sobota, 3 września 2016

GlySkinCare, arganowy krem pod oczy

Dzisiaj przychodzę z recenzją kremu, do którego podchodziłam jak pies do jeża ze względu na zawartość w jego składzie olejku arganowego - totalnie nielubianego składnika przez moją skórę. Jak więc produkt ten sprawdził się na najbardziej wymagającej partii twarzy - pod oczami? Zapraszam do czytania...


Krem zamknięty jest w 15ml estetycznej tubce, o przykuwającym uwagę kolorze. Dziubek "podaje" odpowiednią ilość preparatu, ale wpływ na to ma także niesamowicie zbita i treściwa konsystencja, która nie leje się jak szalona. Określiłabym ją nawet jako nieco tępą, aczkolwiek z dnia na dzień uczyłam się używania tego kremu i zaraz podam Wam mój sprawdzony sposób na jego sprawne rozprowadzanie :)


Krem arganowy od GlySkinCare to bardzo wydajny produkt. Przez wcześniej wspomnianą zbitą i treściwą konsystencję należy nabrać tego preparatu o drobinę, rozgrzać w palcach wskazujących obu dłoni i wklepać pod oczy. Wbrew pozorom krem wchłania się dość szybko, a więc z powodzeniem można stosować go rano pod makijaż (przetesotwałam :)). Poziom nawilżenia jest na prawdę zadowalający. Mam wrażenie, jakby skóra pod moimi oczami była wręcz odżywiona i naszprycowana od środka. Bardzo polubiłam się z tym efektem i właśnie tego oczekuję od kremu pod oczy. Oczywiście preparat nakładam rano i wieczorem. Muszę również dodać, iż produkt nie podrażnia skóry pod oczami, ani samych oczu oraz nie posiada zapachu. Myślę, że tego typu kosmetyk sprawdzi się u większości z Was. Polecam wypróbować :)

Pozdrawiam,
Ewu ;)


2 komentarze: