sobota, 26 grudnia 2015

Moje prezenty świąteczno - imieninowe :)

Zapraszam Was dzisiaj na prawdopodobnie jeden z najdłuższych postów na moim blogu. Co roku dzielę się z Wami w okresie grudniowym ogromem prezentów jakie dostaje - ot, uroki urodzin, świąt i imienin w jednym miesiącu (a świąt i imienin to nawet w jednym dniu :)). Enjoy!





Śniegowce ze sklepu czasnabuty.pl marzyły mi się już dawno, ale ciągle słyszałam opinie "zobaczysz, że takie buty zniekształcą ci nogę!". Nic z tego :) Buty fajnie przylegają do moich łydek, rozmiar jest idealny tak jak zawsze w przypadku tej firmy, no i są wyściełane przyjemnym misiem od wewnątrz. Mimo, że tegoroczna zima jeszcze nie dała Nam w kość to coś czuję, że te śniegowce już niebawem okażą się niezbędne :)

piątek, 18 grudnia 2015

Yves Rocher, krem do rąk kandyzowana pomarańcza i migdał

Kandyzowana pomarańcza i migdał w połączeniu? To dopiero czad! Przyznam szczerze, że nie doceniałam firmy Yves Rocher, ale chyba to zmienię. Mają świetne promocje, przystępne ceny i na prawdę ciekawe produkty dobrej jakości. Dzisiaj zapraszam Was na wstępną opinię kremu do rąk Yves Rocher z limitowanej edycji (specjalnie post dodaję wcześniej, żebyście jeszcze mogli kupić to cudo!)

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Delia, Dairy Fun, kokosowy balsam do ciała

No i niestety opuściłam jeden dzień BlogMas. Grudzień to bardzo zabiegany i pracowity miesiąc, a u mnie wyniknęło jeszcze kilka dodatkowych spraw, zupełnie niespodziewanych.. Spróbuję bardziej się zorganizować, mam nadzieję, że jakoś mi się to uda :)


Od dwóch tygodni używam kokosowego balsamu do ciała od Delii. Przyznam szczerze, że uwielbiam całą serię Dairy Fun i aż robię się głodna, gdy patrzę na te urocze opakowania! Dzisiaj podzielę się z Wami wstępną opinią / pierwszym wrażeniem na temat w/w produktu.

piątek, 11 grudnia 2015

Bell, Illumi Lighttening corrector - recenzja

Kosmetyki Bell zaczęłam odkrywać kiedy ich szafa stanęła w Biedronce. Wcześniej miałam tylko lakiery z tej firmy, które uważam za jedne z lepszych (kolekcja Air Flow).


czwartek, 10 grudnia 2015

MaxFactor, puder sypki - recenzja

Puder sypki MaxFactor wpadł w moje ręce dosłownie przypadkiem.. W zasadzie z tej firmy nie miałam żadnego kosmetyku, zawsze przechodziłam obok nich obojętnie. Teraz uważam, że mógł być to duży błąd z mojej strony, ponieważ puder, o którym dziś będzie mowa, po prostu mnie zachwycił!


środa, 9 grudnia 2015

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Prezenty urodzinowe cz.II

Myślałam, że jak co roku zmieszczę się w dwóch postach na temat prezentów urodzinowych, ale tym razem się nie udało. Czekam jeszcze na trzy paczuszki z mojego urodzinowego zamówienia, które pokażę Wam w następnym poście.

sobota, 5 grudnia 2015

Frezarka Avtic Home Edition - moja opinia

Po dwóch latach używania i po dokładnych testach przyszedł w końcu czas na recenzję frezarki, którą posiadam. W tytule nazwałam ją "profesjonalną" ponieważ osobiście posiadam jeszcze jedną, która nieco odbiega i ceną i jakością tej, o której dzisiaj Wam napiszę.


piątek, 4 grudnia 2015

Bezpieczeństwo w salonie kosmetycznym - sterylizacja krok po kroku i na co zwrócić uwagę z perspektywy klienta

O BHP słyszymy już od najmłodszych lat. W salonie kosmetycznym wymogi sanepidu są podobne do tych w gabinetach stomatologicznych. Nie każdy jednak jest świadom zagrożeń jakie mogą napotkać nas podczas zabiegu manicure, pedicure, a nawet depilacji brwi. Jeśli jesteście ciekawi na co zwrócić uwagę udając się do salonu kosmetycznego to przeczytajcie post do końca :)

czwartek, 3 grudnia 2015

środa, 2 grudnia 2015

Prezenty urodzinowe cz.1

Swoje urodziny obchodzę 2.12, ale zawsze imprezy rozbijam na dwie soboty - dla rodziny i dla znajomych. Pierwsza już za mną, a więc czas pokazać Wam jakie piękne prezenty otrzymałam :)


poniedziałek, 30 listopada 2015

BeBeauty Sugar Plumps - żel pod prysznic o zapachu śliwki

Lubicie śliwki i aromatyczne kąpiele? Jeśli tak to bohater dzisiejszego posta na pewno przypadnie Wam do gustu :) Ta seria żeli BeBeauty, o której będzie dzisiaj mowa, pojawia się w Biedronce raz na jakiś czas. Miałam już 3 podejścia aby upolować, któryś z zapachów, ale zawsze się spóźniałam.. Na szczęście jakiś czas temu udało mi się dorwać żel o zapachu śliwki :) Zapraszam na recenzje!

czwartek, 26 listopada 2015

Projekt denko - wrzesień, październik, listopad '15

Zapraszam Was dzisiaj na dość duży i spóźniony projekt denko. Pierwszy raz odkąd prowadzę bloga (4,5 roku) zdarzyło mi się pominąć więcej niż jedno podsumowanie miesiąca.. No ale cóż - nie będę się usprawiedliwiać. Zapraszam na post!

poniedziałek, 23 listopada 2015

Serical, crema al latte - moja opinia

Lubicie zapach budyniu waniliowego? Ja bardzo! A od kilku miesięcy towarzyszy mi on bardzo intensywnie w ... pielęgnacji włosów. Maska, o której będzie dzisiaj mowa, znana jest chyba każdej z Was. Jednak nie mogłoby zabraknąć jeszcze jednej - mojej - opinii na jej temat :) Przed Wami Serical Crema al Latte!


czwartek, 19 listopada 2015

Prosta pielęgnacja mojego ciała - Palmolive, BeBeauty, Babydream, Hean, Monoprix, ZSK.

Jak pielęgnujecie swoje ciało? Czy pamiętacie o codziennym nawilżaniu go masłami, oliwkami, balsamami? Zapraszam Was dzisiaj na krótki post o tym jak wygląda moja codzienna wieczorna rutyna i pielęgnacja skóry na ciele :)

poniedziałek, 16 listopada 2015

Zakupy kosmetyczne - Rossmann, Biedronka

Blogosfera szaleje na punkcie przecen -49% w Rossmannie. Ja wcale nie obkupiłam się jakoś bardzo, więcej kosmetyków znajdzie swoje miejsce u moich najbliższych (tak, tak - część prezentów świątecznych już mam ;)). Ale co nieco wpadło w moje ręce i to nie tylko ze sklepu Rossmann. Zapraszam na szybki haul kosmetyczny :)

środa, 11 listopada 2015

Hean, Slim no limit, kuracja ujędrniająca - peeling do ciała z jagodą acai i wiśnią japońską

Witajcie rano 11-ego listopada :) Niestety ja dzisiaj na około 2 godzinki muszę iść do pracy, ale z racji na to, że wstałam wcześniej to mogę naskrobać krótkiego posta :) A będzie on bardzo pozytywny, ponieważ produkt, który chcę Wam przedstawić totalnie powalił mnie na kolana!

wtorek, 10 listopada 2015

Bell, Look Now HD Powder

Od zawsze lubiłam, gdy moja cera była dobrze zmatowiona, lecz zarazem promienna. Płaski mat nie wchodził w grę, ale świecenie skóry (szczególnie w strefie T) tym bardziej. Dzisiaj przedstawię Wam produkt, który właśnie efekt matu ma zapewniać. Jest to prasowany puder transparentny HD od firmy Bell.


piątek, 30 października 2015

Calvin Klein One Shock

Uwielbiam wody perfumowane i toaletowe, inwestować w nie oraz patrzeć jak dumnie ozdabiają moją toaletką. Zapach, którym psikam się na co dzień dodaje mi pewności siebie. Bez niego czuję się zupełnie tak, jakbym zapomniała czegoś na siebie ubrać. W swojej kolekcji zapachowej posiadałam różne produkty - tańsze, droższe, lżejsze, mocniejsze. Wszystkie linki do moich wcześniejszych recenzji podam Wam na końcu posta :)

Dzisiaj natomiast królem wpisu będzie zapach Calvin Klein ONE Shock EDT (100ml). Na początku sierpnia szukałam dla siebie nowego zapachu. Być może swoją decyzję podjęłam nieco pochopnie..


poniedziałek, 26 października 2015

Bielenda Professional, kolagenowa maska algowa

O tym, że kocham algi pisałam Wam milion razy. W końcu przyszedł czas na solidną recenzję tego nieziemskiego, w moim mniemaniu, produktu. Od 2 lat stawiam tylko i wyłącznie na algi firmy Bielenda Professional (miałam do czynienia również z firmą Clarena, ale Bielenda jest mi dużo bliższa :)). Uwielbiam je dosłownie za wszystko - zapach, działanie, wydajność oraz ogromny wybór w zależności od potrzeb skóry.


czwartek, 22 października 2015

Tangle Teezer Compact po 2 latach

Parę lat temu (prawie 4) po raz pierwszy spotkałam się ze szczotkami Tangle Teezer / Detangle Brush (klik klik). Od tamtej pory jestem w nich szczerze zakochana, a moje włosy codziennie potwierdzają, że to dobry wybór. Dlaczego? O tym w dalszej części posta.


wtorek, 20 października 2015

Rival de Loop, krem na noc + gdzie się podziewam?

Witajcie kochani po dość długiej przerwie. Faktycznie po raz kolejny muszę wspomnieć, że solidnie zaniedbałam swoje miejsce w sieci. O ile przeglądanie portali społecznościowych zajmuje mi chwilę i mogę to uczynić w wielu momentach mojego dnia, o tyle wykonanie zdjęć, obrobienie ich oraz napisanie recenzji na blogu pochłania nieco więcej czasu. W związku z tym blog odszedł stanowczo na tor boczny. Codziennie myślę o tym, aby coś napisać. Codziennie mam masę nowych pomysłów na posty (nie tylko kosmetyczne). Ale gdzie ten czas na ich zrealizowanie? No cóż, może wszystko będzie szło w dobrym kierunku i ja zacznę się tutaj częściej pojawiać. Chciałabym także zmienić nieco ideę tej strony ze stricte kosmetycznej na bardziej lifestyle'ową. Co Wy na to? 

Tymczasem przechodzę do recenzji kremu Rival de Loop na noc. Produkt zakupiłam w okazyjnej cenie na promocji w Rossmannie, jednak nie tylko ona skusiła mnie, aby wrzucić krem do koszyka. 
Od lat firma RdL obijała mi się o uszy. Początkowo skusiłam się na kapsułki - rybki i faktycznie byłam zadowolona. Kolejnym krokiem było właśnie zakupienie kremu z myślą o codziennym jego używaniu i solidnym przetestowaniu.


Przyjemny zapach produktu z pewnością umila mi codzienną wieczorną rutynę. Solidne i dość ciężkie opakowanie zawiera 50ml kremu, którego zabarwienie jest jasno zielonkawe. Konsystencja mimo, że niezbyt gęsta to jednak bardzo treściwa. Łatwo przedobrzyć z nabraniem ilości kremu ze słoiczka - na wysmarowanie twarzy i szyi wystarczy na prawdę o drobina. Od razu ten fakt mnie ucieszył, ponieważ wiem, że kosmetyk RdL będzie bardzo wydajny i posłuży mi na kolejne kilka miesięcy. W kwestii działania tego kremu na moją twarz muszę przyznać, że jest dobrze. Produkt przyjemnie nawilża cerę, nie pozostawia tłustego filmu, nie zapycha, ani nie podrażnia. Rano buzia faktycznie jest odpowiednio nawilżona i sprężysta. Z przyjemnością sięgam po ten kosmetyk każdego wieczora i rozważam zakup innych kosmetyków firmy Rival de Loop. 

Dajcie znać jakie produkty Rival de Loop używaliście i jakie polecacie :)

Buziaki,
Ewu ;)

wtorek, 22 września 2015

Ziaja, Liście zielonej oliwki - woda tonizująca z wit. C oraz krem fotoochronny SPF 20

Ostatnio mocno Was zaniedbuję. W ogóle moja obecność w "internetach" została solidnie ograniczona. W moim życiu pojawiło się dużo zmian, a to wcale nie koniec - będzie tylko gorzej! Gorzej pod względem czasu, siły, wytrwałości, ale lepiej dla własnej "kariery" zawodowej i przyszłości (już wcale nie tak odległej :)). Fajnie jest w końcu wkroczyć w ten czas, kiedy marzenia i plany sprzed kilku, a w moim przypadku nawet kilkunastu, lat stają się rzeczywistością, a ja powoli zaczynam wszystko realizować. 

Wracając do tematyki dzisiejszego posta - napiszę Wam po raz kolejny o produktach firmy Ziaja. Uwielbiam ich kosmetyki do pielęgnacji cery. Są tanie, wydajne, ogólnie dostępne, no i dobrze działają na moją skórę. Dzisiaj przychodzę z serią "Liście zielonej oliwki", która podbiła moje serce równie mocno, co "Liście Manuka". Póki co w swoich zbiorach posiadam Wodę tonizującą z witaminą C oraz skoncentrowany krem fotoochronny UVA I UVB SPF 20 (miałam również maseczkę, która spisała się super, ale opakowanie wylądowało w koszu).


środa, 2 września 2015

Projekt denko - sierpień '15

Zapraszam na sierpniowy projekt denko! Udało mi się uzbierać całkiem pokaźną liczbę pustych opakowań, nawet tych z kolorówki. Ile było perełek, a ile bubli? O tym w dalszej części posta


czwartek, 27 sierpnia 2015

Peeling kawitacyjny i sonoforeza w domu, czyli zabieg ultradźwiękowy.

Zabieg ultradźwiękowy to świetna sprawa dla każdego typu cery. Niestety w gabinetach taka usługa potrafi kosztować na prawdę wiele.. Z odsieczą przychodzą domowe sprzęty do ultradźwięków, które zakupić można np. na Allegro. 

CZYM RÓŻNI SIĘ WERSJA DOMOWA OD PROFESJONALNEJ?

Przede wszystkim rozmiarem. W gabinetach kosmetycznych znajdziemy sporych rozmiarów maszyny, które wytwarzają nie tylko ultradźwięki, ale służą także np. do mikrodermabrazji. Wersja domowa składa się ze szpatuły oraz kabla, który podłączamy bezpośrednio do prądu.


niedziela, 23 sierpnia 2015

Joanna, Naturia, odżywcze masło do ciała z truskawą

Pielęgnacja mojego ciała bez dawki dobrego nawilżenia nie mogłaby istnieć. Jestem fanką różnych maseł do ciała szczególnie kiedy ich zapach jest przyjemny i długotrwały. Firma Joanna przypomina mi trochę Ziaję - tanie, dobre i ogólnodostępne produkty, które dodatkowo bardzo przyjemnie pachną :)
 

wtorek, 18 sierpnia 2015

Delia, serum witaminowe i kolagenowe do twarzy i szyi

Rzadko kiedy sięgałam po sera do twarzy - zwykle stawiałam na wszechobecne kremy. Kiedy produkty firmy Delia zawitały pod koniec czerwca do sieci sklepów Biedronka nie mogłam się im oprzeć! Dla siebie wybrałam wersję witaminową A+E+F, a dla mamy kolagenową.


poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Lipswo-sierpniowe zakupy (kosmetyki + dodatki)

Witajcie kochani! Dawno nie pokazywałam Wam zbiorczych zakupów kosmetyczno-dodatkowych, także pora to zmienić :) Ostatnio częściej bywam w centrach handlowych i chyba zakupoholizm powoli uderza mi do głowy... Zapraszam na haul! :)


wtorek, 28 lipca 2015

Jak myję swoje pędzle do makijażu?

Sposobów na mycie pędzli jest całkiem sporo. Ja także przeszłam przez kilka z nich i całkiem niedawno znalazłam ten ulubiony. Zapraszam na fotorelację z procesu prania moich sierściuszków :)
 
 

poniedziałek, 27 lipca 2015

Ulubiony żel pod prysznic - Palmolive Naturals


Skóra na moim ciele jest dość wybredna. Łatwo się przesusza, a potem swędzi jak szalona. Dlatego też muszę dbać o kosmetyki jakie wybieram do jej pielęgnacji. Począwszy od żelu pod prysznic, po przez golarkę oraz piankę, a skończywszy na silnie nawilżających masłach do ciała. Dzisiejszy post poświęcę mojemu prawdziwemu ulubieńcowi - kremowemu żelowi pod prysznic Palmolive Naturals o przepięknym zapachu Calimng Care.
 
 
 

sobota, 25 lipca 2015

Pielęgnacja twarzy - rano i wieczorem


OCZYSZCZANIE TWARZY I OCZU
 
 
 
Wieczorem swoją twarz oczyszczam żelem micelarnym z BeBeauty, natomiast do oczu używam wody micelarnej 2w1 z tej samej firmy. Oczywiście w demakijażu pomagam sobie gadżetami: szczoteczką Beauty Line oraz moim nowym odkryciem - gąbką Calypso.
Rano najczęściej przemywam twarz małą ilością żelu BB.
 

sobota, 4 lipca 2015

Mój makijaż na lato

Od jakiegoś czasu lato w Łodzi zrobiło się piękne! Upał przeogromny, dla mnie nawet za duży. Od razu więc zmieniłam swój makijaż na lżejszy, bardziej świeży i rozświetlający. Na nowo odkryłam kilka perełek, które od dawna miałam w swojej toaletce i teraz nie wyobrażam sobie bez nich porannej makijażowej rutyny :)


TWARZ

PODKŁAD - postawiłam na lekki, satynowy, bardzo fajny produkt od Bell Illumi corrector lightening skin perfection. Używam go około 2 miesiące i jest świetny. Pięknie wyrównuje koloryt buzi, wygląda bardzo naturalnie i nie podkreśla suchych skórek. Trwałość również pozytywnie mnie zaskoczyła :) Idealny kosmetyk na lato!
KOREKTOR - powróciłam do mojego ulubionego, lekkiego, dobrego Magic Pen z Lovely. Nie obciąża skóry pod oczami, a za to delikatnie ją rozświetla. Przypudrowany utrzymuje się bardzo długo :)
PUDER - tutaj bez zmian od prawie roku. MUA matte perfect, czyli puder sypki. Niestety matuje na bardzo krótko, ale za to wygląda naturalnie, nie zapycha i jest szalenie wydajny.
BRONZER - tutaj również kosmetyk z MUA bronzer shade 3, zakupiony podczas ubiegłorocznych wakacji w Anglii. Nie jest to produkt idealny, ma trochę wad. W zimę średnio odpowiadał mi jego kolor, a teraz jestem nim zachwycona! Bronzer zawsze rozcieram pędzlem do pudru, dzięki czemu otrzymuję efekt skóry muśniętej słońcem (dostałam dużo pytań i komplementów na ten temat, a więc bronzer MUA chyba faktycznie dobrze się sprawdza ;))
RÓŻ - jestem nudna, ale po raz kolejny (i nie ostatni dzisiaj) ukochałam sobie produkt firmy MUA. Róż w odcieniu candyfloss jest po prostu nieziemski! Na twarzy wygląda bardzo subtelnie i dziewczęco, chociaż już kiedyś wspominałam, że można sobie zrobić nim krzywdę ze względu na dobrą pigmentację. 
ROZŚWIETLACZ - aaaah, tego cuda od MUA w odcieniu Iridescent gold w ogóle sobie nie oszczędzam! Pięknie rozświetla kości policzkowe, dużo osób pyta mnie czego używam, że tak ładnie się błyszczę. Ponad to kosmetyk jest baaardzo wydajny i tani. Serdecznie Wam polecam :)

POWIEKI, RZĘSY, BRWI

BAZA - od lat (3-4?) stosuję tylko bazę Art Deco, która w moim mniemaniu jest idealna. Nie zmienię na żadną inną :)
CIENIE - od roku namiętnie katuję paletkę Make Up Revolution w odcieniu Essential Mattes, która zawiera jedynie matowe cienie. Skoro na twarzy jest dużo błysku to na oczach staram się już nie szaleć. Jakość cieni MUR bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła :) Obecnie używam najjaśniejszych kolorów na całą powiekę i delikatnego brązu w załamanie. 
KREDKA - moim najnowszym odkryciem jest podwójna kredka z firmy Estee Lauder Shadow Stick Duo. Produkt zawiera dwa kolorki - piękny złoty oraz brązowy. O ile drugi z nich średnio przypadł mi do gustu, tak pierwszym jestem oczarowana! Pigmentacja idealna! Świetne, letnie podkreślenie górnej powieki. No i trwałość.. uwierzcie mi, że chyba żadna kolorowa kredka nie trzymała się u mnie tak zaskakująco długo w nienaruszonym stanie. No, ale za jakością idzie niestety wysoka cena.. Mam nadzieję, że produkt starczy mi na jak najdłużej :)
TUSZ - non stop od kilku miesięcy używam maskary Ultraflex od Pupy. Jest nieziemska!
BRWI - do podkreślenia brwi (na których i tak zawsze mam henne) używam cienia z paletki, o której pisałam wyżej. Trzyma się cały dzień na brwiach i subtelnie je podkreśla :) Dodatkowo włoski ujarzmiam żelem z Wibo - wydajny, lecz nieidealny.

USTA
SZMINKI - w lato uwielbiam stawiać na żywe, intensywne kolory. Moimi ulubieńcami ostatnich tygodni jest Wibo Eliksir w kolorze 04 oraz Miss Sporty w kolorze 053 watch out! Obydwa produkty są tanie, mają świetną pigmentację i pięknie wyglądają na ustach. Może trwałość nie powala na kolana, ale dla mnie to nie problem - po prostu wszystkie bardzo trwałe tinty, z którymi miałam do czynienia bardzo wysuszyły mi usta. Więc co to za sens jeden dzień mieć trwały makijaż ust, jak potem przez 4 dni w grę wchodzi tylko pomadka nawilżająca bądź camex?

To na tyle, mam nadzieję, że ktoś wytrwał do końca :)

Buziaki,
Ewu ;)

środa, 1 lipca 2015

Projekt denko - czerwiec '15

Zastał mnie już lipiec, a projekt denko nie pojawił się na blogu. To jeden z moich ulubionych postów, więc nie mogłoby go zabraknąć :) W czerwcu zużycia poszły mi nawet nieźle mimo wielu spraw na głowie, egzaminów itp. Na szczęście wszystko mam już za sobą także zapraszam na post!


*BeBeauty, micelarny żel nawilżający do mycia i demakijażu - znany i lubiany. Już mam kolejne opakowanie.
*Uroda, melisa, płyn micelarny (opakowanie standardowe i podróżne) - używam tylko do twarzy, ponieważ oczy niemiłosiernie mi podrażnia :( 
*Joanna, Naturia, peeling myjący z pomarańczą - od lat w mojej łazience!
*BeBeauty, maseczka regenerująca - produkt z trio BB. Maseczka nie była zbyt dobra, ale krzywdy nie robiła, więc zużyłam do ostatniej kropli :)


*Bezacetonowy zmywacz grejpfrutowy - niby bezacetonowy, a moje hybrydy Cosmetics Zone (klik klik) rozpuszcza w mgnieniu oka. Do takiego też celu zużywam ten produkt :)
*Eveline, argan keratin, szampon do włosów 8 w 1 - był fajny, pięknie pachniał, ale niestety nie przedłużał trwałości włosów tak jak np. Joanna. Nie wrócę do niego :)
*Malibu, filtr do twarzy SPF 30 (UVA, UVB) - dorwany w tamtym roku w UK w sklepie 99'store. Prawdziła perełka! Piękny zapach, świetna wydajność no i rewelacyjna ochrona. Poza tym filtr ten świetnie współgrał z moimi podkładami. Bardzo go polubiłam.
*Perfecta Beauty, maseczka z ampułką hialuronową - kupiłam pod wpływem chwili na promocji. Okazało się, że to świetna maseczka. Super nawilża i łagodzi cerę. Według mnie jest dużo lepsza niż Ziaja. Odkupię na pewno :)
*Bielenda Professional, kolagenowa maska algowa - mój hit wszech czasów! Najlepsze maski to właśnie algi. Uwielbiam je za wszystko, dosłownie! A cena około 50zł jest jak najbardziej adekwatna do jakości :) Odkupię z pewnością, a także zamawiam do pracy :)

Buziaki,
Ewu ;)

sobota, 20 czerwca 2015

ZMIEŃ SOLARIUM NA KOLARIUM - ciekawostki z kosmetologii


ZMIEŃ SOLARIUM NA KOLARIUM

źródło: http://www.cashmerehair.boo.pl/kollarium.html

O negatywnym wpływie solarium na naszą skórę i zdrowie wie już chyba każdy. Większość świadomych kobiet zamieniło tę metodę na opalanie natryskowe, czy samoopalacze aplikowane samodzielnie w domu. A co powiedzie na łóżko łudząco przypominające to solaryjne, ale kompletnie nie mające z nim nic wspólnego? 

Kolarium to łóżko wyposażone w lampy kolagenowe, emitujące światło widzialne od zielonożółtego do czerwonego. Uważa się, że taki zabieg pobudza syntezę kolagenu i elastyny w naszej skórze. Jak wiecie są to dwa białka, produkowane przez fibroblasty, które odpowiadają za nawilżenie, młody wygląd, jędrność. 

DZIAŁANIE
Łóżko kolagenowe przede wszystkim ma opóźniać procesy starzenia skóry, zregenerować ją, nawilżać, oczyszczać, łagodzić trądzik, zmniejszać blizny (w tym rozstępy) oraz cellulit, rozjaśniać przebarwienia.

BEZPIECZEŃSTWO
*Z kolarium mogą korzystać już osoby młode, nawet od 18. roku życia. 
*Ponieważ światło emitowane przez lampy kolagenowe jest dość mocne zaleca się ochronę oczu specjalnymi okularami. Nie jest to konieczne, aczkolwiek wpływa na komfort podczas korzystania z urządzenia.

METODYKA
Zaleca się wykonanie 15-20 zabiegów (3 razy w tygodniu). Typ karnacji ma tutaj znaczenie podobnie jak w przypadku łóżka solaryjnego. Osoby o bardzo jasnej cerze powinny adaptować skórę zaczynając od 10-minutowego seansu. Końcowe zabiegi w serii można wydłużyć nawet do 18-20 minut.

SOLARIUM + KOLARIUM
Istnieją łóżka wyposażone w oby dwa typy lamp. Wtedy mamy możliwość jednoczesnego opalenia się jak i regeneracji skóry. Wg mnie jest to bezsensowne, ale nie każdy potrafi zrezygnować z solarium. Dla takich osób opcja połączenia tych dwóch metod będzie na pewno dużo lepsza. 

Buziaki,
Ewu ;)

piątek, 19 czerwca 2015

PharmaCF, Cztery Pory Roku, glicerynowy krem do rąk i paznokci z wiśnią japońską

Przychodzę do Was dzisiaj z recenzją typowego średniaka. Bardzo lubię dbać o swoje dłonie, uważam, że są one wizytówką każdej kobiety. Mój zawód, a także domowe obowiązki, zmuszają mnie do częstego moczenia skóry rąk w wodzie, detergentach itp. Stąd też regularne wykonywanie peelingów, nawilżanie oraz ochrona przeciwsłoneczna to u mnie podstawa!


Kremy Cztery Pory Roku kojarzą mi się z dzieciństwem. Wtedy był na nie prawdziwy szał i można było dostrzec je w torebce / łazience każdej kobiety. Podczas ostatniej wizyty w Rossmannie skusiłam się na wersję mini (50 ml) - idealną do torebki. Oczywiście moją uwagę przykuła różowa tubka z kwiatowym wzorem. Producent obiecuje, że produkt pachnie jak wiśnia japońska. Pojęcia nie mam jak naprawdę pachnie ta roślina, ale muszę przyznać, że aromat kremu jest przyjemny dla mojego nosa :)


Miękka tubka z łatwością wydobywa produkt, a odpowiednich rozmiarów otworek dozuje jego odpowiednią ilość. Jeśli chodzi o skład to z opakowania krzyczy napis: witamina F (mieszanina kwasów - NNKT) i olej canola (czyli olej rzepakowy). Wydawałoby się super jak za cenę 2-3zł, ale wystarczy spojrzeć na tył tubki i prawdziwy esej INCI:

Aqua, Glycerin, Paraffinum Liquidum, Cetearyl Alcohol, Stearic Acid, Canola Oil, Cyclopentasiloxane, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Prunus Serrulata Flower Extract, Triethanolamine, Carbomer, Parfum, Ceteareth-20, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Glyceryl Linoleate, Glyceryl Arachidonate, Lecithin, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate

Poza kilkoma minusami (parafina, parabeny) dopatrzyłam się całkiem dużego plusa - tokoferolu, czyli witaminy E - bardzo ważnego przeciwutleniacza w pielęgnacji skóry :) 

Przejdźmy do najważniejszego, czyli do działania. Tak jak wspominałam na początku - moje dłonie są wymagające ze względu na warunki w jakich pracują. Krem Cztery Pory Roku tworzy na ich okluzyjną warstwę, która daje efekt nawilżenia i gładkich dłoni, ale niestety jest to zjawisko chwilowe (chociaż nie aż tak krótkotrwałe jak mogłoby się wydawać). Ot, taki krem do noszenia w torebce i stosowania "w razie W". Ja bez pamięci kocham produkty Isana (z mocznikiem oraz migdałowy z edycji limitowanej) i przekonuję się, że co raz ciężej im dorównać. 

Czy polecam? Dla bardzo wymagających dłoni nie, ale jeśli nie macie z nimi problemu to jak najbardziej taki produkt powinien Wam wystarczyć. Dodatkowo jego niska cena, dobra wydajność i na prawdę przyjemny zapach działają na korzyść mojej opinii. 

Pozdrawiam,
Ewu ;)

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Oceania, żel pod prysznic wanilia & rabarbar

O tym, że Biedronka często kusi swoimi produktami kosmetycznymi wie chyba każda z Nas. I ja ulegam tym pokusom - czasem słusznie, czasem nie. Jak było w tym przypadku? Zapraszam na post :)


Ogromny 500 ml żel kusił nie tylko ceną, ale i iście wakacyjnym różowo-fuksjowym kolorem. Postanowiłam wydać około 4 zł i skusić się na tego olbrzyma. Butelka faktycznie jest bardzo wąska i wysoka, a co z tym idzie - mało stabilna. Ustawiam produkt na brzegu wanny i bardzo często różowy gigant z impetem wpada mi do wody. Mała pierdoła, a uwierzcie, że czasem potrafi zirytować. Jeżeli chodzi o zapach kosmetyku to nie przypomina mi on ani wanilii, ani rabarbaru (ale to tylko moje odczucie, a raczej mojego upośledzonego węchu). Pachnie po prostu lekko słodko i lekko odświeżająco. Konsystencja żelowa zapewnia dużą wydajność produktu, ale wpływa na to także odpowiedniej ilości dziurka - aplikator. Oczywiście za sprawą niezbyt udanego składu (sls i nie tylko) piania jaką wytwarza żel Oceania jest ogromna. Na szczęście fakt nie najlepszych substancji zamkniętych w opakowaniu nie wpłynął negatywnie na moją skórę. Kosmetyk nie wysuszył, ani nie podrażnił ciała. Ogólnie jestem w stanie ten produkt polecić - cena, wydajność, pojemność i przyjemny zapach składają się na dobry żel pod prysznic, którego z przyjemnością używam podczas kąpieli.

Buziaki,
Ewu ;)

niedziela, 7 czerwca 2015

New in - nowości w mojej kosmetyczce

Ostatnio do mojej kosmetyczki wpadło kilka nowych produktów. W zasadzie wszystkie z nich to kosmetyki kultowe, z pewnością Wam znane. Ja też część z nich już kiedyś miałam, a część postanowiłam przetestować. Zapraszam na krótki haul :)


*Sun Ozon, mleczko samoopalające do karnacji normalnej i ciemnej - wcześniej używałam tego kosmetyku w wersji w spray'u. Średnio mnie wtedy usatysfakcjonował, więc postanowiłam spróbować wersję w balsamie. Zapach pozostawia wiele do życzenia (aplikuję produkt wieczorem po peelingu kawowym, a rano koniecznie muszę się wykąpać) - jest nieprzyjemny i długotrwały. Sam produkt rozprowadza się bardzo dobrze, ma postać białego mleczka, które szybko się wchłania. Opalenizna widoczna jest po kilku godzinach. Kolor jaki uzyskujemy bardziej przypomina pomarańczowy, ale mi osobiście odpowiada. Niestety w moim przypadku nie obeszło się bez nieestetycznych plam (dochodzę do wprawy ;)). Opalenizna po 2 aplikacjach utrzymuje się kilka dni. Koszt: ok 8 zł
*Babydream, oliwka pielęgnacyjna - uwielbiam ten kosmetyk za zapach i działanie. Zużyłam już kilka opakowań. Smaruję się nim zwykle na noc, ale czasem też na dzień. Oliwka całkiem szybko się wchłania i pięknie nawilża ciało. Zapach również jest całkiem długotrwały. Koszt: ok 8 zł
*Garnier, Ultra Doux, odżywka do włosów z awokado i masło karite - ten kultowy kosmetyk miałam w swoich zbiorach już kilka razy. Bardzo go lubię za zapach, działanie i wydajność. Włosy po użyciu tej odżywki są nawilżone i wygładzone. Koszt: ok 10 zł
*Batiste, suchy szampon, coconut & exotic tropical - wcześniej skusiłam się a wersję cherry i byłam oczarowana zarówno zapachem jak i działaniem. Szampon tropikalny pachnie równie obłędnie, ale nieco za słodko na panujące upały (zapach jest bardzo długo wyczuwalny). Jeśli chodzi o działanie to jestem zachwycona. Robi to co ma robić, łatwo wyczesuje się z włosów, nie tworzy hełmu :) Koszt: ok 15 zł
*Palmolive Naturals, Calming care, mleczko pod prysznic - uwieeeelbiam te mleczka! Używałam ich w Anglii i zakochałam się na zabój :) Zapachy są obłędne, konsystencja rewelacyjna, wydajność powalająca, a piana jaka się tworzy aż chce uciec z wanny. Produkt ten nie wysusza skóry i na dość długi czas otula ją przyjemnym zapachem.  Koszt: ok 16 zł

Buziaki,
Ewu ;)

niedziela, 31 maja 2015

Ogarij stopy na lato - moje ulubione produkty i gadżety do pedicure

Cześć piękne! Mam nadzieję, że chwilowe zachmurzenia nie zniechęcają Was do zadbania o stopy, o których zresztą kobiety bardzo często zapominają na skutek warunków pogodowych jesienią i zimą. Swoją drogą nie wyobrażam sobie chodzić z "zapuszczonymi" nogami nawet wtedy, gdy za oknem jest -10, a ja naciągam na siebie rajstopy i dżinsy. Może to spaczenie zawodowe, a może po prostu wtedy czuję się zwyczajnie lepiej :) Dzisiaj chciałabym Wam napisać o kilku moich ulubionych produktach, które wykorzystuję do wykonania pedicure. Zapraszam na post!


Podstawą w pielęgnacji stóp jest oczywiście złuszczanie i nawilżanie. W moim przypadku najlepiej sprawdza się peeling kawowy domowej roboty. Taki zabieg staram się wykonywać raz na tydzień, ale w międzyczasie nie zapominam o tarce do pięt. To tam skóra ma tendencję do zgrubień, pęknięć itp. dlatego warto szczególnie o nią zadbać. Tarka na grubej drewnianej rączce, którą miałam okazje testować sprawdza się znakomicie. Ma dwa rodzaje papieru (ja używam delikatniejszej strony) i na prawdę na długo Wam posłuży. Raz na miesiąc staram się opracować stopy frezarką. Uwierzcie mi, że warto poświecić chwilę dla efektów jakie czekają Was po. Uczucie na stopach jest zupełnie inne niż po zwykłym peelingu i wcześniej wspomnianej tarce. Frezarka zapewni Wam uczucie lekkich stóp. Dla mnie rewelacja :)


Raz na jakiś czas (staram się 2 razy w tygodniu) moczę stopy w ciepłej wodzie z dodatkiem soli Bingo Spa (skłonności do pocenia). Efekt jaki daje ten produkt jest niesamowity - stopy są mocno odświeżone, schłodzone i ukojone. Niestety nie zauważyłam, aby dzięki stosowaniu tego kosmetyku potliwość była mniejsza. Kolejnym bardzo ważnym krokiem w pielęgnacji stóp jest nawilżanie - ja nie mam swojego ulubionego kremu, ale póki co używam No36 żel do stóp chłodzący antyperspiracyjny oraz Ziaja kasztanowy żel do stóp. Na lato wolę produkty żelowe, odświeżające, natomiast na zimę stawiam na coś z zawartością niezawodnego mocznika. 
Poza tymi wszystkimi gadżetami i kosmetykami do pielęgnacji skóry na stopach chciałabym wspomnieć jeszcze o czymś do paznokci. Osobiście na stopach bardzo narastają mi skórki (szczególnie na małych palcach) i niestety muszę je wycinać, aby mieć chociaż kawałek paznokcia. No, ale żeby wyciąć to wypadałoby skórki zmiękczyć.. Tutaj przedstawiam Wam mojego ulubieńca, czyli Sally Hansen cuticle remover (klik klik). Ten kosmetyk radzi sobie świetnie z każdą twardą skórą. Bardzo polecam! Na koniec malowanie.. bez separatorów byłoby ciężko, więc zawsze mam je pod ręką :) A lakiery na które obecnie stawiam to hybrydy Cosmetics Zone (klik klik), wychwalane przeze mnie kilka postów wcześniej. Ich trwałość na paznokciach stóp jest powalająca, a pedicure przez długi czas wygląda nienagannie.


Dajcie znać czego Wy używacie do pielęgnacji stóp :) Wiem, że obecnie panuje szał na kosmetyki Scholl i nie ukrywam, że mam ogromną ochotę, aby je przetestować :)

Buźka,
Ewu ;)

piątek, 29 maja 2015

Projekt denko - maj '15

Koniec maja oznacza tylko jedno - zaraz czerwiec, zaraz sesja iiii.. czas na projekt denko! :)


*Kallos, chocolate, regenerująca maska do włosów (recenzja) - uwieeeelbiam ten produkt! Za wydajność, za cenę, zapach i działanie. Same plusy :) Koniecznie chcę przetestować inne maski z tej firmy. Oczywiście podzielę się z Wami moją opinią na ich temat
*Joanna, Naturia, szampon z biosiarką i bursztynem - o tym, że moje włosy uwielbiają Joannę pisałam już wiele razy. Wszystkie szampony z tej firmy bardzo mi pasują i stosuję je na zmianę. Ten dobrze oczyszczał włosy i skórę głowy, pasma długo pozostawały świeże. Zapach przypadł mi do gustu, jednak ostatecznie włosy pachniały wcześniej opisaną maską czekoladową. 
*Auchan, żel pod prysznic - pachniał okropnie - przypominał mi jakiś niedobry syrop na kaszel z dzieciństwa. Poza tym sprawdzał się okej - dobrze się pienił, nie wysuszał skóry, był wydajny. Mimo wszystko zapach zraził mnie na tyle, że produkt ten będę omijać szerokim łukiem ;)
*Isana, krem do rąk z 5,5% mocznikiem (recenzja) - kultowy i niezawodny produkt, który świetnie pielęgnuje dłonie. Bardzo Wam polecam :)


*Bielenda Professional, kolegenowa maska algowa do twarzy - moja skóra kocha algi! Ich moc jest niezawodna i zapewniam Was, że warto wydać te 50 zł na maseczkę dla rewelacyjnych efektów. O algach i maskach Bielendy również planuje osobny post. A jaka jest nasza skóra po ich zastosowaniu? Gładka, napięta, nawilżona, rozjaśniona, odświeżona, zrelaksowana, miękka... czy muszę wymieniać dalej, aby Was przekonać? :) Dodam jeszcze, że maseczka kolagenowa pachnie jak świeże pranie - cudo, mówię Wam!
*BeBeauty, peeling drobnoziarnisty oczyszczająco-wygładzający (recenzja) - rewelacyjny produkt, który przepięknie pachniał i bardzo dobrze złuszczał zrogowaciały naskórek. Biedronko, apeluję o przywrócenie tego kosmetyku na sklepowe półki!
*Elf, warm bronzer - mogę Wam przysiąc, że przez całe swoje życie nie miałam lepszego produktu do konturowania twarzy. Świetnie się z nim pracuje, łatwo go rozetrzeć. Delikatne drobinki dają świetne wykończenie na twarzy, szczególnie latem. Trwałość rewelacyjna, a kolor - idealny! Dostałam mnóstwo komplementów oraz pytań na temat tego kosmetyku :) Z pewnością kupię kolejne opakowanie i Was zachęcam do tego samego!

Buziaki,
Ewu ;)

czwartek, 21 maja 2015

Ziaja, SOFT, anty-perspirant w kremie

Wiele lat używałam antyperspirantów w spray'u, jednak w grudniu postanowiłam postawić na nieco bardziej naturalne produkty. Na pierwszy ogień poszła Alterra, która okazała się niesamowitym bublem. Poczułam się na tyle zniechęcona, że szybko sięgnęłam po coś innego, ale także w kulce. Padło na dobrą, polską Ziaję SOFT.


Roll on SOFT jest niezwykle wydajny i pięknie, świeżo pachnie. Ma postać "kremu", więc po aplikacji należy odczekać chwilę aż pacha wyschnie. Nie podrażnia delikatnej skóry nawet po depilacji, co jest dla mnie bardzo istotną kwestią. Producent wspomina o dwukierunkowym działaniu produktu:
- działanie antyhydrotyczne - skutecznie ogranicza wydzielanie potu,
- działanie deodoryzujące - neutralizuje zapach potu i zapewnia długotrwałe uczucie świeżości.
Z oby dwoma mogę się zgodzić. Faktycznie pot wydzielany jest w bardzo niewielkich ilościach, a przyjemny zapach pod pachami utrzymuje się wiele godzin. Tak więc śmiało mogę powiedzieć, że Ziaja spełniła po raz kolejny moje oczekiwania. Mimo, iż w składzie znajdziemy aluminium to póki co będę dalej stosować ten kosmetyk (tak jak wspominałam jest on bardzo wydajny). Koszt to kilka złotych (około 7), także warto się skusić :)

Pozdrawiam,
Ewu ;)



piątek, 15 maja 2015

Super Playboy Body Mist - mgiełka idealna?

Baaardzo dawno nie miałam mgiełki do ciała, ponieważ wolałam postawić na trwalsze wody toaletowe i perfumowane. Podczas jednej z wizyt w Drogerii Natura trafiłam na promocję na mgiełki Playboy: 19,99 zł za 200 ml. Wydało mi się, że to świetna okazja i wybrałam sobie zapach Super Playboy, który zdecydowanie przyciąga mocno różowym kolorem.


Zapach ten jest niezwykle słodki i kobiecy, ale z pewnością nie duszący, czy mdlący. Mgiełka bardzo fajnie się rozpyla tworząc delikatny "deszczyk". Jej zapach utrzymuje się na prawdę długo jak na zwykłą mgiełkę przystało (sławne mgiełki Avon mogą się schować). Szczególnie jest on wyczuwalny na włosach i ciuchach / apaszkach. Przynajmniej ja nie wymagam niczego więcej. Taka forma zapachu z pewnością sprawdzi się na upalne dni o wiele lepiej niż wody toaletowe i perfumowane. Ponad to zauważyłam całkiem dobrą wydajność produktu, aczkolwiek muszę przyznać, że wcale go nie oszczędzam :) Gdyby nie duże gabaryty to z pewnością Playboy towarzyszyłby mi każdego dnia w torebce.

Pozdrawiam,
Ewu ;)

poniedziałek, 4 maja 2015

Projekt denko - kwiecień '15

Maj witamy niezbyt ładną pogodą, za to kwiecień żegnamy dawką kilku niezłych kosmetyków. Zapraszam na denko :)


*Joanna, keratyna, szampon do włosów szorstkich, matowych, łamliwych i zniszczonych - pięknie pachniał, dobrze mył i pielęgnował włosy. Pasma po jego użyciu nie były tempe w dotyku. Szampon nie przedłużał świeżości włosów.
*Joanna, szampon z miodem i cytryną do włosów suchych i zniszczonych - również przyjemnie pachniał, świetnie mył włosy i przedłużał ich świeżość. Niestety w przeciwieństwie do poprzednika pozostawiał pasma tempe, konieczne więc było nałożenie odżywki bądź maski (co i tak zawsze robię :)).


*Neutrogena, pomadka ochronna SPF20 - bardzo lubiłam ten produkt zarówno za działanie jak i niesamowitą wydajność. Sztyft dobrze nawilżał usta, nie pozostawiał tłustej klejącej warstwy i nadawał się pod szminki :)
*Marion, 7 efektów, kuracja z olejkiem arganowym - mój absolutny hit! Świetny zapach, mega wydajność i dobrze działanie. Olejek pięknie scalał moje końcówki, wygładzał, nie obciążał. Na prawdę polecam!
*Missy, migdałowy zmywacz do paznokci (bezacetonowy) - no cóż, sam zmywacz nie przypadł mi szczególnie do gustu, ale jak się okazało rewelacyjnie rozpuszcza lakiery hybrydowe. Wystarczy 1-2 minuty i manicure schodzi z paznokci. Z tego względu produkt Missy pojawi się jeszcze nie raz w mojej kosmetyczce :)


*BeBeauty, micalny żel nawilżający do mycia i demakijażu - klik klik
*Uroda, Melisa, płyn micelarny - tego produktu używałam tylko do przemywania twarzy rano. Niestety na początku mocno mnie szczypał, po jakimś czasie skóra się przyzwyczaiła. 
*Celia, kolagen, krem przeciwzmarszczkowy półtłusty - powiedziałabym, że produkt ten jest bardzo podobny do kremu Oliwkowego Ziaja. Działa na mnie tak samo dobrze, jest tani i wydajny. Mimo, że teraz będę chciała nieco ulepszyć swoją pielęgnację to nie przekreślam oliwkowej Celii.


*Intimea, żel do higieny intymnej o właściwościach łagodzących - klik klik
*Facelle, chusteczki do higieny intymnej - klik klik