wynosi 14 funtów. Ja dorwałam go w Cosmopolitan za około 3 funty.


Niestety wszystkie napisy błyskawicznie starły się z opakowania, ale stawiam, że mój kolor to apricot sundae (tutaj reszta kolorów - klik klik). Kosmetyk jest przeznaczony zarówno do makijażu ust jak i do policzków. Ja używam go tylko do ust, jakoś nie bardzo wyobrażam sobie paćkania policzków tym samym kosmetykiem. Forma grubej kredki do ust, a nie tradycyjnego sztyftu jest fenomenalna! Aplikacja trwa o wiele krócej, a zarazem jest precyzyjniejsza. Dla mnie bomba! Jeśli chodzi o trwałość to powiem tak: jak na cenę 15 zł jest świetna, ale już przy kosztach 70 zł wymagałabym czegoś więcej. Także cieszę się, że produkt dorwałam w takiej ofercie, zresztą inaczej na pewno bym się na niego nie skusiła. Dodatkowo wspomnę, że kredka New Cid jest delikatnie nawilżająca i absolutnie nie przesuszyła moich ust. Nie podkreśla także suchych skórek. Piękny i naturalny odcień idealnie nadaje się do moich codziennych makijażu. Koniecznie polujcie na takie okazje będąc za granicą! :)

Buziaki,
Ewu ;)

czwartek, 13 listopada 2014

Candyfloss! Róż do policzków od MUA

Róże z firmy MUA kusiły mnie od bardzo dawna. Niestety w superdrugach szafy z tymi kosmetykami były mocno przebrane i jedyny sensowny odcień, który udało mi się zakupić to.. candy floss!


Opakowanie proste, wg mnie całkiem ładne i dobrze wykonane. Napisy do tej pory się nie starły pomimo, że zabieram ten produkt na każdy wyjazd i generalnie "nie cackam" się z nim. Pudełeczko zawiera 2,4 g różu, który ważny jest 12 miesięcy od czasu otwarcia. Odcień Candyfloss jest moim zdaniem bardzo subtelny i idealnie podkreśla policzki w codziennym makijażu. Niech jednak nie zmylą Was te słowa - tym produktem można zrobić sobie krzywdę! Wszystko za sprawą dobrej pigmentacji, co oczywiście wpływa na plus różu. Radzę sięgnąć po dobrej jakości pędzel i uważać z dokładaniem koloru. Jakość produktu jest bardzo w porządku - konsystencja zbita, trochę satynowa, nie kruszy się, nie pyli. Trwałości nie jestem w stanie obiektywnie ocenić, ponieważ notorycznie macam się po twarzy i niemal wszystko znika z niej po około 6 godzinach (no, chyba że mam jakąś okazję i trzymam łapki przy sobie). Uważam, że cena około 5 zł (1 funt) jest na tyle niska i przystępna, że na prawdę warto spróbować róży Make Up Academy. Tym bardziej, że ich nazwy są bardzo słodkie i kuszące! Poza candyfloss w ofercie MUA znajdziecie także odcienie: bubblegum, marshmallow, bon bon, cupcake oraz lolly. 

Pozdrawiam Was serdecznie!
Ewu ;)

wtorek, 11 listopada 2014

Make Up Revolution - paleta cieni Essential Mattes

Stricte matowej palety cieni dziennych szukałam od dawna. Żadna jednak nie spełniała moich oczekiwań, czy to pod względem kolorów, czy pod względem ceny. Będąc w UK zafundowałam sobie kilka nowości z firmy Make Up Revolution, a w tym także przepiękną paletkę Essential Mattes.


Opakowanie pozostawia wiele do życzenia - szybka łatwo się rysuje i nie wygląda estetycznie. Forma prostokątnych, podłużnych cieni bardzo podoba mi się pod względem wizualnym, ale faktycznie nie jest to tak wygodne w aplikacji jak tradycyjne kółka. Ale wystarczy się przyzwyczaić i problem znika. Pigmentacja produktu jest dla mnie rewelacyjna! Dla przykładu pokazałam Wam swatche trzech różnych cieni w tym także jasnego. Na oku również można zbudować taką intensywność koloru z czego jestem bardzo zadowolona. Cienie pylą bardzo mało, a jasne kolory nie kruszą się tak łatwo jak te z innych firm (najgorsze były dla mnie biele z paletek Sleek, które po dotknięciu pędzlem po prostu się rozwalały, a problem powtarzał się w każdej z trzech paletek, które posiadam). Trwałość oceniam na bardzo dobrą, ale jest to za sprawą idealnej dla mnie bazy ArtDeco. Bez niej żaden makijaż oczu nie wytrzymałby u mnie 15h. Paletki używam prawie codziennie od 2,5 miesiąca i zużycie jest bardzo niewielkie. Cena takiej przyjemności to około 20 zł za 12 cieni (4 funty w Anglii). Nic tylko kupować :)

Buziaki,
Ewu ;)

poniedziałek, 10 listopada 2014

Niekosmetyczni ulubieńcy ostatnich tygodni (miesięcy)

1. Program TV


Ten program (TVN turbo, dostępny także na stronie TVN lub w aplikacji) polecam każdemu posiadaczowi własnego samochodu. Jeśli dodatkowo lubicie program "Usterka" to "Będzie pan zadowolony" również Wam się spodoba. To, co mechanicy wyczyniają z samochodami przechodzi ludzkie pojęcie. Wymiana dobrych części? Czemu nie! Wpadnie dodatkowa kaska, a ściemni się, że wymiana była konieczna. Chyba kamery w aucie to konieczność..

2. Muzyka


Fajnie jest czasami wrócić do starych, ulubionych piosenek. W ostatnich tygodniach ciągle słuchałam Red Hot Chili Peppers - californication (klik klik). Polecam do samochodu! :)

3. Miejsca


Na przestrzeni kilku ostatnich miesięcy udało mi się odwiedzić Londyn (i nie tylko, jeśli chodzi o Anglię) oraz Paryż. To dwie klimatyczne stolice, które polecam zobaczyć każdemu. Na pewno chciałabym jeszcze do nich powrócić :)


4. Jedzenie

źródło zdjęcia: google grafika

Ostatnio bardzo uparłam się na chałwę i często po nią sięgam. Pamiętam jak kiedyś nie mogłam na nią patrzeć, a teraz zajadam się jak szalona :) Jakiś czas temu koleżanka przywiozła mi z Egiptu chałwę pakowaną w plastikowe pudełeczko (podobne do tych na śledzie) - uwierzcie mi: niebo w gębie!

4. Świeczka

źródło zdjęcia: google grafika

Pisałam o niej dwa posty wcześniej w TAGu "Kocham jesień", ale muszę wspomnieć jeszcze raz - Eucalyptus mint od Bath and Bory Works jest cu-do-wna! Intensywny, trwały i bardzo przyjemny zapach. Chcę więcej!

5. Gadżety

Trzy gadżety pochodzą z Paryża, jeden z Londynu, a każdy z nich towarzyszy mi dzień w dzień!


Termos na chłodne dni to strzał w dziesiątkę - zielona herbatka zawsze ze mną (przy okazji - termos ten możecie dostać w sklepach Alma o czym ja dowiedziałam się oczywiście po powrocie z wyjazdu :))


Torebki, ach torebki. Po prostu musiałam mieć nową i już. Ta bardzo pasuje mi kolorystycznie do dodatków, które noszę (komin, rękawiczki), a poza tym jest pakowna i bardzo wygodna :)


Jedni kochają magnesy, a ja kocham breloki :) Jak widzicie oby dwa są raczej kiepskiej jakości (a misiek dodatkowo łapie paluchy), ale to nic - wrócę do dwóch pięknych stolic i kupię nowe ;)

6. Kanał na YouTube


Jeśli nie znacie kanału DaveHax (klik klik) to koniecznie musicie nadrobić zaległości! Bardzo pomysłowy i uzdolniony pan nagrywa krótkie filmiki (większość trwa około minuty) z serii DIY. Ja najbardziej lubię te dotyczące jedzenia np. sposób na muffinki w kształcie serca lub "jak obrać kiwi w 5 sekund". 

7. Sklep 


Bez dwóch zdań najwięcej kasy w ostatnich tygodniach (a w sumie miesiącach) wydałam w Poundlandzie i Primarku. To dwa na prawdę rewelacyjne sklepy ze świetnym asortymentem i jeszcze lepszymi cenami. Życzyłabym sobie czegoś takiego w Polsce (moje niedoczekanie). Z Poundlanda najbardziej polecam dodatki do domu, gadżety do kuchni, kosmetyki (np. często pojawiają się te z L'oreal, za które normalnie trzeba zapłacić kilka razy więcej) oraz jedzenie (żelki, chrupki, napoje). W Primarku natomiast szczególnie upodobałam sobie dział z bielizną oraz dział "home", ale muszę przyznać, że ciuchy też są super, mam kilka i jakość wcale nie jest zła, za to cena rewelacyjna.

Buziaki,
Ewu ;)

sobota, 8 listopada 2014

DIY - organizacja szuflady z bielizną

Lubicie posty DIY? Ja bardzo! Postanowiłam więc napisać kolejny, niezbyt odkrywczy post, ale mam nadzieję, że kogoś zainspiruję do nowej organizacji bielizny :)


Swoją bieliznę przechowuję w szufladzie komody MALM z Ikea. Szuflada jest na prawdę duża, głęboka i można fajnie zorganizować w niej przegródki na poszczególne elementy. Tak też uczyniłam. Efekty widzicie na powyższym zdjęciu, a teraz krótki opis. Przegródki zakupiłam 2 lata temu w IKEA (bodajże zestaw 5 przegródek) za około 10 zł. W dwóch największych przechowuję skarpetki (pierwsza od lewej) - te grube oraz stopki, a w drugiej staniki (mieszczą się idealnie na szerokość). W przegródce średniej (po prawej stronie) trzymam majteczki, natomiast w dwóch najmniejszych przegródkach (nad stanikami) umieściłam swoje rajstopy. W jednej te jaśniejsze, a w drugiej ciemniejsze. Można je też podzielić na cienkie i grube, aczkolwiek ja tych drugi nie noszę, bo wszystko mnie za chwilę swędzi :) Powyżej wszystkich przegródek zostało mi jeszcze trochę miejsca, które zagospodarowałam na rzadziej używane rzeczy takie jak: kostiumy kąpielowe, góralskie skarpety oraz gorsety. 

Jak podoba Wam się ta banalnie prosta i tania organizacja? Ja jestem nią zachwycona, bardzo ułatwia mi życie i zaoszczędza czasu podczas porannych przygotowań do wyjścia. 

Buziaki,
Ewu ;)

wtorek, 4 listopada 2014

TAG: Kocham jesień!

1. Ulubiona szminka na jesień


Zdecydowanie Make Up Revolution w odcieniu Barbie is Jealous (kolekcja I love makeup). Tą szminkę lubię nie tylko za piękny kolor, ale i rewelacyjną jakość. Tutaj pełna recenzja - klik klik.

2. Ulubiony lakier na jesień

źródło: google grafika
Tutaj również wspomnę o firmie Make Up Revolution i lakierze z serii glitter w odcieniu Love fo r sale. Jest to przepiękny top wypełniony masą różowych, czerwonych i srebrnych drobinek. Pasuje do bardzo wielu kolorów bazowych.

3. Co najbardziej lubisz pić jesienią?

źródło: klik

Zdecydowanie ciepłe kakao! Najbardziej lubię to prawdziwe, ale w zasadzie większość smakuje dobrze i cieszy moje podniebienie. Latem na pewno nie smakuje tak samo! :)

4. Ulubiona świeca zapachowa


Dzięki dziewczynom z bloga RacjaPielęgnacja dane było mi poznać świeczki z firmy Bath&Body works. Powiem tyle: Yankee Candle wymięka! Mój zapach z BBW to Eucaliptus mint. Osobiście przypomina mi męskie perfumy. Tak mocnej, trwałej i intensywnej świeczki jeszcze nie miałam. Re-we-la-cja!

5. Ulubiony zapach - perfumy


W tej kategorii mogłabym wspomnieć o kilku zapachach, ale tym najlepszym na jesień i jedynym w swoim rodzaju bez wątpienia jest Masaki Suu... - zapraszam do pełnej recenzji - klik klik.

6. Ulubione akcesoria na jesień?

Bez wątpienia chusty, kominy i kargigany! Uwielbiam otulać się ciepłymi rzeczami, bo prawdziwy ze mnie zmarzluch ;)

7. Gdybyś poszła na imprezę halloweenową za co być się przebrała?

Sama nie wiem.. Przyznam szczerze, że przebierane imprezy nigdy mnie nie kręciły. Ale pewnie na tę jedną noc zamieniłabym się w jakiegoś wampira :)

8. Jaki trend na jesień podoba Ci się najbardziej?

Dodatki w kolorze burgundu. Szczególnie kominy, szminki i lakiery :)

9. Co lubisz w jesieni, a czego nie lubisz?

Lubię przede wszystkim kolory! Złoto-czerwono-żółte liście na chodnikach, nieśmiałe słońce. Ale także klimat tej pory roku jest jedyny w swoim rodzaju. A czego nie lubię? Zapewne pierwszych przymrozków dających się we znaki oraz deszczu, chlapy, pluchy. Póki co jest pięknie i niech tak zostanie :)

TAGuję moje dwie przyjaciółki - początkujące bloggerki - Jagodę i Dianę, Natalię oraz dziewczyny z bloga RacjaPielęgnacja.


Buziaki,
Ewu ;)

poniedziałek, 3 listopada 2014

Projekt denko - październik '14

Z lekkim poślizgiem, ale jest - skromne denko minionego miesiąca. Zapraszam do czytania!


Oceania, Aromatic żel pod prysznic o zapachu miodu i mleka - wielką pół litrową butlę zakupiłam w Biedronce za około 3 zł (!!!). Sceptycznie podchodziłam do tego produktu, ale potrzebowałam czegoś na już, a nie chciało mi się lecieć do Rossmanna. Żel bardzo pozytywnie mnie zaskoczył - pięknie pachnie i rewelacyjnie się pieni. Takiej piany dawno nie miałam! Oczywiście wiąże się to z tym, że skład napchany jest chemią, ale powiem Wam szczerze, że w przypadku żeli do kąpieli kompletnie nie zwracam na to uwagi. Jedyne co trochę mnie dziwi to słaba wydajność produktu, 500 ml opakowanie powinno starczyć na dłużej. No, ale za 3 zł nie ma się czego czepiać :)
Schwarzkopf, Glisskur, odbudowujący szampon do włosów - kupiłam go jeszcze w Anglii i jak widzicie zużywanie szło mi topornie. Sama nie wiem dlaczego, ponieważ produkt jest na prawdę dobry, porządnie oczyszcza moje włosy, nie obciąża ich i całkiem nieźle pachnie. Być może jeszcze kiedyś się na niego skuszę, ale póki co mam ochotę na coś nowego :)
Timotei, szampon lśniący blask - dużo gęstszy od poprzednika, ale w zasadzie działaniem nie różni się wcale. Jedynie zapach jest tu dużo przyjemniejszy i chętniej sięgam po ten produkt w kwestii oczyszczania włosów.
Decubal, odżywczy i silnie nawilżający krem do ciała - uwielbiam ten kosmetyk! Mimo, że brzydko pachnie to liczy się dla mnie jego działanie. Produkt rewelacyjnie nawilża moje ciało, szczególnie skórę na nogach, z którą mam największy problem. Bardzo, bardzo polecam wypróbować!


BeBeauty, płyn micelarny - znany i lubiany. Zużyłam już kilka buteleczek i z pewnością sięgnę po kolejne mimo, że nie jest to dla mnie kosmetyk idealny, ale takiego jeszcze nie znalazłam:) Moja recenzja - klik
BeBeauty, micelarny żel nawilżający - tak jak wyżej. Krótko mówiąc: tanie i dobre. Moja recenzja - klik. 
Facelle, chusteczki do higieny intymnej - klik klik
Fresh new wet wipes, violet - bardzo fajnie chusteczki nawilżane, które dorwałam w małym sklepie w wiosce Balice. Chusteczek używałam przede wszystkim do "przemycia" rąk w plenerze i spisywały się rewelacyjnie. Ponad to ładnie pachniały i były tanie :)

Jak widzicie październikowe denko nie poszło mi zbyt dobrze, ale obiecuję poprawę w listopadzie! :)

Ewu ;)