poniedziałek, 19 grudnia 2016

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Światowy dzień cukrzycy

Witajcie kochane! Niedawno obchodziliśmy światowy dzień cukrzycy i natchnęło mnie to do napisania nieco więcej na temat tej choroby. Będzie to raczej post zachęcający do badania się oraz uświadamiający jak okropne zagrożenia niesie za sobą nieleczona cukrzyca.

Cukrzyca powstaje na skutek produkowania niewystarczającej ilości insuliny przez trzustkę. Obecnie w Polsce choruję na nią około 2 mln 700 tys. ludzi z czego aż 550 tys. o tym nie wie w związku z czym cukrzyca została zaliczona do grona epidemii. Z danych Światowej Federacji Cukrzycy wynika natomiast, że rocznie z powodu tej choroby umiera już 4,8 mln osób. To piąta pod względem przyczyny zgonu choroba, na którą najczęściej umierają ludzie na świecie.

piątek, 21 października 2016

Projekt denko - październik '16

Witajcie :) Przygotowałam na dzisiaj projekt denko w aranżacji świec ledowych, które podbiły moje serce i są bezwzględnym ulubieńcem ostatnich tygodni! Ale o tym może przy okazji innego posta. Zapraszam zatem do poczytania krótkich opinii o moich zdenkowanych kosmetykach!


Na kanale SZUSZ usłyszałam o bawełnianych chusteczkach dla dzieci TAMI, które z powodzeniem można wykorzystać jako jednorazowe ręczniki do twarzy. Aktualnie zużywam już 3 opakowanie i powiem krótko: nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez tych chusteczek! Są przyjemne w dotyku, nie podrażniają skóry, dobrze ją osuszają oraz nie rwą się. Za cenę około 5 zł polecam z całego serca!
Kolejny pustak to żel do mycia twarzy z BeBeauty, któremu jestem wierna od lat - tutaj dokładniejsza recenzja.


W kwestii dezodorantów i zapachów byłam ostatnio bardzo zmienna.. moja skóra nie na wszystko reagowała dobrze. Produkt Garnier mineral sprawdził się okej, ale tylko przez pierwszych kilka tygodni. Później skóra przyzwyczaiła się do niego i niestety dezodorant przestał mnie chronić. Wtedy z pomocą wyszedł preparat FA o przepięknym zapachu Mystick Moments. Sprawdził mi się bardzo dobrze i myślę, że częściej będę sięgać po kosmetyki tej marki.


Wracając do tematu twarzy zużyłam serum Marion Golden Skin Care z kwasem hialuronowym. Jest ono całkiem ok, aczkolwiek niedawno używałam dwóch serów z GlySkinCare (z witaminą C - klik klik oraz z kwasem hialuronowym - klik klik) i niestety dzisiejszy zdenkowany nie dorasta im do pięt. Nawilżenie na małym poziomie, bardziej doznałam uczucia wygładzonej skóry jak po zastosowaniu bazy silikonowej. Kolejny kosmetyk, który udało mi się zużyć to świetny krem z filtrem SPF 30 GlySkinCare. Starczył mi na bardzo długo i również dobrze działał. Idealnie chronił moją skórę przed promieniami słońca. Tutaj recenzja - klik klik. I po raz kolejny pojawia się firma GSC - tym razem arganowy krem pod oczy. To niezwykle treściwy produkt, który dobrze zadbał o delikatną skórę powiek oraz skórę pod oczami (klik klik). Polecam!


Ostatnie zdenkowane trio otwiera dwufazowa odżywka w sprayu Schwarzkopf GlissKur z 8 olejkami. To mój absolutny hit! Nawilża, ujarzmia, ułatwia rozczesywanie, a przy tym nie obciąża i pięknie pachnie. Zapraszam do recenzji - klik klik. Zużywanie kolorówki idzie mi baaardzo marnie, ale coś tam udało się wykończyć. Korektor Bourjois Healthy Mix zakupiłam, ponieważ podkład z tej serii zrobił na mnie rewelacyjne wrażenie. Niestety korektor niezbyt przypadł mi do gustu i nie kupię go ponownie. Nie pasował mi również jego aplikator - dużo bardziej wolę te zakończone gąbeczką, a nie wyciskane, choć wiem, że to bardziej higieniczna opcja. A teraz potwierdzenie tego, że nie należy zrażać się do danej firmy po jednym nieudanym produkcie. Bourjois zachwyciło mnie swoim CC creamem! Jest to zdecydowanie produkt godny uwagi. Niedrogi, bardzo wydajny, wyrównujący koloryt cery oraz długotrwały. Przetestowałam ten kosmetyk w największe upały i dał radę. Jego wykończenie jest tak subtelne, że w zasadzie nie widać go na skórze, ale za to sprawia, że wygląda ona dużo lepiej. Z pewnością powrócę do niego wiosną i latem :)

Buziaki,
Ewu ;)

poniedziałek, 17 października 2016

Zakupy: Rossmann -49% oraz Inlot -20%

Ogromne promocje już za nami :) Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie poszła do Rossmanna oraz Inglota. W pierwszym ze sklepów obowiązywała słynna promocja -49% natomiast w drugim -20% z kuponem rabatowym dostępnym w gazecie Grazia. Oto moje łupy:


Zawsze używałam carmexu w sztyfcie, a więc w końcu przyszła pora na ten w słoiczku. Działa podobnie, ale jednak jest mało praktyczny pod względem opakowania. Konturówek i szminek mam aż za wiele, ale nie mogłam oprzeć się Lip Define Pencil od Wibo w kolorze 2. Jest to przepiękny dzienny brudny róż, o całkiem niezłej trwałości :)


Firmę Manhattan bardzo lubię i powoli testuję jej asortyment. Tusz go4big skusił mnie swoją szczoteczką, natomiast dopiero w domu zauważyłam, że jest on wodoodporny, co już nie bardzo przypadło mi do gustu.. Kolejny produkt to korektor do brwi od Wibo. Jestem w fazie testów, także za jakiś czas dam znać jak mi się sprawdza :)


Na promocji na twarz, która interesowała mnie najbardziej, niestety nie poszalałam... Większość jasnych odcieni wyprzedała się w tempie expresowym. Zatem skusiłam się na podkład Rimmel Match Perfection, puder Manhattan perfect teint oraz korektor Loreal perfect match. Wszystkie produkty od razu zaczęłam namiętnie używać i dawno nie byłam tak pozytywnie zaskoczona! Pierwsze wrażenie na meeeega plus, oby tak zostało na dłużej :)


No i czas na Inglota. Tutaj postawiłam na mój absolutny KWC, czyli pomadę do brwi w kolorze 12. Poprzednią mam ponad 10 miesięcy i nadal jej nie wykończyłam, choć już delikatnie naprawiłam jej konsystencję duralinem. :) Jednakże przy promocji -20% nie mogłam się oprzeć i zakupiłam kolejne opakowanie na zapas. Postanowiłam również zainwestować w wychwalaną kredkę cielistą na linię wodną 05 i powiem Wam - jest szał! Nigdy żaden produkt nie trzymał się na mojej linii wodnej tyle czasu! :) Czekajcie na recenzje.

Dajcie znać co upolowałyście na ostatnich promocjach :)

Ewu ;)


niedziela, 16 października 2016

Mama's - recenzja kremu do pielęgnacji biustu oraz kremu na zmęczone i opuchnięte nogi

Chociaż nie jestem jeszcze mamą to niekiedy produkty z serii "ciążowych" sprawdzają się równie dobrze u ciężarnych jak i u kobiet nie będących w ciąży. Dzisiaj śpieszę z recenzją dwóch kosmetyków, które może stosować każda z Was! Zapraszam do czytania.


Produkty z serii Mama's są pozbawione barwników, zapachu oraz parabenów, co osobiście uważam za plus. Im mniej chemii, tym lepiej :) Moim faworytem stał się zdecydowanie krem do stop. Uwierzcie mi, że nałożenie tego preparatu po całym dniu bieganiny to prawdziwa przyjemność! Kosmetyk ten zawiera w sobie mentol, który przyjemnie chłodzi, orzeźwia, a jednocześnie odpowiada za uczucie wypoczętych, lekkich stóp. Na szczęście jego zapach nie jest mocny, więc nie drażni w nozdrza :) Produkt ten posiada w swoim składzie także substancje nawilżające (m.in. PCA), które świetnie dbają o kondycję skóry na stopach. Konsystencja kremu jest nieco lejąca, ale jednocześnie nie potrzeba go zbyt wiele, na posmarowanie całej okolicy stóp. W związku z tym 100ml tubka starczy mi na na prawdę dłuuugi czas :) Dodam jeszcze, że produkt błyskawicznie się wchłania.

Kolejnym kosmetykiem, którym będzie dzisiaj mowa jest krem do pielęgnacji biustu. Ma on za zadanie nawilżać, stymulować produkcję kolagenu oraz zapobiegać wiotczeniu delikatnej skóry w okolicy piersi. Uwielbiam testować produkty do biustu, gdyż sama posiadam w jego obszarze problematyczne rozstępy. Mam więc złe skłonności i muszę szczególnie dbać o swoje piersi. Krem z serii Mama's faktycznie przyjemnie nawilża skórę, a zarazem szybko się wchłania. Nie zauważyłam natomiast większego napięcia tej okolicy, ale być może dlatego, że moje piersi póki co tego nie potrzebują (u kobiet w ciąży sytuacja wygląda nieco inaczej ;)). Nie mniej jednak lepiej zapobiegać niż leczyć, dlatego wierzę, że ten kosmetyk pozwoli mi jak najdłużej utrzymać jędrny biust :) Tak jak poprzednik, tak i ten krem jest bardzo wydajny, a więc tubka 125ml posłuży mi również kilka miesięcy :) Zaznaczę też, iż ja stosuję ten produkt raz dziennie, bo więcej po prostu nie potrzebuję.

Produkty testuję dzięki www.mamas.com.pl



Ewu ;)

poniedziałek, 26 września 2016

Balea, more blond - szampon i odżywka

Od prawie roku noszę na swojej głowie ombre w związku z czym włosy od góry są ciemne, wpadające w brąz, a końcówki mocno rozjaśnione. I to właśnie o pielęgnacji włosów rozjaśnianych opowiem dzisiaj nieco więcej przy okazji recenzji produktów More Blond od Balea.


Kosmetyki te nabyłam w Chorwacji w drogerii DM. Kosztowały niewiele, aczkolwiek dokładnych cen nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Żółte opakowania produktów od razu przykuwają wzrok, szczególnie blondynek :) Szampon ma pojemność 250ml natomiast odżywka 200ml. Kosmetyki te dość specyficznie pachną.. Nie brzydko, aczkolwiek w porównaniu z innymi szamponami i odżywkami dostępnymi na rynku to wypadają dość słabo..


Kosmetyki z serii More Blond posiadają lejące, żółtawo-złote konsystencje. Pomimo niewielkich otworów do dozowania produktów i tak czasem wylatuje ich zbyt wiele. Oczywiście jak już się o tym przekonamy to na drugi raz będziemy bardziej uważne przy wylewaniu szamponu i odżywki na dłoń :)

SZAMPON BALEA MORE BLOND


Szampon ma nieco , a zbardziej lejącą konsystencję niż odżywka, a zarazem jego kolor jest bardziej przejrzysty (posiada mniej żółtego zabarwienia). Produkt bardzo fajnie oczyszcza włosy, nie plącze ich, ani nie przesusza. Nie zauważyłam też, aby ten kosmetyk źle wpływał na skórę głowy. Świeżość włosów po jego zastosowaniu utrzymuje się w stanie dobrym 2-3 dni, czyli jak dla mnie standardowo :)

ODŻYWKA BALEA MORE  BLOND


Nieco gęstsza konsystencja odżywki i tak wypada dość "słabo". Nie uważam tego za duży minus, ale faktycznie odżywki bardziej zbite lepiej trzymają się włosów. Nie mniej jednak z tego produktu jestem równie zadowolona, ponieważ robi to co ma robić. Ułatwia rozczesywanie, wygładza włosy, nadaje połysk, ale także... pięknie wybija żołty odcień blondu.

I tutaj podsumuję działanie oby dwu tych produktów, ponieważ zawsze stosuję je razem (mniej więcej co 3 mycie, w pozostałych przypadkach używam szamponu do włosów farbowanych oraz odżywki z granatem od Alterry). Pierwszy raz serii More Blond użyłam na wakacjach w Chorwacji i oniemiałam. Włosy wyglądały przepięknie! Były gładkie, lśniące oraz miłe w dotyku. Ponad to moje ombre końcówki zrobił się dużo bardziej jaśniejsze i nabrały zimnego odcienia. Pare osób zapytało mnie, czy farbowałam włosy! A to wskazuje na na prawdę fajne działanie serii Balea. Mam nadzieje, że produkty posłużą mi jeszcze kilka tygodni i z pewnością chciałabym kupić kolejne opakowania :)


Pozdrawiam,
Ewu ;)

poniedziałek, 19 września 2016

Matowe szminki Golden Rose, longstay liquid matte lipstick kissproof

Szał na matowe pomadki w płynie nadal trwa. Ja nie byłabym sobą, gdybym przeszła obok tego typu produktów obojętnie. Zadaniu sprostała firma Golden Rose, którą szczerze uwielbiam! Youtube i blogosfera aż huczy o słynnych matowych pomadkach w płynie, które dodatkowo są buziakoodporne ;) Jaka jest moja opinia na temat tych kosmetyków? Zapraszam do czytania :)


sobota, 3 września 2016

GlySkinCare, arganowy krem pod oczy

Dzisiaj przychodzę z recenzją kremu, do którego podchodziłam jak pies do jeża ze względu na zawartość w jego składzie olejku arganowego - totalnie nielubianego składnika przez moją skórę. Jak więc produkt ten sprawdził się na najbardziej wymagającej partii twarzy - pod oczami? Zapraszam do czytania...


Krem zamknięty jest w 15ml estetycznej tubce, o przykuwającym uwagę kolorze. Dziubek "podaje" odpowiednią ilość preparatu, ale wpływ na to ma także niesamowicie zbita i treściwa konsystencja, która nie leje się jak szalona. Określiłabym ją nawet jako nieco tępą, aczkolwiek z dnia na dzień uczyłam się używania tego kremu i zaraz podam Wam mój sprawdzony sposób na jego sprawne rozprowadzanie :)


Krem arganowy od GlySkinCare to bardzo wydajny produkt. Przez wcześniej wspomnianą zbitą i treściwą konsystencję należy nabrać tego preparatu o drobinę, rozgrzać w palcach wskazujących obu dłoni i wklepać pod oczy. Wbrew pozorom krem wchłania się dość szybko, a więc z powodzeniem można stosować go rano pod makijaż (przetesotwałam :)). Poziom nawilżenia jest na prawdę zadowalający. Mam wrażenie, jakby skóra pod moimi oczami była wręcz odżywiona i naszprycowana od środka. Bardzo polubiłam się z tym efektem i właśnie tego oczekuję od kremu pod oczy. Oczywiście preparat nakładam rano i wieczorem. Muszę również dodać, iż produkt nie podrażnia skóry pod oczami, ani samych oczu oraz nie posiada zapachu. Myślę, że tego typu kosmetyk sprawdzi się u większości z Was. Polecam wypróbować :)

Pozdrawiam,
Ewu ;)


wtorek, 30 sierpnia 2016

GlySkinCare, krem z kwasem hialuronowym na dzień i na noc

Nawilżanie to podstawa w mojej pielęgnacji. Codziennie aplikuję na swoją twarzy kremy i sera, które poprawiają jej kondycję i które wspomagają zatrzymywanie wody w naskórku. Bohaterem dzisiejszego posta będzie produkt z serii "silnych nawilżaczy". Zapraszam do czytania :)


GLYSKINCARE, krem z kwasem hialuronowym dzień i noc
Kosmetyk zamknięty jest w 50ml poręcznej tubce, której prosta, a zarazem dość kolorowa szata graficzna bardzo przykuła moją uwagę. Opakowanie ma odpowiedni dozownik, a przez to, że krem stoi na korku to zawsze łatwo go wydobyć. Oczywiście tego typu tubki są dużo bardziej higieniczne niż kremy w słoiczkach, aczkolwiek ich minusem jest to, że nie widać ile produktu zostało w środku.


 Krem ma treściwą, choć nietłustą konsystencję. Wchłania się nieco dłużej niż inne kremy nawilżające, ale wcale nie uważam tego za minus, ponieważ produktu tego używam tylko na noc (można również na dzień - raz spróbowałam i zaznaczam, że kosmetyk nie wpływa negatywnie na nałożony później makijaż), a rano stosuję GlySkinCare krem z filtrem SPF 30
Poziom nawilżenia, który zauważyłam po stosowaniu tego specyfiku na prawdę mnie zadowolił. Buzia jest tak jakby "napompowana" od środa, napięta, gładka oraz miła w dotyku. Efekt widziałam już po kilku dniach używania, ale dzisiejszą recenzję wystawiam dopiero po ponad 6 tygodniach stosowania tego produktu. I tutaj nasuwa się kolejny duży plus, a mianowicie wydajność. Codziennie stosowanie tego kremu przez ostatnie 6 tygodni nie uszczupliło znacząco miękkiej tubki. Wciąż wydaje mi się, że w środku mam sporo produktu. Warto również dodać, że krem kosztuje około 30zł, a więc niewiele w stosunku do dobrego działania i świetnej wydajności. 
Produkt ten nie posiada zapachu, co osobiście mi nie przeszkadza. Muszę również zaznaczyć, że krem nie zapchał moich porów ani nie podrażnił skóry. Jestem z niego na prawdę zadowolona i polecam Wam serdecznie!

Buziaki,
Ewu ;)

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Zakupy - BALEA, GLYSKINCARE, ZIAJA, AVON + GADŻETY WAKACYJNE I NIE TYLKO

Witajcie kochane! Jestem świeżo po urlopie w Chorwacji i jak możecie się domyślać - napotkałam tam drogerię DM, w której nieco się obkupiłam. Poza chorwackimi zdobyczami  pojawiło się u mnie jeszcze kilka innych produktów oraz kilka gadżetów. Będzie to zatem zbiorczy haul zakupowy z lipca oraz sierpnia - zapraszam do czytania :)


środa, 6 lipca 2016

GlySkinCare, serum z kwasem hialuronowym

Ostatnimi czasy stałam się ogromną fanką serów do twarzy. Głównie stawiam na sera nawilżające oraz te z zawartością witaminy C, czyli jednego z najlepszych antyoksydantów. Dzisiaj przedstawiam Wam serum hialuronowe od GlySkinCare. Zapraszam do czytania :)

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Vaseline, krem do rąk i paznokci - hit, czy kit?

Kremy do rąk to nieodłączny element mojej codziennej pielęgnacji. Ze względu na moją pracę oraz codzienną dezynfekcje i sterylizacje, które wykonuję, muszę szczególnie dbać o dłonie. Przy okazji promocji w Biedronce skusiłam się na krem firmy Vaseline, do zakupu którego zachęciło mnie głównie przyjemne opakowanie, a raczej jego kolory. Czy było warto?

piątek, 17 czerwca 2016

wtorek, 14 czerwca 2016

GlySkinCare, super sun block - krem z filtrem SPF30

O tym jak bardzo ważna jest ochrona przeciwsłoneczna słyszymy od lat. I z blogów i z telewizji, a także z gazet. Mimo to nie wszyscy przestrzegają zasad zdrowej skóry i wystawiają swoje twarze bez żadnej ochrony na niebezpieczne promienie. Ja osobiście nie wyobrażam sobie codziennej porannej rutyny bez nałożenia kremu z filtrem. Zimą są to filtry nieco niższe, natomiast tego roku już z początkiem maja zaczęłam stosować faktor 30. O moim nowym ulubieńcu możecie przeczytać poniżej :)

czwartek, 12 maja 2016

Zakupy - Rossmann -49% i nie tylko! cz.1

Za nami ogromne promocje w Rossmannie. Ja na każdym tygodniu wybrałam coś dla siebie, chociaż podsumowując - wcale nie zaszalałam :) I dobrze, bo kolorówki mam aż nadmiar!

poniedziałek, 9 maja 2016

GlySkinCare, nawilżający krem pod oczy + GlySkinCare, balsam do ciała z 10% kwasem glikolowym - recenzja

O produktach firmy GlySkinCare, które jak dotąd okazały się dla mnie strzałem w 10, pisałam już kilka razy (zapraszam do wcześniejszych postów). Dzisiaj przychodzę z kolejnymi dwiema recenzjami - tym razem kremu pod oczy oraz balsamu do ciała z kwasem glikolowym. Zapraszam do czytania :)
 

piątek, 1 kwietnia 2016

Farmona, Tutti Frutti, kremowy peeling myjący liczi & rambutan - recenzja

Pamiętacie o regularnym peelingowaniu swojego ciała? To równie ważne jak w przypadku naszej cery. Skóra pozbawiona martwego naskórka wygląda lepiej, staje się gładsza, a produkty pielęgnacyjne mają łatwiejszy dostęp do głębszych warstw. Jakiś czas temu zaopatrzyłam się w peeling firmy Farmona tutti frutti o zapachu liczi & rambutanu. Przyznam szczerze, że produkt wrzuciłam do koszyka poprzez jego fajne opakowanie oraz przyciągającą wzrok szatę graficzną. Czy zawartość buteleczki oceniam równie pozytywnie? Zapraszam do recenzji :)


wtorek, 22 marca 2016

GlySkinCare, Intense C serum - serum z witaminą C (7,5%) - recenzja

O wszechstronnym i wspaniałym działaniu witaminy C naczytała i nasłuchała się chyba każda z Nas. Ponieważ witamina C naturalnie jest niestabilna to w kosmetykach stosowana jest w formie kwasu L-askorbinowego. W serum marki GlySkinCare znajdziemy 7,5% tego składnika. Jak oceniam działanie produktu? O tym poniżej - zapraszam do recenzji :)

poniedziałek, 21 marca 2016

GlySkinCare, płyn do mycia twarzy oraz emulsja z 5% kwasem glikolowym - recenzja

Witajcie! W końcu nastała chwila, w której mogę podzielić się z Wami moją opinią na temat produktów z zawartością kwasów. Bohaterem dzisiejszego posta będzie kwas glikolowy zawarty w produktach GlySkinCare w bezpiecznym stężeniu dla skóry. Przez ostatnie tygodnie testowałam płyn do mycia twarzy Gentle Cleanser oraz emulsję z kwasem glikolowym 5%. Zapraszam do recenzji!


czwartek, 17 marca 2016

GlySkinCare, kolagenowy krem do twarzy ze złotem - recenzja

Witajcie kochane! Przygotowałam dla Was na dzisiaj recenzję produktu, którym szczerze jestem zachwycona. Firma GlySkinCare podbiła moje serce i jako kosmetyczka, myślę, że chciałabym wprowadzić takie produkty do salonu :) Bohaterem dzisiejszej recenzji będzie krem do twarzy z kawiorem, złotem oraz kolagenem. Zapraszam do lektury...

poniedziałek, 22 lutego 2016

Avon, Planet Spa, czekoladowa maska do twarzy - moja nowa miłość!

Kiedy mam dla siebie nieco mniej czasu (a ostatnimi czasy zdarza się to często) lubię sięgać po kosmetyki "na szybko". Poczynając od błyskawicznych odżywek do spłukiwania, poprzez wykonywanie peelingu szorstką rękawicą, którą jednocześnie myję ciało, a kończąc na maseczkach na twarz. Jak wiecie algi są moim faworytem (klik klik) i nic ich nie zastąpi. Jednak gotowe, kremowe produkty również pną się w górę i stanowią całkiem niezłą konkurencję :) Dzisiaj zapraszam Was na zapoznanie się w moją opinią na temat czekoladowej maseczki Avon Planet Spa.


piątek, 12 lutego 2016

I heart makeup, Blushing Heart - serduszkowa miłość!

Czy Wy też jesteście typowymi sroczkami, które często kupują kosmetyki ze względu na ich piękne opakowania? Seria kosmetyków Blushing Hearts urzekła mnie od razu! Jednak dość długo zwlekałam z zakupem któregoś z produktów i sama nie wiem dlaczego.. Być może to wina ostatków kobiecego rozsądku? :) Zapraszam na słodki - serduszkowy post!


wtorek, 9 lutego 2016

Nowa współpraca - Diagnosis, GlySkinCare - serum z wit. C, krem ze złotem, emulsja złuszczająca z kwasem glikolowym, płyn do mycia twarzy

Witajcie kochane! Dzisiaj przychodzę do Was z postem, w którym pokażę nowe produkty otrzymane do testów dzięki Diagnosis (klik klik). Dawno nie miałam możliwości testowania tak ciekawych i zarazem obcych dla mnie produktów. Nowości zawsze są u mnie mile widziane :)


poniedziałek, 8 lutego 2016

Zakupy w lutym - Joanna, C-thru, Golden Rose, Avon, Tutti Frutti, Verona

Witajcie kochane :* Raz na jakiś czas robię "większe" zakupy kosmetyczne. W moim wykonaniu są one wcale nie tak duże, ale zdarza się tak, że kończy mi się wszystko na raz :) Zapraszam na mini-haul.


czwartek, 4 lutego 2016

Projekt denko - styczeń '16

Rok 2016 zaczął się dla mnie okropnie.. Poza zwyczajnymi problemami, z którymi zmaga się większość z Nas zafundowałam sobie jeszcze wpadkę do studzienki kanalizacyjnej oraz wzięłam udział w kolizji samochodowej, z miejsca której sprawca uciekł, a ja jako poszkodowana jestem bezradna.. Jak możecie się domyślać zużywanie kosmetyków i zabiegi pielęgnacyjne poszły ostatnio w odstawkę i denko będzie bardzo ubogie... Ale żeby nie zostawić Was z samymi negatywnymi wieściami to dodam tylko, że dostałam propozycję nowej blogowej współpracy i przetestuję dla Was coś zupełnie innego niż dotychczas! Czekajcie :)


poniedziałek, 25 stycznia 2016

Ulubieńcy roku 2015 - pielęgnacja

Witajcie w kolejnej i zarazem ostatniej serii z cyklu "Ulubieńcy roku 2015". Dzisiaj przychodzę pokazać Wam kilka pielęgnacyjnych perełek, które towarzyszyły mi w zeszłym roku i umilały wieczory, a także poranki. Enjoy!


*BeBeauty, kremowy żel pod prysznic o zapachu śliwki - bardzo przyjemny produkt o nieziemskim zapachu! Nie wysusza skóry, super się pieni, no i jest szalenie wydajny. Czego chcieć więcej? Tutaj pełna recenzja - klik klik
*Yves Rocher, krem do rąk o zapachu pomarańczy i migdała - to dopiero połączenie zapachowe! Ah, uwielbiam je i z pewnością nie tylko w okresie jesienno-zimowym :) Zresztą krem jest bardzo wydajny  i z pewnością jeszcze wiosną będzie nawilżał moje dłonie i pieścił zmysły zapachem :) Recenzja - klik klik
*Delia, Dairy Fun, jogurtowy balsam do ciała o zapachu kokosowym - wow, on na prawdę pachnie obłędnie i czuć go na skórze jeszcze po aplikacji. Ponad to przyzwoicie nawilża i, powtórzę się, jest bardzo wydajny. Super! Recenzja - klik klik

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Nowości - ezebra.pl i krótka opinia o sklepie

Witajcie :) Zapraszam Was dzisiaj na dość nietypowy post, a mianowicie mini-haul w połączeniu z krótką historią / opinią na temat internetowego sklepu ezebra.pl (sporadycznie mówię o takich sytuacjach publicznie, ale w tym przypadku uważam, że sklep internetowy przeszedł sam siebie mimo dobrych chęci...  Jest to też forma ostrzeżenia dla Was - zamawiając sobie dany kosmetyk np. na wyjazd, wielkie wyjście lub dla kogoś na prezent zróbcie to minimum 2tygodnie wcześniej.. )

piątek, 15 stycznia 2016

Ulubieńcy roku 2015 - kolorówka

Zapraszam Was dzisiaj na podsumowanie 2015 roku :) Zacznijmy od kolorówki, której na prawdę sporo odkryłam. Niektóre kosmetyki, które dziś pokażę to klasyki - ja oczywiście jestem jedną z ostatnich osób testującą te cuda :)


piątek, 8 stycznia 2016

Projekt denko - grudzień '15

Witajcie w Nowym Roku! Mam nadzieję, że będzie on dla każdej z Was wyjątkowy i udany :) Wszystkiego, co najlepsze kochane! :*

Dzisiaj zapraszam za trochę spóźniony projekt denko. Grudzień był dla mnie niesamowicie pracowitym i zabieganym miesiącem - szczyt sezonu dla kosmetyczek, a do tego mnóstwo rodzinnych imprez, no i Święta. W związku z tym dbanie o siebie zeszło na boczny plan, a co za tym idzie - zużytych produktów jest dosłownie garstka... Oto one: