wtorek, 22 września 2015

Ziaja, Liście zielonej oliwki - woda tonizująca z wit. C oraz krem fotoochronny SPF 20

Ostatnio mocno Was zaniedbuję. W ogóle moja obecność w "internetach" została solidnie ograniczona. W moim życiu pojawiło się dużo zmian, a to wcale nie koniec - będzie tylko gorzej! Gorzej pod względem czasu, siły, wytrwałości, ale lepiej dla własnej "kariery" zawodowej i przyszłości (już wcale nie tak odległej :)). Fajnie jest w końcu wkroczyć w ten czas, kiedy marzenia i plany sprzed kilku, a w moim przypadku nawet kilkunastu, lat stają się rzeczywistością, a ja powoli zaczynam wszystko realizować. 

Wracając do tematyki dzisiejszego posta - napiszę Wam po raz kolejny o produktach firmy Ziaja. Uwielbiam ich kosmetyki do pielęgnacji cery. Są tanie, wydajne, ogólnie dostępne, no i dobrze działają na moją skórę. Dzisiaj przychodzę z serią "Liście zielonej oliwki", która podbiła moje serce równie mocno, co "Liście Manuka". Póki co w swoich zbiorach posiadam Wodę tonizującą z witaminą C oraz skoncentrowany krem fotoochronny UVA I UVB SPF 20 (miałam również maseczkę, która spisała się super, ale opakowanie wylądowało w koszu).



Produkty z tej serii mają ciekawe, proste opakowania zdobione przyjemną czcionką. Same przykuwają do siebie wzrok :) Woda tonizująca z atomizerem to rewelacyjne rozwiązanie. Szybka aplikacja, orzeźwienie, a także pogromca ostatnich upałów. Produkt przyjemnie cytrusowo pachnie. Nie rozpyla się wielkimi kroplami dającymi efekt mokrej twarzy, a delikatną, odświeżającą mgiełką. Czy dobrze tonizuje skórę? Tego nie jestem w stanie sprawdzić, aczkolwiek na pewno jej nie szkodzi. W połączeniu z kremem, o którym krótko napiszę za chwilę, stanowi zgrany duet dzięki któremu moja skóra faktycznie jest przyjemnie nawilżona, a także napięta. Woda tonizująca ponad to jest szalenie wydajna, starczy więc na dobrych kilka miesięcy (ja używam jej 2 razy dziennie).


Krem z tej serii również ma przyjemny zapach i dość treściwą konsystencję. Na szczęście szybko się wchłania, a zarazem dobrze chroni przed słońcem oraz nadaje pod makijaż. Na mojej twarzy produkt ten nie wyrządził żadnej krzywdy, a wręcz poprawił jej stan. Od maja do połowy sierpnia użerałam się w okropnymi zmianami trądzikowymi, z którymi całe życie nie miałam problemu. Niestety hormony robią swoje i skóra chwilowo oszalała. Na szczęście teraz już wszystko wróciło do normy, a krem fotoochronny Ziaja na pewno ma w tym swój udział. Jestem nim zachwycona i z pewnością będę mu wierna długi czas. Ponad to zauważyłam, że moja skóra jest gładsza w dotyku i bardziej napięta, jędrna, taka "napompowana". No rewelacja :)

Bardzo polecam tą serię i serdecznie polecam Wam przetestować :)

PS - Najlepszy przykład na to, że nasza skóra na twarzy potrafi kolosalnie różnić się od tej na ciele: Tak jak wiecie Ziaja w przypadku cery nie zawiodła mnie nigdy, zawsze działała tak jak należy, dlatego też od kilku lat używam tylko tych kosmetyków. Niestety w przypadku ciała Ziajka bardzo mi szkodzi.. Żele do mycia wysuszają mnie na wiór, a balsamy do ciała tej samej firmy wcale nie przynoszą ukojenia.. Niestety do pielęgnacji ciała muszę sięgać po inne produkty.

Buziaki,
Ewu ;)

3 komentarze:

  1. A ja gdzieś w czeluściach zapasów mam maseczkę z tej serii, muszę wypróbować :) Przyznam, że zaciekawiła mnie recenzja tego kremu. Ja właśnie mam odwrotnie - jak dotąd wypróbowałam sporo kosmetyków do ciała z Ziaji (masła do ciała, żele pod prysznic, peelingi...) i spisują się u mnie świetnie, no może poza kremem do rąk z serii Kozie Mleko, który, o dziwo, wysuszał moje dłonie. Za to jeśli chodzi o pielęgnację twarzy, poza maseczkami nie wypróbowałam chyba jeszcze niczego, może pora poeksperymentować...

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj po tym kremie oliwkowym strasznie piekły i łzawiły mi oczy mimo tego,że je omijałam natomiast bardzo cenie z ziaji liście manuka paste do glebokiego oczyszczenia i żel:) zapraszam do mnie http://goska-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń