czwartek, 3 grudnia 2015

Kosmetyczni ulubieńcy listopada

Hej, hej! Zapraszam na kosmetycznych ulubieńców listopada :) Będzie trochę pielęgnacji i znacznie więcej kolorówki.


*Żel BeBeauty, Sugar Plumps o zapachu śliwki - obłędny produkt o przyjemnym zapachu. Tutaj recenzja - klik klik
*For Your Beauty, gąbka do ciała - z jednej strony delikatna, z drugiej szorstka. Uwielbiam ją za to, że dobrze pieni żel, a po użyciu szorstkiej strony skóra jest gładka i miła w dotyku.
*Hean, Slim no limi, peeling z jagodą acai i wiśnią japońską - przyjemny zdzieracz o nieziemsko pięknym zapachu! Tutaj recenzja - klik klik
*Ziaja, de-makijaż dwufazowy - bardzo dobry produkt, który każdy makijaż zmywa dosłownie w 30 sekund. Jestem nim zachwycona, ponieważ nie podrażnia, ani oczu, ani skóry. Jest średnio wydajny, ale kosztuje niewiele, także mogę mu to wybaczyć.


*Rimmel, maskara Glam Eyes w kolorze black brown - bardzo fajnie wygląda na rzęsach, wydłuża je i rozdziela. Kolor mi odpowiada mimo, że nie jest to mocna i głęboka czerń. Silikonowa szczoteczka bardzo ułatwia mi malowanie oraz nabiera odpowiednią ilość maskary.


*Inglot, paletka cieni - od lewej kolory: 393, 154, 134. Dostałam ją od Gabrysi, która teraz zmieniła swoje upodobania kolorystyczne na oczach. Cieniem środkowym jestem tak zachwycona, że używam go niemal codziennie. Solo, czy też nałożony jako akcent połysku na inne cienie wygląda po prostu obłędnie! Cienie są mocno napigmentowane i utrzymują się cały dzień na dobrze przygotowanej powiece (przemycie micelem, osuszenie, nałożenie korektora, przypudrowanie).


*Manhattan, Make Up concealer 01 - kupiłam w ciemno na promocji w Rossmannie i przepadłam! To na prawdę świetny i dobrze kryjący korektor pod oczy. Lepszego jeszcze nie używałam. Pigmentacja obłędna, kolor super, no i produkt przyjemnie wtapia się w skórę nie podkreślając zmarszczek. Przypudrowany utrzymuje się cały dzień i na prawdę super rozświetla spojrzenie. Myślę, że sprawdzi się nawet dla osób z ciemniejszymi workami pod oczami.


*MaxFactor, puder sypki - to prawdziwy hit! Produkt ma bardzo przyjemną, satynową konsystencję i tak też wygląda na twarzy. Całkiem dobrze matuje, chociaż poprawki są i tak konieczne. Testowałam go z dwoma korektorami i dwoma podkładami i sprawdził się super. Dodatkowo w opakowaniu znajdziemy dobrej jakości puszek, którego używam do "wtłaczania" pudru w powieki i nos, czyli najbardziej przetłuszczające się okolice na mojej twarzy.


*Golden Rose, Classics, konturówka do ust 307 - przepiękny, malinowy, zgaszony kolor, który świetnie podkreśla usta i nadaje się do dziennego makijażu. Trwałość faktycznie mnie zadziwiła - dobre kilka godzin (około 5 albo i dłużej) z jedzeniem i piciem, przy ciągłym gadaniu. Produkt ściera się równomiernie, delikatnie podkreśla suche skórki, ale ja zawsze przed nałożeniem konturówki używam balsamu do ust i problem znika.. Jestem jak najbardziej na tak :)
No, ale mój ulubiony kolor na ustach osiągam nie tylko za pomocą wyżej wymienionego produktu. Na zaaplikowaną konturówkę o numerze 307 nakładam:
*Avon, szminka w kolorze Iced Champink - kiedyś nienawidziłam tego koloru na swoich ustach. Ba, znalazłam dla tej szminki zastosowanie jako rozświetlacz do twarzy. Wszystko byłoby super, gdyby nie to, że "mokre" produkty średnio do mnie przemawiają. No, ale taki piękny mroźny róż nałożony na konturówkę 307 dał na prawdę świetny efekt! Usta wydają się pełniejsze i "mroźny" look idealnie wpasowuje się w jesienno-zimową porę roku.


To na tyle kochani. Dajcie znać, czy używałyście któregoś w moich ulubieńców oraz polećcie mi swoich ulubieńców w komentarzach - czekam na linki :)

Buziaki,
Ewu ;)

4 komentarze:

  1. Miałam ten żel pod prysznic z BeBeaut- świetny! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam ten peeling, ale u mnie się nie spisał podobnie jak zmywacz do oczu Ziaja.
    Paletka mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja zawsze myję się tą szorstką stroną gąbki. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cienie z Inglota są genialne :)

    OdpowiedzUsuń