niedziela, 31 maja 2015

Ogarij stopy na lato - moje ulubione produkty i gadżety do pedicure

Cześć piękne! Mam nadzieję, że chwilowe zachmurzenia nie zniechęcają Was do zadbania o stopy, o których zresztą kobiety bardzo często zapominają na skutek warunków pogodowych jesienią i zimą. Swoją drogą nie wyobrażam sobie chodzić z "zapuszczonymi" nogami nawet wtedy, gdy za oknem jest -10, a ja naciągam na siebie rajstopy i dżinsy. Może to spaczenie zawodowe, a może po prostu wtedy czuję się zwyczajnie lepiej :) Dzisiaj chciałabym Wam napisać o kilku moich ulubionych produktach, które wykorzystuję do wykonania pedicure. Zapraszam na post!


Podstawą w pielęgnacji stóp jest oczywiście złuszczanie i nawilżanie. W moim przypadku najlepiej sprawdza się peeling kawowy domowej roboty. Taki zabieg staram się wykonywać raz na tydzień, ale w międzyczasie nie zapominam o tarce do pięt. To tam skóra ma tendencję do zgrubień, pęknięć itp. dlatego warto szczególnie o nią zadbać. Tarka na grubej drewnianej rączce, którą miałam okazje testować sprawdza się znakomicie. Ma dwa rodzaje papieru (ja używam delikatniejszej strony) i na prawdę na długo Wam posłuży. Raz na miesiąc staram się opracować stopy frezarką. Uwierzcie mi, że warto poświecić chwilę dla efektów jakie czekają Was po. Uczucie na stopach jest zupełnie inne niż po zwykłym peelingu i wcześniej wspomnianej tarce. Frezarka zapewni Wam uczucie lekkich stóp. Dla mnie rewelacja :)


Raz na jakiś czas (staram się 2 razy w tygodniu) moczę stopy w ciepłej wodzie z dodatkiem soli Bingo Spa (skłonności do pocenia). Efekt jaki daje ten produkt jest niesamowity - stopy są mocno odświeżone, schłodzone i ukojone. Niestety nie zauważyłam, aby dzięki stosowaniu tego kosmetyku potliwość była mniejsza. Kolejnym bardzo ważnym krokiem w pielęgnacji stóp jest nawilżanie - ja nie mam swojego ulubionego kremu, ale póki co używam No36 żel do stóp chłodzący antyperspiracyjny oraz Ziaja kasztanowy żel do stóp. Na lato wolę produkty żelowe, odświeżające, natomiast na zimę stawiam na coś z zawartością niezawodnego mocznika. 
Poza tymi wszystkimi gadżetami i kosmetykami do pielęgnacji skóry na stopach chciałabym wspomnieć jeszcze o czymś do paznokci. Osobiście na stopach bardzo narastają mi skórki (szczególnie na małych palcach) i niestety muszę je wycinać, aby mieć chociaż kawałek paznokcia. No, ale żeby wyciąć to wypadałoby skórki zmiękczyć.. Tutaj przedstawiam Wam mojego ulubieńca, czyli Sally Hansen cuticle remover (klik klik). Ten kosmetyk radzi sobie świetnie z każdą twardą skórą. Bardzo polecam! Na koniec malowanie.. bez separatorów byłoby ciężko, więc zawsze mam je pod ręką :) A lakiery na które obecnie stawiam to hybrydy Cosmetics Zone (klik klik), wychwalane przeze mnie kilka postów wcześniej. Ich trwałość na paznokciach stóp jest powalająca, a pedicure przez długi czas wygląda nienagannie.


Dajcie znać czego Wy używacie do pielęgnacji stóp :) Wiem, że obecnie panuje szał na kosmetyki Scholl i nie ukrywam, że mam ogromną ochotę, aby je przetestować :)

Buźka,
Ewu ;)

piątek, 29 maja 2015

Projekt denko - maj '15

Koniec maja oznacza tylko jedno - zaraz czerwiec, zaraz sesja iiii.. czas na projekt denko! :)


*Kallos, chocolate, regenerująca maska do włosów (recenzja) - uwieeeelbiam ten produkt! Za wydajność, za cenę, zapach i działanie. Same plusy :) Koniecznie chcę przetestować inne maski z tej firmy. Oczywiście podzielę się z Wami moją opinią na ich temat
*Joanna, Naturia, szampon z biosiarką i bursztynem - o tym, że moje włosy uwielbiają Joannę pisałam już wiele razy. Wszystkie szampony z tej firmy bardzo mi pasują i stosuję je na zmianę. Ten dobrze oczyszczał włosy i skórę głowy, pasma długo pozostawały świeże. Zapach przypadł mi do gustu, jednak ostatecznie włosy pachniały wcześniej opisaną maską czekoladową. 
*Auchan, żel pod prysznic - pachniał okropnie - przypominał mi jakiś niedobry syrop na kaszel z dzieciństwa. Poza tym sprawdzał się okej - dobrze się pienił, nie wysuszał skóry, był wydajny. Mimo wszystko zapach zraził mnie na tyle, że produkt ten będę omijać szerokim łukiem ;)
*Isana, krem do rąk z 5,5% mocznikiem (recenzja) - kultowy i niezawodny produkt, który świetnie pielęgnuje dłonie. Bardzo Wam polecam :)


*Bielenda Professional, kolegenowa maska algowa do twarzy - moja skóra kocha algi! Ich moc jest niezawodna i zapewniam Was, że warto wydać te 50 zł na maseczkę dla rewelacyjnych efektów. O algach i maskach Bielendy również planuje osobny post. A jaka jest nasza skóra po ich zastosowaniu? Gładka, napięta, nawilżona, rozjaśniona, odświeżona, zrelaksowana, miękka... czy muszę wymieniać dalej, aby Was przekonać? :) Dodam jeszcze, że maseczka kolagenowa pachnie jak świeże pranie - cudo, mówię Wam!
*BeBeauty, peeling drobnoziarnisty oczyszczająco-wygładzający (recenzja) - rewelacyjny produkt, który przepięknie pachniał i bardzo dobrze złuszczał zrogowaciały naskórek. Biedronko, apeluję o przywrócenie tego kosmetyku na sklepowe półki!
*Elf, warm bronzer - mogę Wam przysiąc, że przez całe swoje życie nie miałam lepszego produktu do konturowania twarzy. Świetnie się z nim pracuje, łatwo go rozetrzeć. Delikatne drobinki dają świetne wykończenie na twarzy, szczególnie latem. Trwałość rewelacyjna, a kolor - idealny! Dostałam mnóstwo komplementów oraz pytań na temat tego kosmetyku :) Z pewnością kupię kolejne opakowanie i Was zachęcam do tego samego!

Buziaki,
Ewu ;)

czwartek, 21 maja 2015

Ziaja, SOFT, anty-perspirant w kremie

Wiele lat używałam antyperspirantów w spray'u, jednak w grudniu postanowiłam postawić na nieco bardziej naturalne produkty. Na pierwszy ogień poszła Alterra, która okazała się niesamowitym bublem. Poczułam się na tyle zniechęcona, że szybko sięgnęłam po coś innego, ale także w kulce. Padło na dobrą, polską Ziaję SOFT.


Roll on SOFT jest niezwykle wydajny i pięknie, świeżo pachnie. Ma postać "kremu", więc po aplikacji należy odczekać chwilę aż pacha wyschnie. Nie podrażnia delikatnej skóry nawet po depilacji, co jest dla mnie bardzo istotną kwestią. Producent wspomina o dwukierunkowym działaniu produktu:
- działanie antyhydrotyczne - skutecznie ogranicza wydzielanie potu,
- działanie deodoryzujące - neutralizuje zapach potu i zapewnia długotrwałe uczucie świeżości.
Z oby dwoma mogę się zgodzić. Faktycznie pot wydzielany jest w bardzo niewielkich ilościach, a przyjemny zapach pod pachami utrzymuje się wiele godzin. Tak więc śmiało mogę powiedzieć, że Ziaja spełniła po raz kolejny moje oczekiwania. Mimo, iż w składzie znajdziemy aluminium to póki co będę dalej stosować ten kosmetyk (tak jak wspominałam jest on bardzo wydajny). Koszt to kilka złotych (około 7), także warto się skusić :)

Pozdrawiam,
Ewu ;)



piątek, 15 maja 2015

Super Playboy Body Mist - mgiełka idealna?

Baaardzo dawno nie miałam mgiełki do ciała, ponieważ wolałam postawić na trwalsze wody toaletowe i perfumowane. Podczas jednej z wizyt w Drogerii Natura trafiłam na promocję na mgiełki Playboy: 19,99 zł za 200 ml. Wydało mi się, że to świetna okazja i wybrałam sobie zapach Super Playboy, który zdecydowanie przyciąga mocno różowym kolorem.


Zapach ten jest niezwykle słodki i kobiecy, ale z pewnością nie duszący, czy mdlący. Mgiełka bardzo fajnie się rozpyla tworząc delikatny "deszczyk". Jej zapach utrzymuje się na prawdę długo jak na zwykłą mgiełkę przystało (sławne mgiełki Avon mogą się schować). Szczególnie jest on wyczuwalny na włosach i ciuchach / apaszkach. Przynajmniej ja nie wymagam niczego więcej. Taka forma zapachu z pewnością sprawdzi się na upalne dni o wiele lepiej niż wody toaletowe i perfumowane. Ponad to zauważyłam całkiem dobrą wydajność produktu, aczkolwiek muszę przyznać, że wcale go nie oszczędzam :) Gdyby nie duże gabaryty to z pewnością Playboy towarzyszyłby mi każdego dnia w torebce.

Pozdrawiam,
Ewu ;)

poniedziałek, 4 maja 2015

Projekt denko - kwiecień '15

Maj witamy niezbyt ładną pogodą, za to kwiecień żegnamy dawką kilku niezłych kosmetyków. Zapraszam na denko :)


*Joanna, keratyna, szampon do włosów szorstkich, matowych, łamliwych i zniszczonych - pięknie pachniał, dobrze mył i pielęgnował włosy. Pasma po jego użyciu nie były tempe w dotyku. Szampon nie przedłużał świeżości włosów.
*Joanna, szampon z miodem i cytryną do włosów suchych i zniszczonych - również przyjemnie pachniał, świetnie mył włosy i przedłużał ich świeżość. Niestety w przeciwieństwie do poprzednika pozostawiał pasma tempe, konieczne więc było nałożenie odżywki bądź maski (co i tak zawsze robię :)).


*Neutrogena, pomadka ochronna SPF20 - bardzo lubiłam ten produkt zarówno za działanie jak i niesamowitą wydajność. Sztyft dobrze nawilżał usta, nie pozostawiał tłustej klejącej warstwy i nadawał się pod szminki :)
*Marion, 7 efektów, kuracja z olejkiem arganowym - mój absolutny hit! Świetny zapach, mega wydajność i dobrze działanie. Olejek pięknie scalał moje końcówki, wygładzał, nie obciążał. Na prawdę polecam!
*Missy, migdałowy zmywacz do paznokci (bezacetonowy) - no cóż, sam zmywacz nie przypadł mi szczególnie do gustu, ale jak się okazało rewelacyjnie rozpuszcza lakiery hybrydowe. Wystarczy 1-2 minuty i manicure schodzi z paznokci. Z tego względu produkt Missy pojawi się jeszcze nie raz w mojej kosmetyczce :)


*BeBeauty, micalny żel nawilżający do mycia i demakijażu - klik klik
*Uroda, Melisa, płyn micelarny - tego produktu używałam tylko do przemywania twarzy rano. Niestety na początku mocno mnie szczypał, po jakimś czasie skóra się przyzwyczaiła. 
*Celia, kolagen, krem przeciwzmarszczkowy półtłusty - powiedziałabym, że produkt ten jest bardzo podobny do kremu Oliwkowego Ziaja. Działa na mnie tak samo dobrze, jest tani i wydajny. Mimo, że teraz będę chciała nieco ulepszyć swoją pielęgnację to nie przekreślam oliwkowej Celii.


*Intimea, żel do higieny intymnej o właściwościach łagodzących - klik klik
*Facelle, chusteczki do higieny intymnej - klik klik