poniedziałek, 26 września 2016

Balea, more blond - szampon i odżywka

Od prawie roku noszę na swojej głowie ombre w związku z czym włosy od góry są ciemne, wpadające w brąz, a końcówki mocno rozjaśnione. I to właśnie o pielęgnacji włosów rozjaśnianych opowiem dzisiaj nieco więcej przy okazji recenzji produktów More Blond od Balea.


Kosmetyki te nabyłam w Chorwacji w drogerii DM. Kosztowały niewiele, aczkolwiek dokładnych cen nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Żółte opakowania produktów od razu przykuwają wzrok, szczególnie blondynek :) Szampon ma pojemność 250ml natomiast odżywka 200ml. Kosmetyki te dość specyficznie pachną.. Nie brzydko, aczkolwiek w porównaniu z innymi szamponami i odżywkami dostępnymi na rynku to wypadają dość słabo..


Kosmetyki z serii More Blond posiadają lejące, żółtawo-złote konsystencje. Pomimo niewielkich otworów do dozowania produktów i tak czasem wylatuje ich zbyt wiele. Oczywiście jak już się o tym przekonamy to na drugi raz będziemy bardziej uważne przy wylewaniu szamponu i odżywki na dłoń :)

SZAMPON BALEA MORE BLOND


Szampon ma nieco , a zbardziej lejącą konsystencję niż odżywka, a zarazem jego kolor jest bardziej przejrzysty (posiada mniej żółtego zabarwienia). Produkt bardzo fajnie oczyszcza włosy, nie plącze ich, ani nie przesusza. Nie zauważyłam też, aby ten kosmetyk źle wpływał na skórę głowy. Świeżość włosów po jego zastosowaniu utrzymuje się w stanie dobrym 2-3 dni, czyli jak dla mnie standardowo :)

ODŻYWKA BALEA MORE  BLOND


Nieco gęstsza konsystencja odżywki i tak wypada dość "słabo". Nie uważam tego za duży minus, ale faktycznie odżywki bardziej zbite lepiej trzymają się włosów. Nie mniej jednak z tego produktu jestem równie zadowolona, ponieważ robi to co ma robić. Ułatwia rozczesywanie, wygładza włosy, nadaje połysk, ale także... pięknie wybija żołty odcień blondu.

I tutaj podsumuję działanie oby dwu tych produktów, ponieważ zawsze stosuję je razem (mniej więcej co 3 mycie, w pozostałych przypadkach używam szamponu do włosów farbowanych oraz odżywki z granatem od Alterry). Pierwszy raz serii More Blond użyłam na wakacjach w Chorwacji i oniemiałam. Włosy wyglądały przepięknie! Były gładkie, lśniące oraz miłe w dotyku. Ponad to moje ombre końcówki zrobił się dużo bardziej jaśniejsze i nabrały zimnego odcienia. Pare osób zapytało mnie, czy farbowałam włosy! A to wskazuje na na prawdę fajne działanie serii Balea. Mam nadzieje, że produkty posłużą mi jeszcze kilka tygodni i z pewnością chciałabym kupić kolejne opakowania :)


Pozdrawiam,
Ewu ;)

poniedziałek, 19 września 2016

Matowe szminki Golden Rose, longstay liquid matte lipstick kissproof

Szał na matowe pomadki w płynie nadal trwa. Ja nie byłabym sobą, gdybym przeszła obok tego typu produktów obojętnie. Zadaniu sprostała firma Golden Rose, którą szczerze uwielbiam! Youtube i blogosfera aż huczy o słynnych matowych pomadkach w płynie, które dodatkowo są buziakoodporne ;) Jaka jest moja opinia na temat tych kosmetyków? Zapraszam do czytania :)


sobota, 3 września 2016

GlySkinCare, arganowy krem pod oczy

Dzisiaj przychodzę z recenzją kremu, do którego podchodziłam jak pies do jeża ze względu na zawartość w jego składzie olejku arganowego - totalnie nielubianego składnika przez moją skórę. Jak więc produkt ten sprawdził się na najbardziej wymagającej partii twarzy - pod oczami? Zapraszam do czytania...


Krem zamknięty jest w 15ml estetycznej tubce, o przykuwającym uwagę kolorze. Dziubek "podaje" odpowiednią ilość preparatu, ale wpływ na to ma także niesamowicie zbita i treściwa konsystencja, która nie leje się jak szalona. Określiłabym ją nawet jako nieco tępą, aczkolwiek z dnia na dzień uczyłam się używania tego kremu i zaraz podam Wam mój sprawdzony sposób na jego sprawne rozprowadzanie :)


Krem arganowy od GlySkinCare to bardzo wydajny produkt. Przez wcześniej wspomnianą zbitą i treściwą konsystencję należy nabrać tego preparatu o drobinę, rozgrzać w palcach wskazujących obu dłoni i wklepać pod oczy. Wbrew pozorom krem wchłania się dość szybko, a więc z powodzeniem można stosować go rano pod makijaż (przetesotwałam :)). Poziom nawilżenia jest na prawdę zadowalający. Mam wrażenie, jakby skóra pod moimi oczami była wręcz odżywiona i naszprycowana od środka. Bardzo polubiłam się z tym efektem i właśnie tego oczekuję od kremu pod oczy. Oczywiście preparat nakładam rano i wieczorem. Muszę również dodać, iż produkt nie podrażnia skóry pod oczami, ani samych oczu oraz nie posiada zapachu. Myślę, że tego typu kosmetyk sprawdzi się u większości z Was. Polecam wypróbować :)

Pozdrawiam,
Ewu ;)